Popularny „Wolo” w końcówce ubiegłego roku miał ciut słabszy okres. Widać jednak, że chwila odpoczynku dobrze wpłynęła na kapitana. To znowu był stary, dobry Wolski, który dyrygował poczynaniami swoich kolegów w ofensywie.
Walczył w środku pola, wygrywał pojedynki i zagrywał bardzo dobre piłki do przodu. Jedno z jego podań wykorzystał zresztą Jacques Ndiaye, który podwyższył na 2:0.
W pierwszej części sezonu 28-latek zdobył jednego gola i zaliczył dwie asysty. W niedzielnym spotkaniu z „Portowcami” dorzucił do swojego dorobku trzecią, ale powinien mieć ich więcej jednak koledzy nie wykorzystali kilku innych, świetnych zagrań kapitana. Być może dobry wpływ na pomocnika Motoru miała też nowa umowa, którą podpisał tuż przed wznowieniem rozgrywek. Dzięki niej może się skupić tylko i wyłącznie na graniu.
– Wiedzieliśmy, że warunki będą, jakie będą. Postanowiliśmy sobie przed meczem, że co by się nie działo, idziemy na maksa i wydaje mi się, że w ten sposób to wyglądało. Murawa? Dało się odczuć, że w pewnych miejscach piłka chodzi trochę inaczej, ale staraliśmy się w ogóle nie zwracać na to uwagi i dawać z siebie wszystko – mówi Bartosz Wolski.
Kapitan ekipy z Lublina po końcowym gwizdku wyjaśniał również, co jego zdaniem było kluczowe w odniesieniu zwycięstwa nad Pogonią.
– Mieliśmy to, czego zabrakło nam w wielu meczach, w poprzedniej rundzie, kiedy tak często remisowaliśmy. Kluczowa była nasza determinacja. Ta walka i wybroniony rzut karny. Wyszliśmy na boisko głodni gry, ale i wygrywania. Cieszymy się i liczymy, że te trzy punkty napędzą nas w kolejnych występach. Różnice w tabeli są minimalne i już ta pierwsza kolejka nowej rundy pokazała, że nic się w tym temacie nie zmieni, można się tak naprawdę po tej lidze spodziewać wszystkiego – dodaje kapitan żółto-biało-niebieskich.

















Komentarze