Zacznijmy więc od rzeczonego oświadczenia. Oto jego pełna treść:








Pod oświadczeniem pojawiły się reakcje byłych pracowników Stali – piłkarza Jakuba Rzeźniczaka czy trenera bramkarzy, Krzysztofa Żukowskiego. W środowisku piłkarskim tych nazwisk nie trzeba przedstawiać, szczególnie Rzeźniczaka. Obaj zareagowali uśmiechniętą emotikonką „haha”.
– Pan Jędrasik nie rozumie, że problemem jest to, że zwodzi ludzi, oszukuje. Obiecuje pieniądze, a potem się nie pojawia. Takie sytuacje miały miejsce dziesiątki razy – mówi Rzeźniczak. – Piłkarze zrozumieliby, gdyby prezes szczerze powiedział, że chwilowo nie ma pieniędzy, że ma problemy finansowe, że trzeba poczekać. Chcemy szczerości, a zamiast tego są kłamstwa – dodaje rozgoryczony piłkarz, któremu Stal Kraśnik zalega z wypłatą za ponad 2 miesiące kontraktu. – Otrzymałem 2/3 jednej pensji i zwrot pieniędzy za dojazdy. To wszystko – wyjawia były gracz Legii Warszawa.
Rzeźniczak niedawno na swoich mediach społecznościowych nazwał Jędrasika oszustem. Nagrał krótki filmik na Instagramie, w którym z żoną żartuje, że gdyby wiedział o istnieniu busów do Kraśnika, to właśnie takim środkiem transportu jeździłby na treningi, żeby zaoszczędzić pieniądze.
– Pan Rzeźniczak to mój jedyny błąd personalny. Mieliśmy kontuzje i dałem się namówić na ten transfer, również ze względu na rozgłos, marketing wokół klubu. Jednak szanuje tego zawodnika ze jego osiągnięcia w piłce – odpowiada Jędrasik, który nie uważa, że pensje w Stali były przesadnie wysokie i to właśnie spowodowało kłopoty klubu. Winę zgania przede wszystkim na podmioty zewnętrzne, które obiecywały pomoc, a później się z tego wycofywały. – Prowadziliśmy wiele rozmów. Na spotkaniach z władzami samorządowymi otrzymywałem zapewnienia o wsparciu klubu, również od prywatnych firm. Nic z tego nie wychodziło – mówi Jędrasik, wymieniając niektóre nazwy niedoszłych sponsorów kraśnickiego klubu.
Na pytanie, czy budżet klubu był planowany w oparciu o obiecane pieniądze, których fizycznie nie było, sternik kraśnickiego klubu przytakuje. – Byłem w grudniu i styczniu w ratuszu. Zadeklarowano nam 1,1 mln złotych. To miały być środki z miasta, starostwa i od sponsorów. Otrzymaliśmy 330 tysięcy. Łatwo policzyć, jak wyglądałaby sytuacja, gdybyśmy mieli te pieniądze – mówi.
Z kolei Rzeźniczak podkreśla, że podpisując umowę w Stali pytał prezesa, czy klub jest wypłacalny i czy stać go na ten kontrakt. – Była przy tej rozmowie również moja żona. Oboje pytaliśmy prezesa Jędrasika. Mówił, że ma pieniądze – wspomina były już piłkarz kraśnickiego klubu, który w jego barwach zdążył rozegrać raptem kilkanaście meczów.
– Faktycznie zdarzało się, że obiecywałem pieniądze i nic z tego nie wychodziło. Wynikało to z różnych rzeczy. Często miałem obiecane jakieś przelewy, które nie dochodziły – tłumaczy Jędrasik.
W mediach krążyły na ten temat różne anegdoty. Jędrasik rzekomo tłumaczył zawodnikom, że pieniędzy nie ma, bo transport morski towaru do jego firmy… przejęli piraci. Innym razem piłkarze mieli złapać prezesa na kłamstwie. Ten wysłał im zdjęcie ze szpitala, a oni sprawdzili, że to zdjęcie pobrane z internetu. – Z piratami to bzdura. Nie było takiej historii. W szpitalu faktycznie byłem i część zawodników o tym wie – kwituje Jędrasik.
– Zareagowałem na oświadczenie prezesa uśmiechem, bo po prostu wiem, że niewiele z rzeczy, które on tam napisał jest prawdą – mówi Krzysztof Żukowski, który niedawno odszedł z klubu, w którym przepracował prawie półtora roku. – Przez ponad 10 miesięcy nie otrzymywałem wypłaty czy nawet zwrotów kosztów za dojazdy do Kraśnika, a przyjeżdżałem z Lublina jak większość zawodników i trenerów. Poświęciłem temu klubowi bardzo dużo pracy, czasu i pieniędzy. To wszytko robiłem już w pewnym momencie tylko z myślą o zawodnikach, żeby mieli chociaż normalne treningi i odskocznię od tej sytuacji – wspomina Żukowski.
Zdaniem naszych rozmówców zadłużenie klubu jest znacznie wyższe niż „zadeklarowane” przez prezesa w oświadczeniu. Mówi się o kwocie nawet 2 milionów złotych. Jędrasik stanowczo zaprzecza i twierdzi, że kwota z oświadczenia być może jest nawet nieco zawyżona.
