Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama Padwa Zamość 30 XI - grafika reklamowa

Paulina Wdowiak po meczu Polska - Chiny: Przysięgam, że to było podanie do Magdy Balsam, nie rzut

Reprezentacja Polski piłkarek ręcznych udanie rozpoczęła mistrzostwa świata. W piątkowy wieczór Biało-Czerwone pokonały Chiny 36:20. Co po końcowym gwizdku mówiły nasze zawodniczki?
Paulina Wdowiak po meczu Polska - Chiny: Przysięgam, że to było podanie do Magdy Balsam, nie rzut

Autor: Michał Pomorski

Aleksandra Rosiak

– Bardzo się cieszymy z pierwszego zwycięstwa, wiedząc, że z takimi zespołami jak Chiny nie mamy okazji często się mierzyć. Wygrałyśmy wysoko, choć w naszą grę wkradły się jeszcze mankamenty. Spodziewałyśmy się trudnego spotkania, a tak dobry wynik jest efektem naszej skutecznej postawy.

– Nie było łatwo o materiały odnośnie do Chinek, przygotowaliśmy się na tyle, na ile było to możliwe. Mnie cieszy też to, że dziś jestem gotowa w 100 procentach do rywalizacji i po uporaniu się z problemami mogę dać z siebie wszystko. Z Tunezyjkami chcemy pokazać naszą mocną, dobrą obronę, by móc wyprowadzić łatwy kontratak i by mecz ułożył się po naszej myśli. Skupiamy się na tym, na co mamy wpływ, a nasz sztab na pewno przygotuje nas bardzo dobrze do niedzielnej rywalizacji.

Magda Balsam

– Cieszy mnie to, że nie odpuściłyśmy w tym meczu nawet wtedy, gdy wynik był ustalony, a kwestia naszej wysokiej wygranej nie podlegała dyskusji. Rzucałyśmy się na parkiet po każdą piłkę, pokazując jak bardzo chcemy tu być i zwyciężać. Jesteśmy zaangażowane, skupione, a to ogromnie cieszy. Pierwsze miesiące gry w Rumunii dały mi dużą radość, poczucie, że lubię tę piłkę ręczną, że chcę chodzić na treningi i się rozwijać. To był krok naprzód, bo trudniej się przestawić na nowy język czy przywyknąć do mieszkania daleko od domu. Wierzę, że te mistrzostwa pomogą mi, bym była jeszcze o krok dalej. To nieprawda, że zabrałam bramkę Paulinie Wdowiak, okazało się, że mi podawała, a nie rzucała, zatem dobrze zrobiłam! Po meczu przeprosiłam ją, ale szybko wyjaśniła mi, że nie ma za co, bo to była piłka dla mnie.

Arne Senstad

– Mieliśmy wspaniałe zgrupowanie, gdzie widziałem wielkie zaangażowanie dziewczyn. Dziś absolutnie zasłużyły na wygraną w takim typowym meczu otwarcia, szczególnie patrząc przez pryzmat pierwszej połowie. Mamy plan rozegrać tu wiele spotkań, dlatego od początku chciałem rotować składem. Byliśmy nieco zdenerwowani, zaprzepaściliśmy kilka dobrych okazji, ale to zdarza się w takim turnieju lepszym od nas. Kończymy mecz bez kontuzji, z pełną siedemnastką zdrową i gotową na mecz z Tunezją. Planuję zmiany w bramce, w niedzielę między słupkami będą Ada Płaczek i Basia Zima, być może na mecz z Francuzkami postawimy natomiast na trzy golkiperki. Dla mnie liczy się to, że zawodniczki bardzo się wspierają nawzajem, jest tu kilka debiutantek, które nie są jeszcze przyzwyczajone do turnieju tej rangi. Zostanę na mecz Francja-Tunezja, by ocenić, czy Afrykanki nie przygotowały czegoś nowego na turniej. Obserwujemy ten zespół od jakiegoś czasu, ale czeka nas długa noc, by przygotować świeży materiał dla zawodniczek.

Paulina Wdowiak

– W czasie udzielania wcześniejszych wywiadów patrzyłam kątem oka na telewizor, gdzie powtarzano efektowne zagrania z tego meczu i znalazło tam się kilka moich asyst, z czego jestem zadowolona. Ponieważ wszyscy pytają mnie o zagranie do Magdy Balsam, przysięgam, że to było podanie, a nie próba rzutu. Nie preferuję takich rozwiązań, bo wolę bezpieczniej podać i mieć asystę przy golu. Cieszę się, że trener mi zaufał i dał mi tak dużą szansę, na którą ciężko pracowałam. Myślę, że ją wykorzystałam i to zaprocentuje na cały turniej. Potrzebuję zdobywać więcej doświadczenia międzynarodowego i mam nadzieję, że trener też się cieszy, że dał mi szansę.

– Spodziewamy się rotacji w bramce, każda zna jest w fajnej formie, ale to oczywiste, że trener chce dać szansę zawodniczkom z pola. Każda z nas potrzebuje minut, a nikt nie chce przesiedzieć turnieju na trybunach. Przyjechałyśmy we trzy bramkarki i musimy się dzielić, bez żadnych animozji. Tworzymy jeden zespół, gramy do jednej bramki i nawet jeśli na co dzień reprezentujemy MKS czy Zagłębie, nie ma między nami złej krwi. Są czasem najwyżej „dogryzki”, ale to normalne.


Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama