Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama

Rząd kłamie w sprawie bazy w Poniatowej? Czarnek: Nie ma dowodów, że znaleziono tam ludzkie szczątki

W Poniatowej nie będzie stacjonować polskie wojsko. Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz przekonuje, że na terenie planowanej bazy znaleziono ciała ofiar niemieckiego reżimu. - Nie mamy żadnej dokumentacji potwierdzającej, że znaleziono tam ludzkie szczątki. Burmistrz również nie otrzymał takich informacji. Nie wiemy, kto prowadził badania, gdzie i z jakim wynikiem. To wygląda na próbę wycofania się z budowy jednostek wojskowych po wschodniej stronie Polski i powrót do haniebnego planu szykowania obrony na linii Wisły - grzmi Przemysław Czarnek, wiceprezes PiS.
Rząd kłamie w sprawie bazy w Poniatowej? Czarnek: Nie ma dowodów, że znaleziono tam ludzkie szczątki

Autor: JM

W Poniatowej stacjonować miała czwarta brygada 18. Dywizji Zmechanizowanej. Tak przynajmniej zapowiadało Ministerstwo Obrony Narodowej. Na ten cel miasto w formie darowizny przekazało do skarbu państwa szesnaście hektarów ziemi. Początkowo powstać miała baza kontenerowa. Następnie dostosowana do najwyższych wojskowych standardów infrastruktura.

Planowo żołnierze do Poniatowej zawitać mieli już na początku 2024 roku. Pojawiły się jednak komplikacje i opóźnienia. Paweł Bejda, sekretarz stanu w MON, tłumaczył na zapytanie Michała Moskala z PiS, że działka leży na terenie dawnego niemieckiego, nazistowskiego obozu pracy, więc realizacja inwestycji w tej części powiatu opolskiego musi zostać poddana ponownej analizie.

Wreszcie, w styczniu 2026 roku, Paweł Karczmarczyk, burmistrz Poniatowej, przekazał, że z treści otrzymanego przez niego pisma z Rejonowego Zarządu Infrastruktury wynika, że polskie wojsko całkowicie zrezygnowało z pierwotnych planów. Wicepremier Władysław Kosiniak‑Kamysz mówił podczas Koncertu Noworocznego PSL, że na terenie planowanej bazy znaleziono szczątki ofiar niemieckiego reżimu. 

Czarnek atakuje rząd

Z tak postawioną sprawą nie zgadzają się politycy Prawa i Sprawiedliwości. Prym w krytyce działań rządu wokół bazy w Poniatowej wiedzie Przemysław Czarnek, wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości, poseł na Sejm X kadencji i były minister edukacji i nauki w drugim rządzie Mateusza Morawieckiego.

- Jesienią 2023 roku burmistrz Paweł Karczmarczyk, samorząd miasta i gminy Poniatowa przekazali Wojsku Polskiemu ponad szesnaście hektarów gruntów. Lasy Państwowe dodatkowo około sześćdziesięciu hektarów. Łącznie to ponad siedemdziesiąt sześć hektarów terenu pod bardzo ważną jednostkę wojskową, istotną dla obrony wschodniej Polski. Był to element szerszego planu wzmacniania bezpieczeństwa, realizowanego jeszcze za rządów Prawa i Sprawiedliwości. Od początku było wiadomo, że na tym terenie w czasie II wojny światowej funkcjonowały obozy. Ta wiedza nie pojawiła się nagle. Przez dwa lata współpracy z samorządem nie stanowiło to przeszkody. Dopiero po dwóch latach wojsko poinformowało burmistrza, że rezygnuje z inwestycji, powołując się właśnie na tę historię. Wojsko wiedziało o tym od samego początku. Gdy podnieśliśmy alarm, zaczęły się nerwowe poszukiwania innych lokalizacji. To wygląda na próbę wycofania się z budowy jednostek wojskowych po wschodniej stronie Polski i powrót do haniebnego planu szykowania obrony na linii Wisły - grzmiał 48-latek.

Polityk PiS wątpi też w prawdomówność wicepremiera Kosiniaka-Kamysza.

- Nie mamy żadnej dokumentacji potwierdzającej, że znaleziono tam ludzkie szczątki. Burmistrz również nie otrzymał takich informacji. Nie wiemy, kto prowadził badania, gdzie i z jakim wynikiem. Jeśli nawet znaleziono szczątki w jednym miejscu, czy to oznacza wyłączenie całych siedemdziesięciu sześciu hektarów z użytkowania? Tu nie chodzi o politykę. Chodzi o bezpieczeństwo państwa w czasie trwającej wojny za naszą wschodnią granicą. Uważamy, że celem jest faktyczne odstąpienie od budowy jednostek wojskowych w Polsce Wschodniej.

Szkoda dla bezpieczeństwa

Szerszy kontekst rzekomo szkodliwych działań polskiego rządu przedstawiał poseł Michał Moskal z PiS.

- Plan budowy jednostek wojskowych po wschodniej stronie Wisły był ambitny. Obejmował m.in. brygadę zmotoryzowaną w Poniatowej, dywizjon przeciwlotniczy w Sobieszynie, bazę śmigłowcową w Świdniku oraz jednostkę logistyczną w Janowie Lubelskim. Po zmianie władzy wszystkie te projekty zostały zatrzymane. W Janowie Lubelskim od dwóch lat trwa wymiana pism między Wojskiem Polskim a Lasami Państwowymi. W Sobieszynie mówi się już tylko o lądowisku zamiast jednostki. W Świdniku zrezygnowano z planów stacjonowania śmigłowców.

- To wszystko miało realnie zwiększyć bezpieczeństwo regionu. Dziś nic z tych planów nie jest realizowane. W Poniatowej gmina jednogłośnie zgodziła się przekazać grunty. Wojsko otrzymało nieruchomości warte dziesiątki milionów złotych za darmo. Słyszymy, że minister obrony rezygnuje z tej lokalizacji, powołując się na rzekome badania, o których nikt nic nie wie. Będziemy występować do MON, RZI i konserwatora zabytków o pełną dokumentację.

- Jeżeli tempo działań pozostanie takie jak dziś, w tej kadencji żadna nowa jednostka wojskowa w regionie nie powstanie. To jest działanie na szkodę bezpieczeństwa Polski Wschodniej - podsumowywał Moskal.

Interes Poniatowej

Czarnkowi i Moskalowi na konferencji prasowej towarzyszył burmistrz Paweł Karczmarczyk.

- Zostałem wybrany przez mieszkańców Poniatowej i działam w ich interesie. Dla naszej gminy ta jednostka to nie tylko bezpieczeństwo, ale też rozwój społeczno‑gospodarczy. Jedyna oficjalna informacja, jaką posiadam, to pismo z Regionalnego Zarządu Infrastruktury z grudnia, w którym wojsko odstępuje od realizacji celu publicznego na tych działkach. W żadnym dokumencie nie ma informacji o znalezieniu szczątków ludzkich. Przez trzy miesiące próbowałem umówić się na spotkanie w ministerstwie. Bezskutecznie. Z odpowiedzi na interpelację poselską wynikało jedynie, że trwają analizy. Rozmawiałem z wojskiem o ewentualnej lokalizacji tymczasowej, by wojsko mogło być obecne w Poniatowej już w czasie budowy. To były rozmowy wychodzące naprzeciw oczekiwaniom mieszkańców. Nie opieram się na plotkach. Opieram się na dokumentach. A te jasno pokazują, że odstąpiono od inwestycji bez wskazania alternatywy - przekonywał Karczmarczyk.

Ktoś kłamie?

Jeśli Przemysław Czarnek, wspierany przez innych działaczy związanych z Prawem i Sprawiedliwością, ma rację, to Władysław Kosiniak‑Kamysz celowo i z niezrozumiałego powodu kłamie w sprawie znalezienia szczątków ofiar niemieckiego reżimu na terenie przeznaczonym pod bazę w Poniatowej. Spytaliśmy wiceprezesa PiS, czy to właśnie próbuje zasugerować.

- Nie twierdzę, że minister kłamie. Twierdzę, że nie ma żadnej dokumentacji potwierdzającej takie znaleziska. Burmistrz nie ma żadnych informacji o prowadzonych badaniach. Nawet jeśli gdzieś znaleziono szczątki, nie oznacza to automatycznie wyłączenia całego terenu spod inwestycji. Inaczej musielibyśmy wyłączyć z użytkowania pół Polski. Fakty są takie: Poniatowa stoi, Świdnik stoi, Janów Lubelski stoi, Sobieszyn stoi. Jeszcze raz powtarzam. Jednostki wojskowe w Polsce Wschodniej nie powstają. To jest powrót do linii Wisły jako granicy obrony. Na to się nie zgadzamy - odparł Czarnek.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama