Afrykanki w piątkowy wieczór zostały rozgromione 43:18 przez aktualne mistrzynie świata, Francuzki i trudno je uznać za rywala, który może budzić nasz strach. O spacerku Trójkolorowych niech świadczy fakt, że w wyniku błędów rywalek miały aż 19 kontrataków, z czego zdobyły 16 goli. Tunezja, która była przeciwnikiem Polek na mundialu we Francji 2007 (nasze zwycięstwo 29:23 w Toulonie), dziś za cel w turnieju stawia sobie pokonanie Chinek i kontynuację czempionatu globu już w Rotterdamie, gdzie udadzą się trzy najlepsze ekipy grupy F.
Kilkanaście lat temu ten zespół budził zainteresowanie i respekt, a pozyskanie przez Vistal Gdynia Ines Khouildi określano jako ciekawy ruch transferowy. Obecnie, mimo kilku zawodniczek występujących na co dzień w klubowych zespołach Starego Kontynentu, trudno o poważne obawy przed niedzielną konfrontacją.
W sobotę nasze reprezentantki trenowały tylko na siłowni, a wedle informacji uzyskanych bezpośrednio od selekcjonera Arne Senstada, mecz z Tunezją z trybun obejrzy Paulina Wdowiak, która znakomicie zadebiutowała w turnieju tej rangi. Bramkarka PGE MKS El-Volt Lublin rok temu po raz pierwszy pojechała na mistrzostwa Europy, a w piątek odbiła 8 z 20 rzutów Chinek. Norweg powołał na mundial trzy bramkarki i w kilku meczach planuje rotacje w obrębie tego tercetu.
W przerwie meczu Francja-Tunezja udało mi się porozmawiać z polskimi trenerami, którzy z uwagą obserwowali rywalizację w Den Bosch, jak w skrócie określa się to holenderskie miasto. Oto co powiedzieli.
– Dobrze jest zacząć duży turniej od zwycięstwa. Wiemy, że nasza grupa jest fajna i można z niej wyjść, ale żeby wyjść z niej z punktami, trzeba się o to postarać. Nie mamy za bardzo okazji do potyczek z takimi drużynami jak Chiny, rywalek o gorszych warunkach fizycznych, ale o dobrej grze na zwodzie. Widać było, że nasze dziewczyny miały pewien problem z adaptacją do takiego przeciwnika, ale w miarę upływu czasu pokazały, że panują na boisku. Tunezyjki w kilku elementach podobają mi się, ale uważam, że powinniśmy z nimi wygrać i potem powalczyć z Francją, która jest w przebudowie. Dziewczyny powinny być pewniejsze siebie z każdym meczem i dobrze, że te dwa pierwsze spotkania to konfrontacja z ekipami spoza Europy, gdzie to my powinniśmy stawiać warunki. Cieszy mnie wysoka wygrana nad Chinkami i fakt, że wszystkie wpisane do protokołu zawodniczki pojawiły się na boisku, w tym kilka debiutantek, jak moja Natalia Janas (zawodniczka Zagłębia Lubin – przyp.red.) – wyjaśnia trenerka KGHM Zagłębia Lubin Bożena Karkut.
– Cieszy wygrana, która zawsze uskrzydla. Oczywiście, można doszukać się mankamentów, ale tylko po to, by wyciągnąć z nich wnioski. Myślę, że Tunezyjki to porównywalny poziom do Chinek, natomiast zawsze staram się skupić na własnej sile niż na ocenie rywala. Mamy duży potencjał i stać nas na wygraną z Tunezyjkami i stoczenie dobrej potyczki z Francją. Jak oceniam postawę zawodniczek MKS? Paulina Wdowiak pokazała się z bardzo dobrej strony, Ola Rosiak zagrała w mniejszym wymiarze czasowym, lecz jej postawa w obronie „na jedynce” wyglądała obiecująca i zaprocentowała kilkoma przechwytami. Myślę, że obydwie zawodniczki MKS Lublin zasłużyły za piątkową postawę na bardzo pozytywną opinię – ocenia Monika Marzec.
– Doceniam bardzo mocny występ Pauli między słupkami, która dała dobrą zmianę i broniła ze skutecznością 40%. Uważam też, że zmiana obrony była słuszną koncepcją trenera Senstada, bo wprowadzenie na jedynkę Oli Rosiak dało nam kilka goli z kontry czy rzuty do pustej bramki. To właśnie w tym okresie Polska zdecydowanie powiększyła przewagę. Odnieśliśmy wysokie i przekonujące zwycięstwo, zatem oby tak dalej. Nie sądzę, że Tunezyjki sprawią nam kłopoty, na pewno jesteśmy od nich lepszym zespołem. Zupełnie inaczej będzie wyglądać spotkanie z Francuzkami, chociaż uważam, że kluczowym starciem o ewentualny awans do ćwierćfinału będzie mecz z Holandią w Rotterdamie, bo jestem przekonany, że w drugiej fazie turnieju zmierzymy się z gospodyniami, Austrią i Argentyną. Trzymajmy kciuki za dziewczyny – mówi Paweł Tetelewski, trener PGE MKS El-Volt Lublin.
Korzystając z obecności Bożeny Karkut, klubowej trenerki Kingi Jakubowskiej, trudno było nie zapytać o nieobecność tej utalentowanej zawodniczki w kadrze narodowej.
– Trzeba rozmawiać z Kingą, bo ja nikomu nie zabraniam gry w kadrze i jako była reprezentantka każdego do niej namawiam. Jakubowska dostała dar od Boga, porusza się z wielką gracją na boisku, ale musimy zdać sobie sprawę, że walczyła trzy lata o to, żeby w ogóle wrócić do sportu i dziś musi patrzeć przede wszystkim na swoje zdrowie. Już druga operacja mogła być dla niej trudna mentalnie, a trzecia mogła spowodować myśl, że powrót do gry stanie pod wielkim znakiem zapytania. Nie dziwię się Kindze, że dziś musi ostrożnie podchodzić do swej kariery, w klubie stworzyliśmy jej bowiem takie warunki, by mogła spokojnie wyjść na mecz. Sama nie wiem, czy wytrzymałaby taką liczbę spotkań przy tak dużej intensywności i obciążeniach. Na pewno byłaby wzmocnieniem i ozdobą tej kadry i może gdy jej sytuacja zdrowotna się ustabilizuje, będzie jej dane reprezentować Polskę. Nie wywieram presji na Kindze, cieszę się każdym jej sukcesem, każdym meczem – skomentowała trenerka „Miedziowych”.
GRUPA F
Polska – Chiny 36:20 * Francja – Tunezja 43:18.
Niedziela, 30 listopada: Polska – Tunezja (godz.15.30 – transmisja TVP 2) * Chiny – Francja (godz. 18)
Wtorek, 2 grudnia: Tunezja – Chiny (godz. 18.30) * Francja – Polska (godz. 21.00 – transmisja TVP 1)














Komentarze