Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama Obserwuj Dziennik Wschodni na Facebooku!

Mateusz Stolarski (Motor Lublin): Na jesieni nie dowoziliśmy takich meczów, jak ten w Niecieczy

Motor musiał się mocno napracować na zwycięstwo w Niecieczy, ale po nerwowej końcówce jednak pokonał Bruk-Bet Termalikę 2:1. Jak piątkowe spotkanie oceniają trenerzy obu drużyn?
Mateusz Stolarski (Motor Lublin): Na jesieni nie dowoziliśmy takich meczów, jak ten w Niecieczy
Mateusz Stolarski

Autor: Łukasz Wójcik/Motor Lublin

Mateusz Stolarski (Motor Lublin)

– Chciałem pogratulować mojemu zespołowi tego, że grając na trudnym terenie potrafił odrobić straty. Rywale zdobyli bramkę po naszym błędzie w wyprowadzaniu. Przez to mieliśmy trochę zaburzoną pewność siebie, a w takiej sytuacji nie jest łatwo wrócić do meczu. My to uczyniliśmy i tutaj należą się gratulacje dla zawodników. Mamy jednak świadomość swojej postawy w ostatnich 30 minutach. Uważam, że Termalica rozegrała te minuty lepiej, była bliska strzelenia gola. Przy odrobinie szczęścia udało nam się ten wynik dowieźć. Takich meczów nie dowoziliśmy na jesień. Przez to mieliśmy osiem lub dziewięć remisów, zdecydowanie za dużo. Poświęcenie w blokowaniu strzałów, w odbudowie pola karnego, powrocie znad piłki – to jest coś, co od czterech spotkań wykonujemy niesamowicie. Dzięki temu zdobyliśmy 10 punktów.

– Jeżeli tak wygląda ostatnia drużyna w tabeli, to świadczy tylko o tym, jak ta liga jest mocna. Bardzo dobry plan na mecz, bardzo dobra intensywność w pressingu. Byłem tutaj na meczu z Radomiakiem i oglądałem wcześniejsze spotkania. Niesamowity impet, jaki zespół z Niecieczy ma w drugich połowach. To jest godne uznania i tylko brak szczęścia powoduje, że w takich sytuacjach, jak w meczu z nami dwie – piłka nie chce wpaść do bramki. To jest u Termaliki powtarzalne i uważam, że wszystko nie jest jeszcze stracone. Mimo naszego zwycięstwa nie będę opowiadał, że zdominowaliśmy przeciwnika. Do 60 minuty, to był równy mecz, z naszą przewagą, jeżeli chodzi o czyste sytuacje. Postawa w ostatnich 30 minutach, wejście dodatkowych zawodników w pole karne, transport tam piłki, to jest coś, co zasługuje na pochwałę. Cieszy nas, że mamy już 34 punkty. Jest dziewięć kolejek do końca, a nikt nie wie, ile trzeba ich mieć do utrzymania, więc każdy punkt jest ważny. Awansowaliśmy na szóstą pozycję, ale wiemy, że jeden-dwa słabsze mecze mogą spowodować, że punkty trzeba będzie gromadzić. Myślę, że do ostatnich 3-4 kolejek będą się rozgrywały cele, o które zagramy i większa połowa ligi. 

Marcin Brosz (Bruk-Bet Termalika Nieciecza)

– Zadawaliśmy sobie sprawę, że przyjeżdża do nas zespół, który zawsze jest bardzo dobrze przygotowany do każdego meczu. To było widać od początku. Motor wiedział czego chce, po co przyjechał i miał plan na mecz. Tym bardziej cieszy bramka na 1:0, bo potrafiliśmy się przeciwstawić. Bramka dodała nam dużo pozytywnej energii, liczyliśmy, że pójdziemy za ciosem. Mogliśmy się ustrzec dwóch straconych goli, martwią te sytuacje. Piłka polega jednak na decyzjach zespołowych, ale szczególnie indywidualnych. Co innego trening, a co innego mecz, odpowiedzialność za wynik. Do samego końca dążyliśmy do strzelenia drugiej bramki. Wiedzieliśmy, że to jest impuls, który może spowodować, że mecz się odwróci. Wierzyliśmy do końca i chcieliśmy to zrobić. Szkoda, bo ciężko pracowaliśmy na te sytuacje. Było ponad 20 strzałów, w każdym meczu więcej biegamy, ale to się nie przekłada na wynik. Tylko pracą, wytrwałością i wiarą w to, co robimy, jesteśmy w stanie powalczyć w kolejnych meczach.

– To nie ma nic wspólnego ze szczęściem. Te mecze w naszym wykonaniu są bardzo podobne – takie kopiuj wklej. Ilość ofensywnych akcji w polu karnym, nie mam na myśli samych sytuacji, ale piłki na dwudziestym metrze, stałe fragmenty, z których mało korzystamy. Przy bramce na 1:1, to my mieliśmy stały fragment gry, to są takie błędy, które najbardziej bolą. Nie zbieramy drugich piłek, a pozwalamy na to przeciwnikowi. W konsekwencji jest rzut karny i zmienia się przebieg spotkania. Musimy najzwyklej na świecie dalej pracować.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama