Przed tygodniem pisaliśmy o problemie części lokatorów zamieszkujących bloki lubartowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej, którzy w internecie skarżą się na niedogrzane mieszkania. Cytowany przez nas prezes SM, Jacek Tomasiak tłumaczył wtedy, że problem nie jest tak powszechny, jak wskazuje na to liczba umieszczanych w mediach społecznościowych komentarzy. Przyznał jednocześnie w rozmowie z nami, że spółdzielnia (która przypominamy zrezygnowała w zeszłym roku z usług lubartowskiej ciepłowni stawiając na pompy ciepła i fotowoltaikę) posiada jeszcze "zapas" i w każdej chwili może zwiększyć temperaturę wody z 60 do nawet 80 stopni.
- To ja poproszę te jego 80 stopni - pisze do naszej redakcji pani Ewa z bloku przy ul. Powstańców Warszawy, która w tym sezonie po raz pierwszy boryka się z problemem zbyt niskiej temperatury w swoim mieszkaniu. - Mieszkam tutaj już 17 lat i tak zimno nigdy nie było. Problem z centralnym ogrzewaniem zgłaszałam wielokrotnie, ale sytuacja nadal nie uległa poprawie. Jeden przysłany do nas hydraulik stwierdził, że problemem jest wietrzenie mieszkania, drugi ocenił, że zapowietrzone grzejniki. Odpowietrzenie nic nie dało. Później wizytę złożyli nam jeszcze specjaliści od pomp ciepła, który trzy godziny próbowali regulować instalację. Udało im się podnieść temperaturę w grzejnikach z 36 do 40 stopni, ale tylko przez kilka godzin. Następnego dnia ta znów spadła i tak jest codziennie - opowiada zmartwiona mieszkanka Lubartowa. - Zmuszona jestem dogrzewać mieszkanie elektryczną farelką, żeby w pokojach nie pojawił się grzyb - dodaje.
Na dowód pokazuje nam szereg zdjęć z termometru, który w mieszkaniu wskazuje na zaledwie kilkanaście stopni ciepła. - Gdy korzystaliśmy z PEC-u grzejniki zawsze były gorące w całym mieszkaniu - zauważa. Pani Ewa przyznaje, że większość jej sąsiadów to starsze osoby, które mimo chłodu problemu nigdzie nie zgłaszają. - Ubiorą się w polary i być może jest im dobrze, ale dla mnie i mojej rodziny 18 stopni przy odkręconych grzejnikach na najwyższy stopień to zdecydowanie za mało - tłumaczy.
O sprawie poinformowaliśmy spółdzielnię. - Ta pani ma rację. Z naszych ustaleń wynika, że to mieszkanie faktycznie może być niedogrzane i nie dzieje się tak z jej winy - mówi Jacek Tomasiak, prezes SM w Lubartowie. - W ciągu najbliższych dni przeprowadzimy płukanie instalacji, bo podejrzewam, że w grzejnikach znalazły się nieczystości, które utrudniają ich prawidłowe funkcjonowanie. Jeśli to nic nie da podejmiemy kolejne kroki. Nie zostawimy tej pani z tym problemem samej - zapewnia nasz rozmówca.
Płukanie sieci w budynku przy Powstańców Warszawy 71 ma zostać przeprowadzone w godzinach południowych. W jego trakcie (kilka godzin) ogrzewanie tymczasowo zostanie wyłączone, ale po ponownym uruchomieniu, instalacja powinna działać lepiej.

















Komentarze