Dziś po tym co działo się zaledwie nieco ponad pół roku temu zostało tylko wspomnienie. PGE Start ma za sobą fatalny początek sezonu, który kosztował go brak kwalifikacji do turnieju o Puchar Polski. Na trybunach także jest już inaczej. Puste miejsca w hali Globus wyjątkowo raziły w oczy, bo było ich zdecydowanie więcej niż tych zapełnionych.
Na szczęście w ostatnich tygodniach to zaczęło się zmieniać. Jest to zasługa tego, że drużyna gra już lepiej. Aby tak się stało trzeba było mocno przemeblować skład Startu. Ten, który jest obecnie przynajmniej walczy o każdą piłkę, co kibic zawsze doceni.
Dlatego po niedzielnej porażce z King Szczecin na zespół nie wylała się fala krytyki. Start walczył przez 40 minut, chociaż można mieć pretensje o grę w pierwszej kwarcie. Późnie było już znacznie lepiej, a „czerwono-czarni” byli nawet na pięciopunktowym prowadzeniu.
- Pierwsze trzy minuty meczu należały do nas, ale później przyszła słaba część pierwszej kwarty. Gospodarze zbudowali sporą przewagę, nam w drugiej połowie udało się ponownie wyjść na prowadzenie, ale nie potrafiliśmy zamknąć meczu. Wówczas w obronie popełniliśmy błędy, które pozwoliły Kingowi wyjść na prowadzenie. Taka jest koszykówka, niewykorzystane sytuacje się mszczą. Zrobiliśmy w kluczowych momentach straty, nie trafiliśmy rzutów z otwartych pozycji. Przy pięciopunktowym prowadzeniu byliśmy zbyt leniwi przy pick and rollach. Dwa razy zaspaliśmy i momentalnie to zostało ukarane. Warto też zauważyć, że od początku do końca nie graliśmy w takim stylu, w jakim chcielibyśmy grać. W samej końcówce o wygranej Kinga już zadecydowały umiejętności indywidualne zawodników. W grze Kinga nic nas nie zaskoczyło. Myślę, że sami siebie zaskoczyliśmy. W pierwszej warcie nie trafialiśmy nawet z linii rzutów wolnych i to miało ogromy wpływ na przebieg tego meczu. Rywale też w czwartej kwarcie zawodzili na linii rzutów osobistych. Mecz trwa 40 minut, ale pierwsza kwarta pokazała, że nie weszliśmy mentalnie dobrze w ten meczu i później musieliśmy gonić przeciwnika – mówi Wojciech Kamiński, opiekun PGE Start.
Legia, najbliższy rywal „czerwono-czarnych” to obecnie 5 zespół w ligowej tabeli. Tuż przed nią jest King Szczecin.
– Z Legią nie możemy sobie pozwolić a słabe wejście w mecz. Warszawianie to doświadczona drużyna, która wykorzystuje każdy błąd. Słabe rozpoczęcie meczu sprawi, że później będzie bardzo ciężko wracać do gry. Dlatego kluczowa będzie właściwa koncentracja – dodaje Wojciech Kamiński.
Mecz w hali Globus rozpocznie się w piątek o godz. 20.15. Bezpośrednia transmisja z Lublina będzie obecna na sportowych antenach Polsatu.

















Komentarze