Tegoroczna zima daje w kość niektórym mieszkańcom Lubartowa. O sytuacji pani Ewy pisaliśmy już dwukrotnie, ale mimo zapewnień o rozwiązaniu problemu niedogrzanego mieszkania ze strony prezesa SM, Jacka Tomasiaka, rodzina z bloku przy Powstańców Warszawy nadal zmaga się z chłodem.
– Odsunęłam wczoraj sama regał syna, w którym jest najzimniej, dziś ponownie było 17,5 stopnia Celsjusza, brak mi słów na to, co ujrzałam. Na ścianie szybko rozwija się pleśń. W kuchni na okiennej futrynie widać lód. Na dotkliwy chłód w mieszkaniach narzekają też nasi sąsiedzi – opowiada pani Ewa.
Jak nas informuje, o swoim problemie poinformowała już nie tylko administrację spółdzielni, ale także Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego. Wkrótce pismo otrzyma również Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Lubartowie, a następnie kolejne media.
"Tutaj już nic nie pomoże"
– U mnie w mieszkaniu już nic nie pomoże, żadne czyszczenie, płukanie, regulacje. Ze strony spółdzielni wszystkie przypuszczenia i pomysły zostały wyczerpane – załamuje ręce nasza czytelniczka. Kobieta potwierdza, że pod koniec stycznia hydraulik wymienił zawór w salonie i regulował przepływ wody w grzejnikach w pokojach dzieci, ale na niewiele się to zdało.
– Te cudowne pompy ciepła na dachu przy minus 20 stopniach chyba przestały pracować. W mieszkaniu jest koszmarny, nie do zniesienia chłód. Na tych dachach zalegają tony śniegu i lodu. Współczuję mieszkańcom z czwartych, ostatnich pięter, który nad sobą mają wielkie zamrażarki emitujące drażniący hałas – opowiada lubartowianka.
Jak dodaje nasza czytelniczka, chłód w mieszkaniu jest nie tylko niekomfortowy, ale także niebezpieczny.
– Elektryczna farelka pracuje non stop, a koszt energii elektrycznej rośnie szybciej, niż temperatura w moim mieszkaniu. Poza tym ogromny niepokój o zdrowie naszej rodziny budzi widok pleśni i grzyba na ścianach za meblami.
Mieszkanie jedno na tysiąc
Przypominamy, że SM w Lubartowie w zeszłym roku odłączyła wszystkie swoje bloki od miejskiej ciepłowni, a za pozyskaną państwową dotację oraz kredyt, zakupiła wspomniane pompy ciepła i fotowoltaikę dla każdego bloku. Chodzi o kilkadziesiąt budynków wielorodzinnych w całym mieście, 3,2 tys. mieszkań. Efektem ma być znaczna obniżka kosztów ogrzewania.
Czy zatem problem z chłodem jest powszechny? Liczby oficjalnych zgłoszeń dotyczących zbyt niskiej temperatury nie znamy. Według władz SM – jest ich niewiele, porównywalnie z ilością notowaną w latach poprzednich. Co w takim razie stanie się z problematycznym niedogrzanym blokiem przy ul. Powstańców Warszawy?
– Jeszcze dzisiaj spróbujemy przepłukać wszystkie grzejniki w tym mieszkaniu. Problem musi dotyczyć ich, bo na pionach mamy 60 stopni, a temperatura w innych mieszkaniach w tym bloku, z tego, co wiem, jest normalna – mówi nam prezes SM, Jacek Tomasiak.
Pompy niewinne
Jak podkreśla zarządca, jedno niedogrzane mieszkanie, wbrew narracji jego właścicielki, która źródła problemu upatruje w technologicznej zmianie dostawy ciepła do budynku, nie jest dowodem świadczącym o tym, że wina leży po stronie pomp. Władze spółdzielni są przekonane o tym, że te zdają egzamin nawet podczas siarczystych mrozów. – Gdyby było inaczej mielibyśmy teraz tysiące takich zgłoszeń, a nie jedno – zauważa prezes spółdzielni.

















Komentarze