Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Górnik Łęczna zagrał w Rzeszowie do samego końca

Stare piłkarskie porzekadło mówi, że suma szczęścia w piłce nożnej zawsze wychodzi na zero. Po meczu Górnika Łęczna w Rzeszowie z tamtejszą Stalą ciężko się z nim nie zgodzić. Zielono-czarni po przeciętnej pierwszej połowie, po zmianie stron spisywali się bardzo słabo i przegrywali w stolicy Podkarpacia jednym golem, choć mogli stracić ich więcej. Jednak w piątej minucie doliczonego czasu gry pierwszy celny strzał łęcznian znalazł drogę do siatki i zespół trenera Jurija Szatałowa dopisał na swoje konto jeden punkt
Górnik Łęczna zagrał w Rzeszowie do samego końca

Autor: Kacper Pacocha/Górnik Łęczna

Zielono-czarni jechali do Rzeszowa po bolesnej lekcji od Wieczystej Kraków przegrywając na swoim stadionie aż 0:3.

Stal rozpoczęła sobotni mecz od odważnych ataków. Już w czwartej minucie strzał Oliwiera Sławińskiego sprawił sporo problemów Łukaszowi Budziłkowi. Chwilę później groźnie strzelał Marcin Kaczor, ale i tym razem bramkarz Górnika nie dał się pokonać. W 10 minucie po kontrze szansę na gola mógł mieć Jonathan Junior, ale w ostatniej chwili jego szarżę przerwał David Ogaga. Wahadłowy Górnika kilkanaście minut później mógł wpisać się na listę strzelców, ale po dobrym podaniu od Patryka Paryzka nie opanował piłki w narożniku pola karnego i akcja zakończyła się niepowodzeniem. Natomiast w 27 minucie blisko szczęścia był Szymon Łyczko, ale piłka po jego strzale trafiła w słupek.

W 30 minucie łęcznianie mieli najlepszą okazję przed przerwą do zdobycia gola. Pojedynek „jeden na jeden” z rywalem z Rzeszowa wygrał Branislav Spacil i dośrodkował w „szesnastkę” gospodarzy. Tam na piątym metrze piłkę głową uderzył Paryzek, ale przeleciała ona nad poprzeczką. Pięć minut później z narożnika pola karnego strzelał Jakub Myszor, ale piłka odbiła się rykoszetem i wyszła na rzut rożny.

W drugiej połowie z każdą kolejną minutą zarysowywała się przewaga miejscowych. Gospodarze naciskali i w 59 minucie dopięli swego. Najpierw po strzale Łysiaka piłka odbiła się od górnej części słupka i spadła pod nogi Juniora. Snajper Stali niewiele się namyślając huknął na bramkę. Piłka odbiła się jeszcze rykoszetem od Gucka i wpadła do siatki. W kolejnych minutach Stal nadal atakowała i wydawało się, że niebawem zdobędzie kolejnego gola. Górnik „odgryzł się” dopiero w 86 minucie kiedy po indywidualnej akcji Kamila Orlika i strzale z ostrego kąta piłka trafiła w jednego z obrońców rywali i wyszła na rzut rożny. Kiedy wydawało się, że Górnik wróci z Podkarpacia bez punktów w piątej minucie doliczonego czasu gry Adam Deja dośrodkował piłkę przed bramkę Stali do Orlika, który sprytnym, technicznym strzałem strzelił gola na wagę remisu. 

Po meczu w Rzeszowie można śmiało powiedzieć, że to co los zabrał Górnikowi przed kilkunastoma dniami w Siedlcach (tamtejsza Pogoń strzeliła łęcznianom gola w siódmej minucie doliczonego czasu gry) oddał im właśnie w starciu ze Stalą.

W następnej kolejce podopieczni trenera Szatałowa zagrają u siebie z Pogonią Grodzisk Mazowiecki. Mecz zaplanowano na piątek, 20 marca o godzinie 20.30.

Stal Rzeszów – Górnik Łęczna 1:1 (0:0)

Bramki: Junior (59) – Orlik (90+5).

Stal: Waniwśkyj – Warczak, Kaczor, Krasowskij, Kukułka – Łyczko (74 Masiak), Łysiak (74 Kucharski), Thill, Sławiński, Wolski (46 Wachowiak) – Junior (84 Darwish).

Górnik: Budziłek – Spacil, Kruk, Gucek, Jaroszyński (75 Hołownia), Ogaga (68 Nowogoński) – Janaszek, Deja, Kryeziu (75 Ahmedov), Myszor (68 Orlik) – Paryzek (80 Tkacz).

żółte kartki: Łyczko – Kryeziu, Jaroszyński.

sędziował: Sebastian Krasny (Kraków).

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama