Co łączy handlowca pompami ciepła, lubelskiego kabareciarza i prezesa lubartowskiej spółdzielni mieszkaniowej? Niedługo może połączyć ich wspólny udział w rozprawach sądowych. Zacznijmy jednak od początku. Spółdzielnia z Lubartowa rok temu zakończyła energetyczną rewolucję - pozyskując państwową dotację na fotowoltaikę i wysokotemperaturowe pompy ciepła zrezygnowała z usług miejskiej ciepłowni węglowej. Jako pierwsza w kraju w tej skali postawiła na OZE, a to czy po tak mroźnej zimie jej mieszkańcy dostaną wysokie czy niskie rachunki za ciepło - może wpłynąć na całą branżę.
Lubartowski eksperyment
Jeśli ta wielomilionowa inwestycja okaże się sukcesem - w ślady Lubartowa najpewniej pójdą zarządcy nieruchomości z innych miast. Jeśli będzie niewypałem - prezes Jacek Tomasiak, który od lat jest solą w oku obecnego burmistrza miasta i ludzi związanych ze spółką PEC - na fali niezadowolenia spółdzielców najpewniej straci stanowisko. A jego następca przyłączy bloki z powrotem do ciepła systemowego. "Sprawdzam" w tej rozgrywce powiedzą sami właściciele mieszkań, gdy zobaczą rachunki z rozliczeniem za ostatni sezon grzewczy. Pierwszy po zmianie systemu.
I tutaj dochodzimy do serwisu Youtube i wspomnianej pary - Łukasza Goleniewskiego, lubelskiego handlowca, inżyniera zajmującego się urządzeniami grzewczymi i wentylacją oraz towarzącego mu w swoich programach Marcina Wójcika, komika z popularnego lubelskiego kabaretu Ani Mru Mru. Obydwaj nagrali już kilka odcinków krytykujących lubartowską inwestycję zarówno pod względem wyboru technologii (pompy wysokotemperaturowe), wyboru wykonawcy (firma Vico, Krzysztof Zakrzewski), jakości montażu urządzeń (wskazali m.in. na niewłaściwą izolację, niewystarczające pojemności buforów, niepotrzebne skuwanie ścian w jednej z piwnic).

Inżynier ostrzega
- Gdy dowiedziałem się o tej inwestycji w Lubartowie złapałem się za głowę, przecież oni tam mają tanie ciepło z elektrociepłowni - mówi Łukasz Goleniewski w swoim programie. Jego zdaniem inwestycja wykonana na zlecenie spółdzielni była przepłacona, a jej skutkiem będą niedogrzane mieszkania i wysokie rachunki za energię dla SM, co przełoży się na wyższe faktury dla lokatorów.
- Mieszkańcy Lubartowa zobaczą rachunki grozy - przestrzega. - Pan te inwestycje (pompy ciepła przyp.) ludziom zohydził. Teraz wokół pana robi się gorąco - ocenia Marcin Wójcik, który nie ukrywa, że na pompach się nie zna, ale ma "zmysł do manipulacji" (w sensie jej wykrywania przyp).
Taniej niż w Urzędowie
W odpowiedzi na publiczną krytykę, prezes Jacek Tomasiak wraz z głównym wykonawcą spółdzielczej inwestycji, wspomnianym Krzysztofem Zakrzewskim, nagrali własny program na Youtube porównując ilość energii zużywanej w wybranych lubartowskich blokach z tymi zasilanymi pompami od Goleniewskiego w Urszulinie. Z porównania wyszło, że w przeliczeniu na metry kwadratowe, te lubartowskie zużywają znacznie mniej energii. Sam Goleniewski takie wyliczenia jednak podważa, podobnie jak pokazane przez Tomasiaka zdjęcia z kamer termowizyjnych, na których opisano temperaturę grzejników w obydwu lokalizacjach. Według Zakrzewskiego wybór wysokotemperaturowych pomp połączonych kaskadowo dla budynków wielorodzinnych był rozwiązaniem optymalnym. Goleniewski jest przeciwnego zdania.

Spotkają się w sądzie
- Spotkamy się z tymi panami w sądzie - zapowiada Jacek Tomasiak, który przyznaje, że do pozwu przygotowuje się również firma Vico. - Temida rozsądzi kto ma rację. My jesteśmy przygotowani, opieramy się na faktach. Zapewniam, że żadne rachunki do naszych mieszkańców nie trafią. Przeciwnie, na wielu blokach będą zwroty. My przed naszymi lokatorami niczego nie ukrywamy. Jeśli ktoś chce zobaczyć jak wyglądają wyliczenia, zapraszam do kontaktu - zapewnia prezes SM.
Do stawienia się w sądzie gotowi są także wspomniani youtuberzy, którzy w ostatnim programie niemal zachęcają władze spółdzielni do złożenia pozwu. - Niech prezes pokaże faktury mieszkańcom, odczyty z liczników - proponują. I z równie silnym przekonaniem zapewniają, że przedstawiają prawdziwe dane oparte na wiarygodnych źródłach. A z tych ma wynikać, że lubartowianie na swojej flagowej inwestycji stracą.
Zabawa w politykę
Pytanie, czy w całym tym sporze chodzi wyłącznie o troskę o portfele lubartowian i dobry wizerunek branży? Ostatni materiał duetu Goleniewski-Wójcik zilustrowano grafiką z taczką czekającą na prezesa Tomasiaka. - Jacku, nie baw się w politykę, nie baw się w pompy ciepła i nie baw się w kabaret - powiedział Marcin Wójcik zwracajac się bezpośrednio do swojego adwersarza.
Zdaniem samego Tomasiaka za całą tą krytyką stoją jego polityczni przeciwnicy z Lubartowa, którzy próbując podważyć sens ogromnej inwestycji liczą na doprowadzenie do jego odwołania. Wydaje się jednak, że czas w tym przypadku gra na korzyść prezesa, bo wybory do rady nadzorczej SM mają odbyć się latem, gdy po styczniowych mrozach nie będzie już śladu. Czy śladu nie będzie wtedy także po obawach o "rachunki grozy"? To ile zapłacą lubartowianie po najmroźniejszej zimie od lat i pierwszym sezonie grzewczym opartym na pompach - okaże się najpewniej już w kwietniu. Jeszcze w marcu natomiast prezes SM planuje złożyć pozew o zniesławienie wobec inżynieryjno-komediowego duetu z Youtube.














Komentarze