Starcie obu ekip z jesieni też było szalone – zakończyło się remisem 3:3. Szkoleniowiec żółto-biało-niebieskich spodziewa się podobnych zawodów w niedzielę.
– Nawet, jak ktoś chce grać zamknięte spotkanie, to Lechia otwieraja mecz. Atakują dużą liczbą zawodników, bardzo szybko kontrują po jakiejkolwiek stracie przeciwnika, sam profil drużyny otwiera spotkania. W tym aspekcie spodziewam się szybkiego i dynamicznego meczu – zapowiada trener Stolarski.
A jak ocenia najbliższego przeciwnika?
– Lechia jest coraz bardziej doceniają drużyną. Siła ofensywna jest naprawdę na wysokim poziomie. Ta Lechia była budowana o wartościowych i drogich zawodników. Odkładam na bok problemy finansowe, ale trzeba wiedzieć, że zawodnicy, którzy do nich trafiali mieli swoją wartość. Trzeba było za nich zapłacić. Rifet Kapić, to prawdziwy lider, Ivan Zhelisko łączy siłę ofensywną chciałbym powiedzieć z tą słabszą defensywą. Trener Carver wie, że ma jakość w ofensywie, więc idzie strzelać bramki. Ta drużyna atakuje i jest bezkompromisowa, ma najlepszy atak ligi. On rzeczywiście tym sposobem i motoryką zawodników z przodu jest bardzo groźny. Zespół z Gdańska, trener Carver co ma w sobie najlepszego, on wie, jaki ma profil drużyny, wie gdzie będzie bardzo mocny i pozwala im tak funkcjonować – przyznaje opiekun ekipy z Lublina.
I dodaje, że w niedzielę kibice mogą się spodziewać wielu bramek, jak to miało miejsce na jesieni, w Gdańsku.
– Potencjał najbliższego meczu jest na 5:4, 4:3 lub 3:3. Duży szacunek dla rywala, to nie jest drużyna dolnych rejonów tabeli. To jest też młoda i ograna drużyna, zawodnicy poznali ligę, grają ze sobą dłuższą czas, a pik umiejętności jest przed nimi. Same pozytywy, jeżeli chodzi o ofensywę. Defensywa, to jest coś, na czym my się skupiamy. Nie są w tym temacie hegemonem i postaramy się to wykorzystać. Mecz na dużą liczbę bramek – zapewnia trener Stolarski.
Do tej pory, w 2026 roku żółto-biało-niebiescy pokonali Pogoń Szczecin 2:1 i ulegli w Białymstoku Jagielloni 1:4. „Motorowcy” są jednak zadowoleni z początku piłkarskiej wiosny, nawet mimo wysokiej porażki przed tygodniem.
– Mecz z Jagiellonią podzieliłbym na dwie fazy. Pierwsza do bramki na 2:1 dla gospodarzy. My cały czas odgrażaliśmy się zespołowi z Białegostoku i mieliśmy swoje sytuacje. To było dość równe spotkanie. Punktem zwrotnym były zmiany rywali. One wniosły dużo impetu w działania przeciwnika. Wynik nie odzwierciedla przebiegu gry. Z wielu rzeczy jestem bardzo zadowolony. Odbiór tego meczu jest zły ze względu na rezultat, ale myślę, że lepiej przegrać raz tak wysoko, próbując zagrać na własnych zasadach, żeby w kolejnym spotkaniu się odbić. Gra z Pogonią przez 75 procent meczu i może troszkę mniej z Jagiellonią napawa optymizmem – ocenia Mateusz Stolarski.














Komentarze