Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama

Facet od gnojówki do więzienia, minister Krajewski do dymisji? „To dobry chłop”

Z naszych informacji wynika, że 35-latek z Lubelszczyzny, który wylał gnojówkę pod domem ministra Stefana Krajewskiego, to samo zrobił półtora roku temu pod siedzibą Kancelarii Prezesa Rady Ministrów. Może trafić do więzienia, prokuratura zarzuca mu groźby bezprawne i znieważenia konstytucyjnego organu RP. Rolnicy się od niego odcinają i ubolewają, że sprawa odciągnęła uwagę opinii publicznej od protestów przeciwko umowie UE-Mercosur.
Facet od gnojówki do więzienia, minister Krajewski do dymisji? „To dobry chłop”

Autor: Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi/PSL

- Dobry chłop - słyszymy.

Nazywa się Mariusz. Ma 35 lat. Pochodzi z Lubelszczyzny. Środowiska związane z protestami przeciwko umowie UE-Mercosur przekonują, że intencje ma dobre, ale brakuje mu politycznego wyczucia i wyrachowania. Dowiadujemy się zresztą, że wydarzenia spod posesji ministra Stefana Krajewskiego to nie pierwsze rodeo pana Mariusza. 

Ten sam człowiek 13 kwietnia 2024 roku wsiadł w SUV-a z przyczepką, na którą załadował tysiąclitrowy pojemnik do transportu substancji ciekłych, podjechał pod siedzibę Prezesa Rady Ministrów przy Alejach Ujazdowskich w Warszawie, zaparkował i z mausera wylał gnojowicę. Miał być to akt gniewu wymierzony w premiera Donalda Tuska, który nie spotkał się z protestującymi rolnikami. Ci zastanawiali się, jak to możliwe, że ich koledze udało się zrobić to bez żadnej reakcji Służby Ochrony Państwa.

Śledczy postawili wtedy 34-letniemu mężczyźnie z województwa lubelskiego dwa zarzuty: zanieczyszczanie środowiska i naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza. Po wszystkim został wypuszczony na wolność. Wciąż udzielał się w mediach społecznościowych i w pikietach rolników, ale przez jakiś czas nie organizował równie spektakularnych akcji, jak ta spod gmachu KPRM-u. Aż nadszedł początek 2026 roku.

Gnojówka i zdrajca wsi

Był 9 stycznia 2026 roku, w całym kraju trwały manifestacje przeciwko umowie UE-Mercosur. 35-letni pan Mariusz przyjechał pod posesję należącą do ministra rolnictwa i rozwoju wsi Stefana Krajewskiego w miejscowości Wola Zambrowska i rozlał przed nią pięćset litrów substancji koloru brunatno-zielonego, czyli gnojowicy. 

Odjechał, po chwili wrócił, ministra Krajewskiego nie było w domu. W mieszkaniu znajdowała się za to jego żona, do której mieszkaniec Lubelszczyzny miał skierować groźby w nawiązaniu do działalności politycznej jej męża. Wszystko to relacjonował w mediach społecznościowych.

Niedługo później 44-letni polityk wystąpił w programie Polsat News i opowiedział, że oprócz gnojówki przed jego domem postawiono tablicę z napisem „Krajewski - zdrajca wsi”. 

Teraz gnój, potem nóż?

- Próba zniszczenia mienia, wtargnięcie na prywatną posesję, składanie gróźb karalnych wobec mnie i ministrów polskiego rządu, to wszystko się zadziało. Może dojść do tragedii, tak jak to w przypadku prezydenta Gdańska. To jest środowisko oszołomów Brauna i tego zdania nie cofnę. Widać, że to są działania kreowane przez pana Brauna, przez jego ludzi. Gaśnica, gnojowica, ale może być za chwilę użyty nóż czy broń w stosunku do kogoś, kto im nie będzie po prostu odpowiadał - mówił Stefan Krajewski w Polsat News.

Prokuratura Rejonowa w Zambrowie i Prokuratura Okręgowa w Łomży informują, że w nagraniach 35-latka pojawiły się również groźby karalne wobec premiera Tuska, ministra spraw wewnętrznych i administracji Marcina Kierwińskiego, ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego i warszawskiego prezydenta Rafała Trzaskowskiego. 

Minister Krajewski zorganizował konferencję prasową przed biurem poselskim w Zambrowie, podczas której zapewnił, że rozumie obawy i protesty rolników, a także wszelkiego rodzaju happeningi w miejscach publicznych, ale nie może godzić się na sytuację, w której przenoszą się one pod jego prywatną posiadłość. 

- Brutalnie zaatakowana została moja rodzina. Został zakłócony mir rodzinny, spokój. Zaatakowana żona, dzieci. Nie ma miejsca na to, żeby dochodziło do takich sytuacji gdziekolwiek. Dzisiaj i rodzina, i sąsiedzi są przestraszeni, przerażeni tą całą sytuacją. Ale na pewno nie dam się zastraszyć - mówił minister rolnictwa.

Rolnicy się odcinają

W programie „Tydzień” w TVP1 wystąpił Damian Murawiec, jeden z liderów Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników.

- My, jako organizatorzy piątkowego protestu, odcinamy się od tego typu zachowań. OOPR nie stoi za tym incydentem. Oczywiście, manifestujemy, wyrażamy sprzeciw, organizujemy pokojowe protesty, ale tego typu zachowania to pojedynczy wybryk, który nie był konsultowany ani przez nas aprobowany - powiedział Murawiec.

W środowisku rolników plotkuje się, że działania 35-latka to rodzaj sabotażu. Uwaga z protestów przeciwko umowie UE-Mercosur przeniosła się w kierunku wydarzeń pod domem ministra. Krajewski podziękował organizacjom rolniczym za odcięcie się od tego zdarzenia. Politycy PSL zaapelowali do innych partii o tonowanie nastrojów. 

Dymisja Krajewskiego?

Klub parlamentarny PiS złożył wniosek o odwołanie ministra Krajewskiego z funkcji ministra rolnictwa. Takiego informacje przekazał prominentny członek tego ugrupowania Mariusz Błaszczak. Powód? Nieskuteczność w próbach zatrzymania umowy UE-Mercosur. Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier i minister obrony narodowej, określił to politycznym ujadaniem.

Dzwonimy do Rafała Meklera, lidera lubelskiej Konfederacji, prezesa Komitetu Obrony Przewoźników i Pracodawców Transportu, działacza zaangażowanego w protesty przeciwko paktowi handlowemu UE-Mercosur na szczeblu lokalnym i ogólnopolskim.

- Minister Krajewski zawiódł. Zna temat, wie, gdzie jest problem, był przecież na protestach w Medyce, ale w sprawie umowy UE-Mercosur nie zrobił wystarczająco wiele, żeby zabezpieczyć interesy polskiego rolnika. Nie przemawiają do mnie tłumaczenia Krzysztofa Hetmana i wywalczone” przez niego klauzule. Przychyliłbym się do apelu o dymisję Krajewskiego. Może przekonywać, że nic więcej nie mógł zdziałać, że się starał, że stoi po dobrej stronie. Niezmiennie uważam jednak, że imposybilizm w polityce jest największym grzechem Polski - skomentował Mekler.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama