Najstarsi górale nie pamiętają tak spłaszczonej tabeli w ekstraklasie.
Obecnie Motor ma tylko trzy punkty przewagi nad strefą spadkową, ale do europejskich pucharów też wcale nie jest tak daleko – czwarty Raków Częstochowa ma sześć „oczek” więcej. W tej sytuacji każda wygrana jest na wagę złota. A kiedy jedzie się do outsidera rozgrywek, to po prostu trzeba go pokonać, żeby nie narobić sobie problemów.
Bruk-Bet Termalica odstaje od reszty stawki. „Słoniki” do tej pory uzbierały jedynie 22 punkty. Do bezpiecznej strefy tabeli tracą już siedem „oczek”. Łatwo policzyć, że kolejna porażka może już na dobre „zakopać” drużynę Marcina Brosza pod kreską. Zwycięstwo gospodarzy dałoby im jednak nadzieję, że misja utrzymanie mogłaby się jeszcze zakończyć powodzeniem.
Drużyna z Niecieczy w 2026 roku jako jedyna nie wywalczyła jeszcze ani razu pełnej puli. W sześciu meczach zanotowała: trzy remisy i trzy porażki. Każdy mecz przegrywała jednak jednym golem. Po 0:1 z Cracovią i Rakowem oraz ostatnio w Kielcach z Koroną 1:2.
– W drugiej połowie przeciwnik strzelił pierwszy, ale wyglądaliśmy o wiele lepiej. Prowadziliśmy grę, stwarzaliśmy sobie sytuacje. Tak naprawdę brakuje nam po prostu szczęścia. Akcje wyglądają nieźle, ale brakuje tej kropki nad i. Musimy dalej robić swoje. W Kielcach byliśmy nieźle zorganizowani, ale nie mamy punktów – mówił po porażce z Koroną Andrzej Trubeha.
Na wiosnę Bruk-Bet Termalika jest prawie najgorsza w lidze. Prawie, bo trzy „oczka” zdobyła jeszcze jedynie Wisła Płock, ale „Nafciarze” mają gorszy bilans bramkowy.
– Oglądałem na żywo Termalikę w dwóch spotkaniach. Kontroluję też ich mecze w trakcie weekendu. To zespół, który ma mniej punktów w tej rundzie niż powinien mieć. Są groźni zwłaszcza w drugich połowach. Bardzo dużo kreują. Nawet z Koroną, to Kielczanie wybronili mecz po przerwie. Z Pogonią, Termalica też miała sytuacje na drugiego gola. To ostatni zespół w tabeli, który jeszcze nie spadł z ligi. Każde ich spotkanie jest dobre, to wcale nie jest outsider. Spodziewamy się meczu, który będzie ciężki. Może to slogan, ale na pewno Termalica ma do zaproponowania rzeczy, przed którymi musimy się uchronić – zapowiada trener Mateusz Stolarski.
– Wszyscy widzą, jaka jest nasza liga. Każdy z każdym wygrywa, liga jest wyrównana. Dół goni górę, a góra raz punktuje, a raz nie. Nasz mecz z Bruk-Betem Termaliką Nieciecza traktujemy, jak każdy inny. Nie jest to dla nas mecz pułapka, tylko kolejne wyzwanie – dodaje z kolei Filip Luberecki.














Komentarze