Sąd uznał Mateusza Ch. winnym nie tylko zabójstwa, ale także znęcania się nad matką oraz spowodowania u niej obrażeń ciała trwających do siedmiu dni. Oprócz kary pozbawienia wolności mężczyzna ma zapłacić po 100 tys. zł nawiązki na rzecz matki oraz brata ofiary.
Motyw: nieakceptowany związek
Jak wskazał w ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Marek Woliński, głównym motywem zbrodni była nieakceptacja relacji, jaką matka oskarżonego miała z pokrzywdzonym.
– Motywem zabójstwa była przede wszystkim nieakceptacja związku matki oskarżonego z ofiarą – podkreślił sędzia.
Zwrócił też uwagę, że Mateusz Ch. od początku przyznawał się do popełnienia czynu, choć zmieniał jego interpretację.
– Zmieniał jedynie swoją wersję wydarzeń – zaznaczył sędzia, dodając, że oskarżony tłumaczył swoje zachowanie raz działaniem w afekcie, innym razem obroną konieczną.
Bezpośredni zamiar zabójstwa
Zdaniem sądu o zamiarze bezpośrednim świadczyły zarówno liczba zadanych ciosów, jak i ich lokalizacja. Uszkodzenie głównych tętnic doprowadziło do wykrwawienia 42-latka. Ślady krwi ofiary znaleziono na nożu, ubraniu oskarżonego, w samochodzie oraz na gąbce zabezpieczonej przez śledczych.
Prokuratura domagała się kary 20 lat więzienia. Oskarżyciele posiłkowi wnioskowali o dożywotnie pozbawienie wolności, natomiast obrona o karę do 10 lat więzienia.
Odnosząc się do wymiaru kary, sędzia Marek Woliński zaznaczył, że musi ona spełniać także funkcję resocjalizacyjną.
– Nie możemy wyeliminować na trwałe oskarżonego ze społeczeństwa. Musimy wziąć pod uwagę okoliczności łagodzące. Oskarżony jest osobą młodą, niekaraną, wyraził żal i przeprosił – wyjaśnił.
Tragiczne wydarzenia pod Lublinem
Do zbrodni doszło na początku listopada 2024 roku. Z ustaleń Prokuratury Rejonowej Lublin-Północ wynika, że Mateusz Ch. od dawna nie akceptował związku swojej matki z 42-latkiem i wielokrotnie mu groził. Tamtej nocy, nie zastając matki w domu, odnalazł ją razem z partnerem w samochodzie w rejonie Kozubszczyzny pod Lublinem. Zaakował mężczyznę nożem, a następnie pozostawił ciało w rzadko uczęszczanym miejscu. Po powrocie do domu próbował ukrywać ślady zdarzenia.
Podczas ogłaszania wyroku Mateusz Ch. nie był obecny na sali rozpraw. Jego obrońca, adwokat Michał Mazurek, zapowiedział złożenie wniosku o pisemne uzasadnienie wyroku i nie wykluczył apelacji.
Wyrok jest nieprawomocny.
















Komentarze