Początkowo kontrola nie zapowiadała niespodzianek. Do odprawy przedstawiono wiarygodne dokumenty, z których wynikało, że za naszą wschodnią granicę transportowane są m.in. ładowarki, zasilacze, lampy, uchwyty do laptopów, szafki i inne.
Standardowo funkcjonariusze rozpoczęli rewizję i wtedy stwierdzili, że coś nie gra, bo brakuje niektórych towarów z listy. Wtedy wzięli się za skrupulatne sprawdzenie wszystkich 460 pudeł z transportu.
W kilku, zamiast zgłoszonych szafek i lamp odkryli łącznie ponad 56 000 ml płynów o szacunkowej wartości rynkowej ponad 73 tys. zł. Na żadnym z opakowań nie znajdowały się znaki akcyzy.
Sprawę prowadzi obecnie Lubelski Urząd Celno-Skarbowy.


















Komentarze