– Najsmutniejsze jest to, że nie może po ludzku powiedzieć, jaka jest prawda. To oświadczenie to również próba wybielania się przed opinią publiczną, nic więcej. Prezes sam się deklarował przy całej drużynie, przysięgał, że daje sobie rękę uciąć, że pieniądze będą w przyszłym tygodniu. Niestety, obietnica nie została dotrzymana, więc teraz prezes mógłby chodzić bez jednej ręki – mówi z przekąsem Żukowski.
Sytuacja niektórych zawodników zrobiła się na tyle dramatyczna, że zaczęli dorabiać w dorywczych pracach, by tylko mieć za co wyżywić siebie i rodziny. Jędrasik uparcie twierdzi jednak, że wszystko zostanie spłacone. Twierdzi, że niedawno wypłacił drużynie 100 tysięcy, a do świąt wszystkie należności, albo ich większość, trafią na konta wierzycieli. Pomóc mają w tym pieniądze z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubelskiego, które zostały przyznane w ramach promocji regionu. Jeśli klub nie zawali niczego od strony formalnej, na jego konto wpłynie zgodnie z umową 150 tysięcy. Ponadto do kasy wpaść mają również transze od sponsorów, m.in. od sponsora tytularnego III ligi. Sam Jędrasik ocenia, że łącznie z dotacją z UMWL będzie to około 300 tysięcy. Jeśli wierzyć jego wyliczeniom, byłoby to prawie 40% łącznego zadłużenia klubu.
Drużyna kończy rundę w mocno przetrzebionym składzie, ale problemem nie są kontuzje, ale fakt, że zmęczeni ciągłą walką o pieniądze zawodnicy po prostu odchodzą. Piłkarskie prawo daje im możliwość rozwiązania kontraktu po 3 miesiącach zaległości. Prezes twierdzi, że ci którzy zostali na pokładzie są z nim i wierzą w jego zapewnienia. – Ja na pewno nie zostawię drużyny z długami. Chłopcy o tym wiedzą. Nie wiem, jaka będzie przyszłość klubu i moja. Po rundzie musimy usiąść z władzami samorządowymi i porozmawiać – wyjaśnia Jędrasik, dodając, że już w październiku złożył rezygnację. Wciąż jednak zarządza klubem z fotelu prezesa.
Duża część oświadczenia prezesa poświęcona jest jego zasługom i włożonym w funkcjonowanie klubu środkom. – Nikt nie odbiera mu tego, co zrobił dla klubu. Problem leży w tym, co robi teraz. Jak się zachowuje, jak traktuje ludzi – mówi Rzeźniczak.
– Każdy z nas w drużynie miał już dość kłamania i niespełnionych obietnic. Były dziesiątki sytuacji, w których mieliśmy otrzymać zaległe pieniądze, kontakt się urywał, a potem prezes za każdym razem wymyślał inne usprawiedliwienie. Podziwiam chłopaków, że tyle wytrzymali. Prezes bierze odpowiedzialność za ludzi których zatrudnia. Niestety, nasza naiwność została wykorzystana – komentuje Żukowski.
Nieoficjalnie udało nam się ustalić, że problemy finansowe ma również prywatna firma prezesa Jędrasika, zajmująca się produkcją mebli. Ponoć nie wywiązała się ona z bardzo dużego zamówienia. Prezes stanowczo zaprzecza. – Nigdy nie było takiej sytuacji. Często to ja czekam na płatności za realizacje, które wykonałem – mówi. Nie potwierdza również, że kiedykolwiek wpływał na trenerów, by ci wystawiali jego syna w podstawowym składzie. Wszyscy trzej, z którymi rozmawialiśmy już przy okazji pierwszej publikacji, potwierdzali że takie naciski były i miały różną formę. Między innymi szantażu, że prezes odejdzie z klubu, nie zapłaci należnych pieniędzy, znajdzie innego trenera itp. – Rozmawiałem z trenerami o różnych zawodnikach, w tym także o Mateuszu, ale nigdy niczego nie wymuszałem – twierdzi Jędrasik.
Prezes w rozmowie z nami zaprzeczył też, jakoby na klub nałożony został zakaz transferowy FIFA. Sęk w tym, że na stronie internetowej FIFA Registration Bans faktycznie widnieją nawet dwa zakazy nałożone na Stal – jeden z 10 października, drugi z 20 października. Oba dotyczą trzech najbliższych okienek transferowych.
Jędrasik twierdzi, że zamierza podpisać ugody ze wszystkimi zawodnikami i trenerami, również byłymi, a docelowo ich spłacić. Jak się dowiadujemy, były trener Robert Chmura otrzymał mailowo pismo. Nie była to jednak ugoda, a jedynie deklaracja z pieczątką klubu, że do zbliżających się świąt należności zostaną spłacone.
Dziś Stal Kraśnik rozegra ostatni mecz tej rundy. W południe zmierzy się z rezerwami krakowskiej Wisły, sąsiadującymi w tabeli. Patrząc na wydarzenia w klubie i wokół niego, dużo ciekawsze jest jednak to, co wydarzy się w najbliższych tygodniach. Kibice, którym Jędrasik w swoim oświadczeniu ma wiele do zarzucenia, są pełni niepokoju o przyszłość.














Komentarze