Już w środę chełmianie mogli świętować utrzymanie w najwyższej lidze w Polsce. Stało się tak po przegranej walczącej o utrzymanie ostatniej w tabeli Steam Hemarpol Politechniki Częstochowa z PGE GiEK Skrą Bełchatów (0:3). Na dwie kolejki przed końcem sezonu zasadniczego przewaga chełmian nad ekipą z Częstochowy wynosił siedem punktów i w żaden sposób nie zagrażała beniaminkowi.
Pod większą presją byli goście. ZAKSA liczy na wejście do najlepszej ósemki i występ w fazie play-off. Dlatego mecz w Chełmie kędzierzynianie musieli wygrać. Rozpoczęło się od prowadzenia gospodarzy 2:1. Przyjezdni bardzo szybko odrobili straty i wyszli na 4:3. Po kilku akcjach wyrywali 9:7. Dwupunktową przewagę stracili po dwóch asach serwisowych Amirhosseina Esfandiara (9:9). W kolejnej zagrywce Irańczyk posłał piłkę w aut (9:10).
Kędzierzynianie nie poddawali się, konsekwentnie próbowali narzucić gospodarzom swój styl gry. Szybko ponownie odskoczyli na 11:9. Beniaminek szybko, po raz kolejny odrobił straty i doprowadził do remisu (12:12). Po kolejnym ataku Esfandiara znowu był remis (14:14). Przy prowadzeniu chełmian 15:14 o przerwę w grze poprosił szkoleniowiec ZAKSY Andrea Giani.
Losy rywalizacji w partii otwarcia rozstrzygnęły się w końcówce. Na 22:20 atak skończył Jędrzej Goss. Po autowym ataku Esfandiara był kolejny remis (tym razem 23:23). Zespoły grały na przewagi.
Trzykrotnie szansę na wygranie partii otwarcia mieli podopieczni trenera Krzysztofa Andrzejewskiego. Ostatecznie dokonali tego przyjezdni. Ostatni punkt, bezpośrednio z zagrywki, zdobył Quinn Isaacson (29:31).
W drugiej odsłonie goście szybko odskoczyli na 5:3. Przyjezdni mieli świadomość rangi meczu. Tylko wygrana przedłużała ich szansę na grę w play-off. Dlatego konsekwentnie grali mocną zagrywką, starali się kończyć ataki, podbijać piłki po atakach rywala. Jakub Turski doprowadził do remisu 9:9.
Po długiej wymianie zablokowany został Tomasz Piotrowski i drużyna z Kędzierzyna-Koźla wygrywała 17:13. O przerwę w grze poprosił trener Andrzejewski. Po wznowieniu gry gospodarze odrobili punkt (14:17). Po zepsutym ataku Rune Fastelanda chełmianie przegrywali 16:22. Na drugą przerwę zdecydował się opiekun chełmskiego beniaminka.
Set zakończył się wygraną przyjezdnych. Najpierw zagrywkę zepsuł Jędrzej Goss (17:24), a następnie w przyjęciu serwisu Kamila Rychlickiego pomylił się libero beniaminka Jędrzej Gruszczyński (17:25).
Po dwóch przegranych się partiach gospodarze zabrali się solidniej do pracy. InPost ChKS Chełm prowadził 6:3, 7:4, 15:14, 16:15 po obiciu bloku kędzierzynian. W drugiej części seta goście doprowadzili do remisu, a następnie objęli prowadzenie 19:18 po asie Jakuba Szymańskiego. W kolejnej Igor Grobelny zablokował Remigiusza Kapicę (18:20). Przy serwisie Szymańskiego goście nadal punktowali (23:18 dla przyjezdnych). Ostatni punkt to autowy atak Jakuba Turskiego (18:25).
MVP wybrany został środkowy ZAKSY Karol Urbanowicz.
InPost ChKS Chełm - ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 0:3 (29:31, 17:25, 18:25)
InPost ChKS: Jacznik, Turski (5), Piotrowski (9), Kapica (13), Esfandiar (11), Fasteland, Gruszczyński (libero) oraz Blankenau, Goss (1), Marcyniak (3).
ZAKSA: Isaacson (3), Grobelny (10), Rychlicki (12), Urbanowicz (8), Szymański (12), Jakubiszak (9), Czunkiewicz (libero) oraz Krawiecki, Rećko (1), Szymura.














Komentarze