Jak to „Motorowcy” mają w zwyczaju, już w trzeciej minucie objęli prowadzenie. Trzeba jednak przyznać, że tym razem dopisało im szczęście. Jacques Ndiaye wymienił podania z Bartoszem Wolskim i wyraźnie chciał dośrodkować w pole karne. Wyszedł jednak z tego znakomity „centrostrzał”, który wpadł za kołnierz bramkarzowi gospodarzy. Co ciekawe, to była pierwsza bramka, którą Piast stracił u siebie od 28 listopada i meczu z Widzewem (0:2).
Tuż po kwadransie Senegalczyk powinien mieć na koncie asystę. Wygrał przepychankę z Jakubem Lewickim i wyłożył futbolówkę do Fabio Ronaldo, który spudłował z kilkunastu metrów.
Między 22, a 26 minutą spotkania miejscowi zmarnowali trzy szanse na wyrównanie. Najpierw Jorge Felix przymierzył prosto w Ivana Brkicia. Za chwilę Hugo Vallejo dopadł do odbitej przez Arkadiusza Najemskiego piłki, ale z kilku metrów... skiksował. Na koniec „dwusetkę” fatalnie zepsuł German Barkovskiy. Juande Rivas wygrał walkę w powietrzu po centrze z rzutu rożnego i zgrał futbolówkę tuż pod bramkę, gdzie znalazł się Białorusin. Z metra nie potrafił jednak umieścić jej w bramce.
W 34 minucie obie ekipy miały swoje szanse. Najpierw Karol Czubak sprawdził czujność Frantiska Placha po strzale głową. Po drugiej stronie boiska Felix idealnie dograł do kolegi, ale Barkovskiy uderzył minimalnie obok słupka.
Drugą połowę od mocnego uderzenia mógł rozpocząć Motor. Ivo Rodrigues świetnie zagrał przy linii bocznej do Ronaldo i wydawało się, że ten łatwo minie na szybkości ostatniego obrońcę rywali – Jakuba Czerwińskiego. Doświadczony defensor blokował, odpychał i ostatecznie wytrącił go z równowagi. W efekcie dobrze zapowiadająca się akcja, nie zakończyła się nawet strzałem.
Goście byli groźniejsi i coraz mocniej „pachniało” golem na 0:2. Ronaldo najpierw za daleko wypuścił sobie piłkę, a kilkadziesiąt sekund później Rodrigues „zatrudnił” Placha. W 58 minucie przyjezdni dopięli swego. Kontrę wyprowadzili: Ronaldo i Czubak, a Piast przekonał się, jak niewiele potrzebuje do zdobycia gola czołowy snajper PKO BP Ekstraklasy. Portugalczyk zagrał w pole karne, a „Czubi” od razu, z „pierwszej” uderzył po długim rogu na 0:2. Ten sam gracz w 66 minucie powinien zamknąć zawody, ale tym razem przegrał pojedynek sam na sam z bramkarzem.
Piast nie miał już nic do stracenia i ruszył do ataku. Bardzo nieskuteczny był zwłaszcza Leandro Sanca. 26-latek kilka okazji zmarnował, ale w 79 minucie łatwo uwolnił się spod opieki Pawła Stolarskiego i ładnym strzałem z narożnika szesnastki zaliczył kontaktowe trafienie.
A to oznaczało kłopoty dla zespołu z Lublina. W pierwszej dodatkowej minucie gry ważną interwencję zaliczył Filip Wójcik, który zablokował strzał rywala. Za chwilę głową piłkę z linii bramkowej wybił też Paskal Meyer. 120 sekund później, po ostrym dośrodkowaniu Patryka Dziczka, Brkicia z bliska pokonał Andreas Katsantonis. Na szczęście gospodarze długo się nie cieszyli. Herve Matthys reklamował faul i po interwencji VAR, arbiter uznał, że gracz Piasta wyraźnie odpychał obrońcę Motoru. Chociaż mecz potrwał... 100 minut, to żółto-biało-niebiescy nie dali już sobie wydrzeć wygranej.
W następnej kolejce drużyna trenera Stolarskiego podejmie Koronę Kielce (sobota, 17.30).
Piast Gliwice – Motor Lublin 1:2 (0:1)
Bramki: Sanca (79) – Ndiaye (3), Czubak (58).
Piast: Plach – Twumasi, Rivas, Czerwiński (80 Fikaj), Lewicki, Dziczek, Tomasiewicz (63 Chrapek), Leśniak (80 Lokilo), Felix (62 Sanca), Vallejo, Barkovskiy (62 Katsantonis).
Motor: Brkić – Stolarski (86 Wójcik), Najemski, Matthys, Meyer, Samper (86 Karasek), Wolski (53 Łabojko), Rodrigues, Ndiaye (72 Król), Czubak (72 Dadashov), Ronaldo.
Żółte kartki: Ndiaye, Katsantonis, Dziczek – Lokilo.
Sędziował: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).
Widzów: 3231.














Komentarze