Była godzina 3.40 w Nowy Rok, gdy na drodze krajowej nr 17 w Fajsławicach dwaj kierowcy zwrócili uwagę na BMW zaparkowane w zupełnie nienaturalny sposób – prostopadle do jezdni, w zatoce. Samochód chwilę wcześniej wyjechał z drogi podporządkowanej i nagle się zatrzymał. To wystarczyło, by zapaliła się czerwona lampka.
49- i 39-latek postanowili sprawdzić, co się dzieje. Gdy podeszli do auta, wątpliwości zniknęły natychmiast. Od kierowcy czuć było silną woń alkoholu. Mężczyźni nie wahali się ani chwili – zabrali kluczyki ze stacyjki i wezwali policję, skutecznie uniemożliwiając dalszą jazdę.
– Nienaturalne zaparkowanie pojazdu wzbudziło ich niepokój. W trosce o bezpieczeństwo innych uczestników ruchu drogowego zabrali kluczyki i czekali na przyjazd patrolu – relacjonuje podkomisarz Anna Chuszcza, oficer prasowy KPP w Krasnymstawie.
Interweniujący policjanci ustalili, że za kierownicą siedział 37-letni mieszkaniec województwa mazowieckiego, podróżujący sam. Sprawdzenie w policyjnych systemach przyniosło szokującą informację – mężczyzna posiadał aż trzy dożywotnie zakazy prowadzenia pojazdów mechanicznych.
37-latek odmówił badania alkomatem, dlatego konieczne było pobranie krwi do badań retrospektywnych. Jego samochód odholowano na parking strzeżony, a on sam trafił do policyjnego aresztu. Teraz ponownie stanie przed sądem.
– Dziękujemy świadkom za wzorową i odpowiedzialną postawę. Ich reakcja pozwoliła wyeliminować z ruchu osobę stwarzającą poważne zagrożenie – podkreśla podkom. Chuszcza.
Ta historia jest mocnym noworocznym przypomnieniem: alkohol, zakazy i kierownica to mieszanka śmiertelnie niebezpieczna, ale czasem wystarczy odwaga zwykłych ludzi, by zatrzymać ją na czas.

















Komentarze