Na początku stycznia 2026 roku opisaliśmy głośną aferę w Miejskim Urzędzie Pracy. Magdalena Zbysław pracowała tam przez dwadzieścia cztery lata. 19 listopada 2025 została zwolniona w trybie dyscyplinarnym. Pracownica MUP uważa, że w skandalicznych okolicznościach. Dyrektorka Katarzyna Kępa i kierowniczka Urszula Marciniak miały za użyciem siły uniemożliwiać jej złożenie wyjaśnień wobec zarzutów o przetwarzanie danych osobowych w zakresie przekraczającym nadane uprawnienia.
Albo cię zwolnię, albo mnie zwolnią
Dyrektorka MUP miała rzucić: „Albo cię zwolnię, albo mnie zwolnią, a mam do spłacenia kredyty”. Zbysław źle się poczuła, poprosiła o chwilę przerwy na ochłonięcie, nie chciała pod wpływem stresującej sytuacji godzić się na podpisanie rozwiązania umowy za porozumieniem stron. Kępa rzekomo zagrodziła jej drogę ciałem i powiedziała: „Krzycz sobie, jeśli chcesz”. Kiedy kobiecie udało się wyjść z gabinetu przełożonej, kierowniczka Marciniak miała szarpać ją na korytarzu Miejskiego Urzędu Pracy, w normalny dzień pracy, w godzinach urzędowania, na oczach pracowników i klientów, aż do samego wyjścia.
3 grudnia 2025 roku Prokuratura Rejonowa Lublin-Północ wszczęła postępowanie karne na podstawie zgłoszenia Zbysław na policji. 9 grudnia śledztwo zostało umorzone. W uzasadnieniu czytaliśmy, że stało się to wobec niepopełnienia czynu w przypadku rzekomego zagrodzenia drzwi wyjściowych z pomieszczenia przez Katarzynę Kępę i wobec braku znamion czynu zabronionego w przypadku rzekomego naruszenia nietykalności cielesnej przez Urszulę Marciniak. Zbysław się od tego postanowienia odwołała.
Zdjęcia z dyrektorką
W rozmowie z nami dyrektorka Kępa i kierowniczka Marciniak wszystkiemu zaprzeczyły. Magdalena Zbysław czuje się niezrozumiana, niewysłuchana i pokrzywdzona. Uważa, że walka o sprawiedliwość przez wzgląd na koneksje dyrektorki Kępy jest utrudniona. Jej sprawą zajmuje się sąd pracy, a zażalenie złożone do prezydenta Krzysztofa Żuka rozpatrywane było na Komisji Skarg, Wniosków i Petycji w Radzie Miasta Lublin.
„Rozpatrywane” to jednak za dużo powiedziane. Radni z Lublina podeszli do tej skargi kuriozalnie lekceważąco. Postanowili bowiem licytować się, kto... lepiej zna dyrektorkę Kępę. Przodowali w tym szczególnie Zbigniew Jurkowski („zna dyrektorkę od dawna i dobrze”), Andrzej Pruszkowski („powoływał ją na stanowisko dyrektorki”) i Piotr Popiel („nawet ma z nią zdjęcie!”).
Było to o tyle przedziwne, a wręcz nieprofesjonalne, że radni Lublina przed gremialnym uznaniem skargi Zbysław za bezzasadną nie poświęcili choćby chwili, żeby zapoznać się ze stanem prawnym sprawy. Nie wiedzieli o niej nic. Nic a nic. A jednak podjęli się głosowania. Cóż, przedwcześnie.
Strącić chwyt
Z naszych informacji wynika, że IX Wydział Karny Sądu Rejonowego Lublin-Zachód w Lublinie postanowił uchylić zaskarżone przez Zbysław postanowienie o umorzenie sprawy i przekazać ją Prokuraturze Rejonowej w Lublinie do ponownego rozpoznania.
- Zauważyć należy, że zgromadzone już dowody stwarzają uzasadnione podejrzenie, że zachowanie Urszuli Marciniak może wyczerpywać znamiona czynu zabronionego. Wskazuje na to chociażby analiza zapisu monitoringu, z którego wynika, że Urszula Marciniak wielokrotnie przy wejściu dotykała skarżącą, przetrzymywała ją, używając do tego siły. Skarżąca widocznie musiała mocno strącić chwyt Urszuli Marciniak. Zasadne jest zatem dołączenie, o ile będzie to możliwe, całości nagrania w przedziałach czasowych wskazanych we wniosku pełnomocnika pokrzywdzonej. Do ustalenia przebiegu zdarzenia pomocne mogą być również zeznania świadków podanych przez skarżącą. Mając powyższe na uwadze, na pomocy powołanych przepisów, sąd orzekł, jak w części dyspozytywnej postanowienia - argumentowała sędzia Beata Górna-Gielara.

Czynności dowodowe
- Sprawa została zarejestrowana w Prokuraturze Rejonowej Lublin-Północ w Lublinie i realizowane są czynności dowodowe, w tym te wskazane przez Sąd Rejonowy Lublin-Zachód w Lublinie - poinformowano nas w prokuraturze.
Jednocześnie wyrokiem Sądu Rejonowego Lublin-Zachód podtrzymane zostało postanowienie o umorzeniu sprawy rzekomego zagrodzenia drzwi wyjściowych z pomieszczenia w Miejskim Urzędzie Pracy przez Katarzynę Kępę. 19 lutego 2026 roku Zbysław złożyła jednak na I Komisariacie Policji zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa fałszowania dokumentów przez dyrektorkę MUP.
- Policja przyjęła moje zawiadomienie. Chodzi o poprawność konsultacji mojego zwolnienia ze związkami zawodowymi, co w przypadku zwolnienia dyscyplinarnego pracownika ma bardzo duże znaczenie. Gdyby kontrola została przeprowadzona w prawidłowy sposób, wykazałaby, że nie było to możliwe ze względów czasowych i ze względu na fakt nieobecności przewodniczącego związków zawodowych w momencie zwalniania mnie, co zresztą on sam potwierdził swoimi zeznaniami na policji - przekazuje nam Zbysław.
Kobieta obawia się, że na obiektywność śledztwa w lubelskiej Prokuraturze Rejonowej może wpłynąć pozycja dyrektorki Kępy, która nie znajduje się już na celowniku wymiaru sprawiedliwości, ale ciągle jest przełożoną pracowników MUP, którzy będą zeznawali w sprawie Zbysław i kierowniczki Marciniak.
Należy jednak pamiętać, że świadek na prokuraturze jest chroniony, w postępowaniu przygotowawczym ma bezwzględny obowiązek mówienia prawdy, a za składanie fałszywych zeznań grozi surowa odpowiedzialność karna. Tym to istotniejsze, że w posiadaniu śledczych jest przecież zapis monitoringu, na którego podstawie w niepodważalny sposób można odtworzyć wydarzenia z 19 listopada 2025 roku.














Komentarze