Chełm po raz piętnasty stał się sceną plenerowych jasełek, w których wiara, tradycja i radość spotkały się na ulicach miasta. Tegoroczny orszak odbywał się pod hasłem „Nadzieją się cieszą”, zaczerpniętym z kolędy „Mędrcy świata, Monarchowie” – i właśnie to słowo najlepiej oddaje atmosferę wydarzenia.
Miasto w drodze do stajenki
Centralnym punktem obchodów był kościół pw. Chrystusa Odkupiciela, gdzie rozegrał się finał miejskich jasełek. Uroczystości rozpoczęły się nabożeństwem, a chwilę później wierni i uczestnicy wydarzenia przenieśli się w biblijną opowieść sprzed dwóch tysięcy lat.
W oczekiwaniu na przybycie Świętej Rodziny uczniowie Szkoły Podstawowej nr 8 zaprezentowali jasełka, które wprowadziły zgromadzonych w klimat Objawienia Pańskiego. Gdy na scenie pojawili się Kacper, Melchior i Baltazar, a następnie oddali pokłon Dzieciątku Jezus, kościół wypełnił się ciszą i skupieniem – rzadkim, ale wymownym momentem wspólnoty.
Trzy orszaki, jeden cel
Po południu Chełm ożył jeszcze bardziej. Po mszach świętych, zaplanowanych na godz. 12.00 w chełmskich parafiach wyruszyły trzy kolorowe orszaki, symbolizujące poszczególnych Mędrców. Zielony, niebieski i czerwony korowód przeszedł ulicami miasta, przyciągając uwagę przechodniów i kierowców, którzy na chwilę zwalniali, by spojrzeć na niezwykłe widowisko.
Kulminacja nastąpiła około godz. 13.30, gdy wszystkie orszaki spotkały się przy kościele pw. Chrystusa Odkupiciela. Wspólny pokłon Trzech Króli oraz finałowe kolędowanie zamknęły wydarzenie, pozostawiając uczestników z poczuciem, że byli częścią czegoś więcej niż tylko miejskiej tradycji.
Więcej niż zwyczaj
Orszak Trzech Króli w Chełmie od lat pokazuje, że religijne święto może być jednocześnie radosnym, otwartym i międzypokoleniowym wydarzeniem. Tego dnia ulice miasta zamieniły się w scenę, na której historia Objawienia Pańskiego znów ożyła – nie w książkach, lecz wśród ludzi.
Piętnasta edycja orszaku potwierdziła, że Chełm potrafi świętować razem. Bez podziałów, bez pośpiechu, za to z kolędą na ustach i nadzieją, która – choć symboliczna – jeszcze długo będzie towarzyszyć tym, którzy tego dnia wyruszyli wspólną drogą.


















Komentarze