Piłkarze trenera Mateusza Stolarskiego zaczęli spotkanie w defensywie, ale jako pierwsi mogli wpisać się na listę strzelców. W trzeciej minucie strzał Ivo Rodriguesa został zablokowany. Piłkę zebrał jeszcze Fabio Ronaldo, „złamał” akcję do środka i uderzył na bramkę. Gospodarze mieli sporo szczęścia, bo po rykoszecie futbolówka odbiła się od słupka.
W siódmej minucie bardzo konkretni goście wyprowadzili drugi atak. I po raz drugi na poważnie zagrozili bramce rywali. Tym razem Rodrigues „zatrudnił” Sławomira Abramowicza jednak wywalczył tylko rzut rożny.
120 sekund później powinno być 1:0. Taras Romanczuk zagrał w pole karne do Jesusa Imaza, Hiszpan szczęśliwie minął Herve Matthysa i Marka Bartosa. Na koniec chciał zaskoczyć bramkarza uderzeniem „zewniakiem”. Bartos zdążył jednak jeszcze zablokować tę próbę.
Za chwilę Afimico Pululu prawie znalazł się sam na sam z bramkarzem Motoru. Prawie, bo w ostatniej chwili napastnika do boku wypchnął Sergi Samper. Niestety, w trzynastej minucie przyjezdni już się nie uratowali. Po wrzutce z wolnego, głową uderzył Imaz, a Ivan Brkić nie utrzymał piłki w rękach. Powalczył o nią jeszcze Romanczuk, a ostatecznie w sam środek bramki, w gąszczu nóg, do siatki huknął Pululu.
Kolejne fragmenty? Wydawało się, że miejscowi mają wszystko pod kontrolą. Była nawet sytuacja na 2:0, ale Brkić odbił uderzenie z powietrza Imaza. W 31 minucie niespodziewanie zrobiło się po jeden. Po krótko rozegranym rzucie rożnym o mały włos piłki przed szesnastką nie stracił Matthys. Leżąc już na murawie obrońca odegrał do Rodriguesa, a Portugalczyk kapitalnie dośrodkował na piąty metr. Tam zza pleców obrońców wyskoczył Jacques Ndiaye i po strzale głową doprowadził do wyrównania.
W końcówce jedni i drudzy mogli zmienić wynik. Po chaotycznej akcji pod bramką Motoru, Brkić odbił strzał Bartłomieja Wdowika tak, jak trzeba – do boku. Znalazł się tam jednak Alejandro Pozo, który na szczęście fatalnie spudłował. To samo można powiedzieć o tym, co wydarzyło się pod drugą bramką. Ndiaye w swoim stylu wiele zrobił dobrze, aż do wykończenia akcji. Senegalczyk najpierw „mięciutko” zagrywał w pole karne, a za chwilę dopadł do odbitej piłki już pod bramką „Jagi”. Przerzucił ją sobie nad Bernardo Vitalem, ale na koniec huknął prosto w Abramowicza.
W drugą połowę zdecydowanie lepiej weszli żółto-biało-niebiescy. W 10 minut oddali trzy groźne strzały. Najpierw za sprawą Marka Bartosa, później główkował Karol Czubak, a na koniec Bartosz Wolski sprawdził formę Abramowicza. Drugiego gola dla gości jednak nie było.
W 59 minucie trener Siemieniec posłał na boisku dwóch nowych zawodników: Sameda Bazdara i Dawida Drachala. Te zmiany okazały się kluczowe dla losów meczu. Od razu pod bramką Brkicia zrobiło się gorąco, ale golkiper odbił strzał Romanczuka trochę rękami, a trochę... twarzą. Przy dobitce fatalnie spudłował za to Imaz. W 65 minucie po główce Bazdara na linii świetną interwencję zaliczył Samper. Motor był jednak w coraz większych tarapatach, a druga bramka dla „Jagi” wisiała w powietrzu.
I w końcu padła – w 72 minucie. Wielką klasę pokazał Imaz. Hiszpan na linii szesnastki najpierw kapitalnie ograł Sampera. Za chwilę chociaż „przykleił” się do niego Rodrigues, i tak zdołał wrzucić piłkę do Pululu, a ten musnął ją w stronę Bazdara, który wykończył wszystko na dalszym słupku.
Minęło 120 sekund, a Bartosz Mazurek zmarnował „setkę” po pojedynku z Brkiciem. Jak powinno się kończyć takie akcje młodszemu koledze po chwili pokazał Imaz. Po stracie Matthysa i świetnym prostopadłym podaniu między trzech zawodników Motoru w wykonaniu Drachala, Hiszpan „podcinką” podwyższył na 3:1. W końcówce ekipę z Lublina dobił jeszcze Romańczuk.
Jagiellonia Białystok – Motor Lublin 4:1 (1:1)
Bramki: Pululu (13), Bazdar (72), Imaz (76), Romanczuk (90+2) - Ndiaye (31).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek (82 Konstantopoulos), Vital, Pelmard, Wdowik (82 Montoya), Romanczuk, Imaz (87 Flach), Mazurek, Pozo (59 Bazdar), Nahuel (59 Drachal), Pululu.
Motor: Brkić – Stolarski, Bartos, Matthys (78 Ede), Luberecki, Samper (78 Łabojko), Wolski, Rodrigues (78 Karasek), Ndiaye, Czubak (68 Dadashov), Ronaldo (68 Król).
Żółte kartki: Imaz, Mazurek – Matthys.
Sędziował: Patryk Gryckiewicz (Toruń).
Widzów: 14176.

















Komentarze