Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama STUDNIÓWKA 2026 - zobacz galerię zdjęć!
Reklama

Mateusz Stolarski (Motor Lublin): Wymagałem drużyny, która potrafi się poświęcić, wspierać i robić show

Motor wygrał pierwszy mecz ligowy w 2026 roku. Lublinianie pokonali Pogoń Szczecin 2:1. Jak spotkanie oceniają trenerzy obu ekip?
Mateusz Stolarski (Motor Lublin): Wymagałem drużyny, która potrafi się poświęcić, wspierać i robić show
Trener Motoru Mateusz Stolarski

Autor: Wojtek Szubartowski

Paweł Ozga (Pogoń Szczecin)

– Trudno podsumowywać mecz, który przegraliśmy na własne życzenie. Duży szacunek dla naszych kibiców, bo byli w bardzo licznej grupie i czuliśmy ich wsparcie. Duże podziękowania dla nich. Nasz trener wciąż jest chory, dlatego spróbuję go zastąpić. Nie strzeliliśmy rzutu karnego, ale Kamil Grosicki tyle razy ratował nam tyłek, więc proszę o wsparcie dla niego, bo tego zasługuje. Przeciwnicy kreowali szanse bardzo łatwo, bo nasza linia obrony nie czytała momentów, kiedy redukować przestrzeń za plecami. Piłka bez presji, a my wciąż staliśmy, otwieraliśmy tą przestrzeń, rywal trzy-cztery razy wchodził na takim luzie, jakby był na podwórku i tworzył bardzo groźne szanse. Mogliśmy się lepiej zachowywać.

– Dla mnie piłka nożna zaczyna się od nastawienia i od tego czy masz chęć wygrywać na swojej pozycji pojedynki. Przy obu straconych golach zagraliśmy bardzo miękko i przegrywaliśmy te kluczowe pojedynki. Potem szły piłki prostopadłe, bądź za linię obrony i z tego Motor zdobył bramki. Jeśli wychodzimy na pierwszą kolejkę, to trzeba pokazać, że chce się walczyć o wszystko. My ten moment przespaliśmy. Potem kreowaliśmy dobre szanse, przeciwnik też miał swoje. W drugiej połowie lepiej zabezpieczaliśmy jednak przestrzeń za plecami i dzięki temu było więcej odbiorów i mogliśmy bardziej kontrolować mecz. Karny przy sytuacji 2:1 mógł jeszcze odwrócić losy spotkania. Nikt z chłopaków na pewno nie zwiesił głowy. Trzeci raz gramy jednak z Motorem i trzeci raz tracimy szybko gole na własne życzenie, bo w pojedynkach nie byliśmy odpowiednio mocni i agresywni. Szkoda takiego startu, bo liczyliśmy na trzy punkty i że będziemy lepsi na wyjazdach w tej rundzie. Zaczynamy słabo, natomiast pokazaliśmy wiele jakości w ofensywie. Przy lepszej skuteczności można było wyciągnąć remis. Myślę, że statystki mówią to samo. Stałe fragmenty też zawiodły, sam serwis – piłki nie dolatywały w miejsce, gdzie mieliśmy szansę powalczyć. Wszystko było za krótko, niedokładnie. Było sześć rzutów rożnych i cztery wolne, a ani razu nie stworzyliśmy zagrożenia.

Mateusz Stolarski (Motor Lublin)

– Powiedziałem zawodnikom przed meczem, że nie gramy 11 na 11, że gramy z tymi ośmioma tysiącami, które były na stadionie i mamy zdecydowaną przewagę. Mimo chłodu i warunków nie chcieliśmy mieć nastawienia, że trzeba grać, tylko żeby się cieszyć z tego, że wróciliśmy. Dobrze wyglądaliśmy przez ostatnie cztery tygodnie i uważaliśmy, że to dobry moment, żeby rozpocząć nową rundę. Weszliśmy z dużym impetem, szybko zdobyliśmy gola, raz za razem szukaliśmy tych piłek za linię obrony. Spodziewaliśmy się, że Pogoń na wahadłach wystawi zawodników ofensywnych, szczególnie z prawej strony. O ile to da duży argument ofensywny, to wydawało mi się, że może być problem z obroną. Dodatkowo Wahlqvist to jest bardziej prawy obrońca niż skrajny stoper, więc chcieliśmy bardziej atakować lewą stroną w pierwszym tempie. Byłem bardzo zadowolony, że dwa nasze skrzydła stwarzały problemy przeciwnikowi.

– Do bramki na 2:1 to było bardzo dobre spotkanie w naszym wykonaniu. Oczywiście, sytuacja Juwary na 1:1 z dalszego słupka mogła się zakończyć bramką. Fajne wejście na tempie i zerwanie krycie „Lubera”. To była szansa na 1:1. Ta bramka może nie przypadkowa, ale niefortunna, bo był jeszcze rykoszet. Pierwsza połowa to naprawdę bardzo dobry Motor. W drugiej Pogoń sprawiała nam problemy, bo było widać, że chcieli bardziej kierować piłki do środkowych pomocników. Mieliśmy problemy, bo chcieliśmy jednocześnie iść do pressingu, a z drugiej strony skrócić i zamknąć możliwość podań pomiędzy, tym Pogoń się napędzała. Miała przewagę, chociaż nie było topowych sytuacji. Rzut karny słuszny, Ivan nam pomaga w kapitalny sposób broniąc jedenastkę. Potem była głowa Dadashova i uderzenie Wolskiego. Ta druga połowa była jednak słabsza, tego się jednak spodziewałem, bo warunki na tej drugiej połowie były cięższe.

– Zachowujemy bardzo ważne trzy punkty, bo ta liga jest naprawdę bardzo ciężka, dalej nie wiemy, w którą stronę podąży Motor, raz patrzymy do góry, raz w dół. Nie mamy najlepszych zawodników w lidze, czy trenera, ale jedyne czego wymagałem, żeby to był nasz Motor, bez kalkulacji, bez zastanawiania się, Motor, który potrafi się poświęcić, wspierać i robić show. Myślę, że kibice mimo pogody nie zmarzli i zobaczyli fajne widowisko zakończone trzema punktami.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama