Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama

Styczniowi straceńcy, styczniowi bohaterowie. Tak o powstańcach pisała dawna prasa

W nocy z 22 na 23 stycznia 1863 roku rozegrała się jedna z pierwszych zbrojnych bitew Powstania Styczniowego. Celem miał być rosyjski garnizon w Lubartowie oraz skład artylerii w Skrobowie. Akcja, podobnie jak całe powstanie, zakończyła się klęską. Bohaterowie zostali rozstrzelani.
Styczniowi straceńcy, styczniowi bohaterowie. Tak o powstańcach pisała dawna prasa
Bitwa pod Żyrzynem na jednej z historycznych grafik. Jedna z nielicznych zwycięskich potyczek pomiędzy siłami powstańczymi, a regularnym wojskiem rosysjkim. Zorganizowany w okolicach Żyrzyna napad na strzeżony konwój z pieniędzmi

Źródło: wikipedia commons

Do walki w powiecie lubartowskim stanęła grupa kilkuset powstańców uzbrojonych głównie archaiczne kosy, bez wojskowego doświadczenia. Mimo to postawili sobie ambitny cel zdobycia dwóch strategicznych miejsc - rosyjskiego garnizonu w Lubartowie oraz składu artylerii w pobliskim Skrobowie. Akcję, która z dzisiejszego punktu widzenia można byłoby nazwać operacją dla wojsk specjalnych w rzeczywistości była niemal z góry skazana na niepowodzenie. Obydwu celów strzegli rosyjscy żołnierze uzbrojeni w broń palną. 

Swoich szans powstańcy upatrywali głównie w elemencie zaskoczenia. Polacy najpierw planowali zdobyć broń szybkim, nocnym atakiem na obiekt w Skrobowie, a następnie już uzbrojeni - zaatakować niespodziewających się niczego żołnierzy z garnizonu. To się nie udało. W trakcie walk w Skrobowie kilku Rosjan zdołało przedostać się do Lubartowa i zaalarmować kolegów. Gdy powstańcy ruszyli na miasto, tam wojsko zaborcy już na nich czekało. Po nieudanym szturmie powstańcy zostali zmuszeni do odwrotu i ukrycia w okolicznych lasach. W trakcie walk powstańcom nie udało się zabić żadnego rosyjskiego żołnierza, piętnastu ranili. Wśród nich samych pięciu zginęło, a dziewięciu zostało rannych. 

Powstańcy z powiatu lubartowskiego zostali schwytani, aresztowani, a następnie skazani na śmierć i straceni za koszarami w Lublinie. Jak donosiła dawna prasa, dziennik "Ziema Lubelska" na plac egzekucji wyprowadzeni zostali, a następnie padli przeszyci kulami: Barszczewski Józef, malarz artysta (40 l.), Błoński Tadeusz, presser drukarni Nowaczyńskiego (56 l.) oraz nieznany szerzej mężczyzna o nazwisku Jeziorański. "Wszyscy trzej rozstrzelani zostali jeszcze w styczniu, a nie później jak w pierwszej połowie lutego" - napisano. 

Czwartym skazanym na rozstrzelanie był Józef Molicki, kancelista sądu powszechnego w Lublinie, który w walkach pod Lubartowem został ciężko ranny. Kule na wylot przebiły jego klatkę piersiową, więc na wykonanie wyroku niesiono go na noszach. "W drodze naprzeciwko kościoła ewangelickiego zemdlał - skutkiem czego odesłano go najpierw do szpitala, a wykonanie wyroku odłożono na później" - pisała "Ziemia Lubelska". Gdy powstaniec dochodził do siebie Rosjanie wydali rozporządzenie cofające prawo skazywania na śmierć przez prowincjonalnych dowódców wojskowych, więc wyrok na Molickim zawieszono. Wyższy sąd wojskowy w Warszawie zamienił go na zesłanie na Syberię. Po kilku latach wrócił do Lublina, gdzie zmarł na chorobę płuc. 

Wracając do 1863 roku, w połowie czerwca w Lublinie, jak donosiła "Gazeta Narodowa" na mocy wyroku sądu wojennego na śmierć przez powieszenie skazano uznanego przez Rosjan za "przestępcę stanu", szlachcica Leona Frankowskiego. Ten 24 stycznia, a więc krótko po wydarzeniach w Lubartowie, napadł na pocztę w Kurowie w powiecie puławskim, skąd zabrał 50 tys. ówczesnego rubli srebrnych. Frankowski próbował organizować niepodległościowe struktury na Lubelszczyźnie, m.in. w Kazimierzu Dolnym, Krasnymstawie, Hrubieszowie, Zamościu i Chełmie. W końcówce stycznia razem z burmistrzem Markuszowa Antonim Zdanowiczem oraz grupą powstańców, udał się do ziemi sandomierskiej. Tam pod Słupczą i Dwikozami Polacy zostali rozbici przez siły rosyjskie. Zginęło ponad 40 naszych, większość pochowano w zbiorowej mogile. Frankowski próbował ukrywać się pod zmienionym nazwiskiem, ale w połowie lutego został rozpoznany, ujęty i zabrany do Lublina. 

Jednym z nielicznych jasnych punktów powstania była akcja zbrojna przeprowadzona wczesnym rankiem 8 sierpnia pod Żyrzynem, gdzie płk Michał Jan Heydenreich-Kruk, posiadając dużą przewagę liczebną (3 tys. żołnierzy w tym 1,4 tys. strzelców) rozbił siły rosyjskie (532 żołnierzy) konwoju zmierzającego z Dęblina do Lublina. Po pięciu godzinach wzajemnego ostrzału powstańcy wygrali, zdobyli dwie armaty, 400 karabinów i 200 tys. rubli. Wygrana poniosła się dużym echem, a ówczesna prasa podziemna relacjonowała "Bóg błogosławi walczącym za niepodległość. Nasze zwycięstwo płk Kruka nad Moskwą pod Żyrzynem dnia 8 sierpnia na zawsze pozostanie pamiętnym w historii naszego powstania". 

Powstanie upadło jesienią 1864 roku. Było największym i najdłużej trwającym narodowym zrywem, które w większości miało charakter wojny partyzanckiej. W jej trakcie stoczono 1200 bitew i potyczek z udziałem nawet 200 tys. osób. W walkach poległo ok. 20 tys. powstańców, tysiąc skazano na śmierć, blisko 40 tys. skazano na ciężkie roboty, w tym na Syberii. 

Zryw zakończył się totalną klęską. Na jego skutek Moskwa nasiliła represje, rusyfikację i walkę z językiem polskim, zaborca konfiskował majątki, zamykał nieliczne polskie instytucje, zamykał klasztory, niszczył dobra polskiej kultury, wielu miasto odebrał prawa. Pozytywnym skutkiem było głównie wzmocnienie postaw patriotycznych wśród ówczesnych elit. Pamięć o powstaniu przetrwała próbę czasu. "Kuryer Codzieny" w 1935 roku pisał o inicjatywie harcerzy, którzy na polu za kościołem garnizonowym w Lublinie, w miejscu straceń powstańców styczniowych, umieścili tablicę ich pamięci. Uroczystości rocznicowe w gminach, w których stoczono ważne bitwy, odbywają się każdego roku. 

fragment artykułu "Ziemi Lubelskiej" z 1916 roku
fragment "Kuryera Codziennego" z 1935 roku
Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama