Sytuacja wokół chełmskiego schroniska dla bezdomnych zwierząt zamiast się uspokajać – staje się coraz bardziej napięta. Ogłoszony 6 marca przetarg na prowadzenie placówki na lata 2026–2027 przyniósł zaskakujący rezultat – wpłynęła tylko jedna oferta.
Złożyła ją spółka CARMIR z Chełma, czyli obecny zarządca schroniska. Problem w tym, że zaproponowana kwota znacząco przekracza możliwości finansowe miasta. Oferta opiewa na 1 033 200 zł, podczas gdy ratusz planował przeznaczyć na to zadanie 660 300 zł. To oznacza różnicę przekraczającą 370 tys. zł, czyli ponad połowę zakładanego budżetu.
Miasto pod ścianą
Brak konkurencyjnych ofert stawia samorząd w trudnej sytuacji.
W praktyce są tylko dwa scenariusze: zwiększyć środki i podpisać umowę albo unieważnić przetarg i rozpocząć procedurę od nowa.
Każda z tych decyzji niesie ze sobą konsekwencje – finansowe i wizerunkowe.
Warto przypomnieć, że zamówienie dotyczy kompleksowej opieki nad zwierzętami, w tym: utrzymania schroniska, leczenia, odławiania bezdomnych zwierząt oraz prowadzenia adopcji, a umowa ma obowiązywać przez 21 miesięcy – do końca 2027 roku.
Przetarg w cieniu kontroli i zarzutów
Nie jest to jednak zwykłe postępowanie przetargowe. Od tygodni funkcjonowanie schroniska budzi ogromne emocje wśród mieszkańców.
W lutym Powiatowy Inspektorat Weterynarii przeprowadził kontrolę, która wykazała szereg nieprawidłowości.
W dokumentach wskazano m.in.: uszkodzone i nieszczelne ogrodzenie, brak odpowiednich warunków do izolacji chorych zwierząt, problemy z organizacją kwarantanny, braki w dokumentacji zdrowotnej psów oraz fakt, że na spacery wyprowadzano tylko część zwierząt.
Dodatkowo część uchybień została usunięta dopiero w trakcie kontroli, co jeszcze bardziej zaostrzyło społeczną dyskusję.
Brak alternatywy?
W ostatnich tygodniach pojawiały się propozycje zmian w zarządzaniu schroniskiem, w tym przekazania go pod nadzór miejskiej spółki MPGK.
Dziś wiadomo już, że ten wariant nie jest brany pod uwagę.
Na horyzoncie pojawiła się jednak inicjatywa społeczna. Stowarzyszenie Chełmska Straż Ochrony Zwierząt rozważa przejęcie prowadzenia placówki, ale nie zdążyło formalnie przystąpić do obecnego przetargu.
To oznacza, że na dziś miasto nie ma realnej alternatywy dla obecnego zarządcy.
Więcej niż przetarg
Choć sprawa dotyczy formalnie zamówienia publicznego, w rzeczywistości ma znacznie szerszy wymiar.
To nie tylko kwestia pieniędzy, ale także odpowiedzi na pytania, które od tygodni zadają mieszkańcy: kto powinien prowadzić schronisko i czy dotychczasowy system zapewnia zwierzętom właściwą opiekę?
Decyzja ratusza pokaże, czy miasto postawi na ciągłość, czy spróbuje szukać nowej drogi.
To nie jest zwykły przetarg.
To sprawa zaufania, standardów opieki i odpowiedzi na pytanie, kto i w jaki sposób powinien odpowiadać za los zwierząt w Chełmie.














Komentarze