Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Kobiety Witkacego w Kuncewiczówce. Otwarto nową wystawę

W historycznych wnętrzach willi „Pod Wiewiórką” w Kazimierzu Dolnym zaprezentowano cykl portretów - kopii dzieł Witkacego. - Najważniejsze jest żeby nie zgubić ducha pierwotnego przekazu – podkreśla Grzegorz Stankiewicz, autor wystawy.
Kobiety Witkacego w Kuncewiczówce. Otwarto nową wystawę
Historyczne wnętrza Domu Kuncewiczów ozdobiły kopie obrazów Witkacego

Autor: W. Ziarnicka

W Domu Kuncewiczów w Kazimierzu Dolnym, oddziale Muzeum Nadwiślańskiego, w niedzielę, 8. marca odbył się wernisaż wystawy prac Grzegorza Stankiewicza, doktora nauk humanistycznych, pedagoga, emerytowanego oficera Państwowej Straży Pożarnej, przez lata związanego z ratownictwem chemicznym oraz nurkowym.

W historycznych wnętrzach willi „Pod Wiewiórką” zaprezentowano cykl portretów, kopii dzieł Witkacego, odtworzony z niezwykłą precyzją i wrażliwością. Jak podkreślają organizatorzy, pomysł wystawy pojawił się dzięki współpracy z lokalnym środowiskiem artystycznym.

– Ta wystawa tak naprawdę przyszła do nas sama – przyznaje Monika Januszek-Surdacka z Domu Kuncewiczów. – Pomysłodawczynią była Kamila Pietrowska, właścicielka Galerii Na Bramie na Górach, z którą współpracujemy od ubiegłego roku. To od niej pojawiła się propozycja opowieści o Witkacym. Pomysł spodobał się na tyle, że zdecydowano się przenieść wystawę z przestrzeni ekspozycji czasowych do wnętrz stałej ekspozycji domu - tłumaczy.

Magiczne miejsce

Chcieliśmy, żeby w willi dominowały kobiety, ale są dwa wyjątki: autoportret Witkacego oraz jedna postać, która wśród kobiecych twarzy stanowi pewne odstępstwo od tej zasady -  zaznacza Januszek-Surdacka.

Dla samego artysty, autora prac, Kuncewiczówka, miejsce organizacji wystawy, ma także osobisty wymiar.

– W tym domu byłem po raz pierwszy ponad trzydzieści lat temu – opowiada Grzegorz Stankiewicz. – Do dziś jestem pod wielkim wrażeniem tego miejsca i tego, że ono właściwie się nie zmienia. Mam ogromny szacunek dla osób, które się nim opiekują. Wracają stare wspomnienia.

Artysta przyznaje, że Kazimierz Dolny od lat jest obecny w jego życiu.

– Kuncewiczówka i Kazimierz to w ogóle magiczne miejsca. Braliśmy z żoną ślub właśnie tutaj, chociaż nie jesteśmy stąd. Ja przez 25 lat mieszkałem w Wielkopolsce, wcześniej przez pięć lat w Warszawie, pochodzę z Łukowa. Ale Kazimierz to miejsce randek moich rodziców, naszych randek, naszych spotkań. Mieszka tu także mój brat – opowiada. – Pomyślałem, że fajnie byłoby, gdyby te rysunki zawisły właśnie tutaj – dodaje.

Z lewej od góry: autor wystawy Grzegorz Stankiewicz, niżej jej pomysłodawczyni Kamila Pietrowska oraz Monika Januszek-Surdacka z Domu Kuncewiczów
W duchu Witkacego

Fascynacja twórczością Witkacego zaczęła się u artysty od literatury. – Przeczytałem właściwie wszystko, co napisał. Szczególnie lubię powieść "Pożegnanie jesieni", a "Niemyte dusze" uważam za lekturę obowiązkową – opowiada. – A że rysowałem od dziecka, pomyślałem, że spróbuję narysować coś w duchu Witkacego.

Jak podkreśla, kopiowanie jego prac nie polega jedynie na technicznym odtworzeniu rysunku.

– Kopiowanie to zawsze kompromis pomiędzy dokładnością, a dynamiką. Najważniejsze jest, żeby nie zgubić ducha pierwotnego przekazu – uważa Grzegorz Stankiewicz.

Wystawę prac inspirowanych twórczością Witkacego można oglądać w Domu Kuncewiczów w Kazimierzu Dolnym do 26 kwietnia.

Kopie obrazów Witkacego, portretów kobiet, zawisły na wystawie w MNKD

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama