Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Okiem eksperta

Pożar strawił setki hektarów. Przyroda się odbuduje, ale straty są realne

Po ogromnym pożarze, który objął tereny powiatów biłgorajskiego, tomaszowskiego i zamojskiego, pojawiają się pytania o jego wpływ na środowisko. Skala zniszczeń jest duża – według różnych szacunków ogień objął od około 100 do nawet 300 hektarów lasów. Jak podkreślają przyrodnicy, choć to poważny cios gospodarczy, natura ma mechanizmy, które pozwolą jej się odbudować.
Pożar strawił setki hektarów. Przyroda się odbuduje, ale straty są realne

Autor: UMCS/KGPSP

– Na pożarzysku rozpocznie się proces spontanicznej sukcesji, czyli naturalnego odtwarzania się ekosystemu – wyjaśnia dr hab. Paweł Buczyński z Katedry Zoologii i Ochrony Przyrody UMCS. – Istnieje cała grupa organizmów, które wręcz korzystają z takich warunków. Nazywamy je gatunkami pirofilnymi. To rośliny i zwierzęta przystosowane do życia na terenach po pożarach, korzystające m.in. z otwartej przestrzeni i braku konkurencji.

Jak zaznacza ekspert, pożary nie są zjawiskiem nowym ani wyłącznie efektem działalności człowieka. W naturze zdarzały się od zawsze, choć dziś ich skala może być potęgowana przez suszę. – Mamy bardzo suchą wiosnę. Ściółka leśna powinna być wilgotna, a nie jest. To sprzyja rozprzestrzenianiu się ognia – dodaje.

Dym i powietrze: zagrożenie chwilowe

Pożar oznacza także emisję dużych ilości dymu i szkodliwych substancji. Jednak – jak podkreśla naukowiec – ich wpływ na środowisko w skali regionu nie jest katastrofalny.

– Oczywiście, bezpośrednie przebywanie w dymie jest szkodliwe. Natomiast w skali całego regionu zanieczyszczenia szybko się rozpraszają. To nie jest sytuacja, którą można porównać do długotrwałego smogu – tłumaczy dr Buczyński.

Najbardziej ucierpiały najmniejsze organizmy

Znacznie poważniejsze skutki pożaru dotyczą flory i fauny. Ze zwierząt, najbardziej ucierpiały gatunki małe i mało mobilne.

– Duże zwierzęta, jak sarny czy dziki, w większości zdążyły uciec. Największe straty dotyczą drobnych ssaków, takich jak gryzonie czy krety, a także organizmów żyjących w glebie – mówi ekspert.

Tragiczny moment dla przyrody potęguje fakt, że pożar wybuchł w sezonie lęgowym ptaków.

– Wiele gatunków miało już gniazda z jajami lub pisklętami. Te lęgi zostały zniszczone. Na szczęście część ptaków podejmie kolejną próbę w tym sezonie – dodaje.

Równie duże straty dotyczą bezkręgowców. – Fauna glebowa praktycznie ginie w całości, ale z czasem następuje jej odbudowa poprzez ponowne zasiedlenie terenu – zaznacza naukowiec.

Las wróci – szybciej, niż się wydaje

Choć krajobraz po pożarze może wyglądać dramatycznie, proces odbudowy zaczyna się niemal natychmiast.

– Na początku pojawią się rośliny pionierskie, które wykorzystują bogactwo minerałów zawartych w popiele, i pirofilne owady. Potem stopniowo wróci las – wyjaśnia dr Buczyński.

Jak dodaje, w wielu miejscach świata brak naturalnych pożarów bywa wręcz problemem dla bioróżnorodności. – Są ekosystemy, w których kontrolowane wypalanie jest stosowane celowo, żeby utrzymać odpowiednie warunki dla niektórych gatunków – podkreśla.

Katastrofa dla ludzi, niekoniecznie dla natury

Ekspert zaznacza jednak wyraźnie: co innego perspektywa przyrodnicza, a co innego gospodarcza.

– To ogromna strata dla leśników i właścicieli terenów. Natomiast z punktu widzenia biologii nie mówimy o ostatecznej katastrofie, tylko o naturalnym procesie, który został uruchomiony – mówi. Jednak w tym konkretnym przypadku istotna jest też skala zdarzenia: każdy duży pożar powoduje istotne straty dla przyrody, śmierć przedstawicieli gatunków chronionych, zagrożonych, rzadkich. Równie ważne jest miejsce: Puszcza Solska, jeden z najcenniejszych kompleksów leśnych w Polsce. Płoną lasy cenne przyrodniczo, jak donoszą media – płoną też torfowiska wysokie. Torfowiska tworzą się przez co najmniej setki lat, a w ich biocenozach szczególnie liczne są gatunki zagrożone wyginięciem, związane tylko z tym środowiskiem. Torfowiska o tej porze roku powinny być silnie uwilgocone i niepodatne na pożary, jednak są przesuszone przez wiele lat deficytów wody, które przynajmniej częściowo wynikają z antropogenicznych zmian klimatu (wpływ na nie ma również niewłaściwa gospodarka wodna).

Czy człowiek powinien ingerować w odbudowę lasu? To zależy od sposobu gospodarowania danym terenem. – Przyroda poradzi sobie sama. Nasadzenia mogą jedynie przyspieszyć proces, ale nie są konieczne do jego rozpoczęcia – tłumaczy.

Jedno jest pewne – skutki pożaru będą widoczne przez lata. Ale równocześnie to właśnie na tych spalonych terenach zacznie się nowe życie.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama