Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama Obserwuj Dziennik Wschodni na Facebooku!
tylko u nas, wideo

Wójt Niedźwiady stanął przed sądem. Prosił o drugą szansę

Nigdy więcej bym tego nie zrobił - powiedział we wtorek przed radzyńskim sądem wójt Niedźwiady oskarżony o jazdę autem po alkoholu. Marek Kubik pokazał listy poparcia i poprosił o drugą szansę. Samorządowcowi z powiatu lubartowskiego grozi więzienie.
Wójt Marek Kubik na ławie oskarżonych
Wójt Marek Kubik na ławie oskarżonych

Autor: Radosław Szczęch

Dopuszczalna wartość alkoholu we krwi w Polsce wynosi 0,2 promila. Marek Kubik wsiadając za kierownicę swojego samochodu miał ponad pięciokrotnie wyższe stężenie. Badania wykonane przez policję wykazały 1,13 a kilka minut później już 1,16 promila. Kolejnych nie zrobiono. Wójt Niedźwiady przed świętami Bożego Narodzenia został zatrzymany. Przyznał się do winy. We wtorek wspólnie ze swoim adwokatem stawił się przed Sądem Rejonowym w Radzyniu Podlaskim. Grozi mu więzienie oraz utrata stanowiska. Samorządowiec odmówił składania nowych wyjaśnień. Sędzia odczytała więc te, które złożył podczas przesłuchania. 

Nikt nie liczył kieliszków

Wynika z nich, że 18 i 19 grudnia Marek Kubik wspólnie z grupą znajomych byli w Zabielu, gdzie wójt prowadzi gospodarstwo rolne oraz staw hodowlany. Po zakończeniu odławiania karpi (ok. 1,5 tony) urządzono zakrapiane alkoholem przyjęcie. Pite były głównie wysokoprocentowe trunki, w tym whisky. Świętowanie trwało całą noc - zakończyć miało się około trzeciej nad ranem. Ile wypił wójt? - Nikt tego nie liczył - przyznał oskarżony. 

W sobotę, 20 grudnia, przed południem, Kubik zorientował się, że jego rybom brakuje tlenu. - Najbliższa wypożyczalnia butli znajduje się w Tyśmienicy, otwarta miała być do godz. 14. To był pilny wyjazd - tłumaczył. - Mimo nieprzespanej nocy czułem się dobrze. Gdybym wiedział, że jestem pod wpływem alkoholu, nigdy nie usiadł bym za kierownicę. Ja nie mam problemu z alkoholem - zapewniał. 

Z Zabiela do wspomnianej wioski można dojechać skrótem przez Babiankę lub drogą powiatową przez Gródek. Wójt Niedźwiady wybrał tę drugą trasę, ponad 9-kilometrową, co ozacza, że w dwie strony, mimo swojego stanu, miał zamiar przejechać autem ponad 18 kilometrów. - Udałem się w drogę po butlę tlenową aby uratować ryby od śnięcia. To była jednorazowa sytuacja, a sama droga jest rzadko uczęszczana - tłumaczył. 

Wszystkie ręce na pokład

W Tyśmienicy, jak wiemy, zatrzymał go patrol policji z komendy w Parczewie. Badania potwierdziły obecność alkoholu, więc 50-latek został zatrzymany. Zanim Prokuratura Rejonowa w Parczewie sformułowała akt oskarżenia, wójt korzystając z hojności rady gminy - tuż przed końcem roku zapewnił sobie podwyżkę wynagrodzenia do 20 445 zł brutto, czyli maksymalną, na którą pozwoliły przepisy. Uchwałę przyjęto jednogłośnie. 

Z kolei gdy o sprawie zaczęło robić się głośno, wybryk wójta zaczęły opisywać media, radni raz jeszcze stanęli po jego stronie. Cała rada i sołtysi, ale także księża proboszczowie z miejscowych parafii, dyrektorki gminnych szkół podstawowych, członkinie kół gospodyń, strażacy-ochotnicy, seniorzy i wielu innych podpisało się pod popierającymi wójta oświadczeniami

Do obrony Marka Kubika zaangażowano cały urząd gminy, zbierając jednocześnie pozytywne rekomendacje m.in. od samorządowców związanych z PiS, jak starosta lubartowski Jan Sławecki, radna powiatu Izabela Czerska czy radny lubelskiego sejmiku Janusz Bodziacki. W pismach skierowanych do sądu, wójta opisano w samych superlatywach nazywając go m.in. człowiekiem "prawym", "pomocnym" oraz "nieskazitelnym"

Sala sądowa w Radzyniu Podlaskim, fot. rs
Gospodarstwo i kredyty

Adwokat oskarżonego do wniosku o nie karanie swojego klienta dołączył nawet zdjęcia inwestycji wykonanych w trakcie kadencji Marka Kubika w gminie, jak remonty dróg, montaż lamp czy wymiany dachów. Żeby uwypuklić swoje zasługi wójt dodał nawet operat mówiący o tym o ile za jego kadencji wzrosła wartość gminnego majątku. Obrona próbowała wykazać, że ewentualne skazanie wójta byłoby wręcz niepowetowaną stratą dla całej gminy. - Jestem dobrym gospodarzem - przekonywał oskarżony samorządowiec. 

Wiele miejsca obrona poświęciła również działalności rolniczej Kubika, uzasadniając możliwie krótki okres zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych oraz zupełne wyłączenie z tych zakazów - pojazdów na kategorię T. Adwokat wspomniał również o innych potrzebach komunikacyjnych wójta, w tym związanych z wymagającym opieki rodzicem. 

Do wniosku dołączono również oświadczenia majątkowe, w tym informacje o zaciągniętych kredytach, w tym hipotecznym. Wynika z nich, że rok do spłaty Kubikowi zostało z nich ok. 240 tys. zł (to jest połowa wspólnego zadłużenia z żoną). Warto dodać, że tylko w jednym 2024 roku Marek Kubik zarobił ponad 277 tys. zł brutto. I to bez żadnych wpływów z gospodarstwa, które według oświadczenia nie przyniosło wtedy żadnego dochodu. 

Z prawej Marek Kubik - wójt gminy Niedźwiada, fot. rs
"Nigdy więcej bym tego nie zrobił"

Na koniec rozprawy końcową mowę wygłosił obrońca wójta, którzy powtórzył argumenty przytoczone we wniosku, wskazując m.in. na społeczne poparcie, zaufanie mieszkańców gminy, a samo zagrożenie jakie stworzył wsiadając za kierownicę forda z 1,1 promilami we krwi - adwokat z racji niewielkiego natężenia ruchu nazwał "znikomym".  

Przypominamy, że złożony wniosek obrony dotyczy warunkowego umorzenia postępowania wobec Marka Kubika z wyznaczeniem dwuletniego okresu próby, nałożeniem rocznego zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych z wyjątkiem kategorii T oraz wpłaty kwoty 20 tys. zł na rzecz funduszu pokrzywdzonych w wypadkach. 

- Chciałbym wyrazić swoją skruchę. Jest mi niezmiernie przykro, że naraziłem swoją rodzinę i wyborców na jakiś rodzaj wstydu, a potencjalnych kierowców na jakieś zagrożenia. Nigdy więcej bym tego nie zrobił - zapewnił na koniec wójt. - Przepraszam i proszę o szansę na zrehabilitowanie się (...). Tak jak powiedział jeden z moich kolegów, zamiast przywieźć tlen rybom, odciąłem go sobie - dodał. 

Podczas rozprawy drugiej strony, a więc przedstawiciela oskarżyciela nie było. Prokurator nie pojawił się w sądzie, oskarżony nie musiał więc odpowiadać na żadne niewygodne pytania. Nie powołano również żadnych świadków. Sędzia Dorota Domańska poinformowała, że ogłoszenie wyroku nastąpi za tydzień, we wtorek, 17 marca. Za jazdę samochodem pod wpływem alkoholu powyżej 0,5 promila oskarżonemu grozi do 3 lat więzienia. Wyrok skazujący w sprawie karnej wiązałby się również z utratą stanowiska wójta. 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama