Tanew to drużyna z drugiego bieguna tabeli. Beniaminek jest przedostatni, a do tej pory wywalczył tylko siedem punktów. Na inaugurację rundy rewanżowej przegrał u siebie ze Startem Krasnystaw 0:1.
Motor II pokazał się z dużo lepszej strony w swoim pierwszym spotkaniu.
– Nasz remis z Lewartem był szczęśliwy dla rywali. Powiem nieskromnie, że straciliśmy w tym meczu dwa punkty. Mieliśmy tyle sytuacji, że powinniśmy wygrać. Młodzież zagrała odważnie, bez kompleksów i zasłużyła na zwycięstwo. Trzeba jednak szanować remis wywalczony na boisku wicelidera tabeli – wyjaśnia Kamil Witkowski.
W lecie jego zespół chciał włączyć się do walki o awans, ale został błyskawicznie zweryfikowany. Jakie cele „dwójka” ma na wiosnę?
– Po prostu dalej rozwijać drużynę oraz zawodników indywidualnie. A do tego zająć, jak najlepszą lokatę w lidze. Zdajemy sobie sprawę, w jakim miejscu jesteśmy. Raczej ten sezon wygra Hetman lub Lewart. My chcemy rozwijać chłopaków i dostarczyć ich do pierwszej drużyny. Ewentualnie, jak klub będzie chciał, to powalczyć o coś więcej. Moje ambicje są takie, że ja bym chciał – zapewnia opiekun Motoru II.
W pierwszej wiosennej kolejce szkoleniowiec miał do dyspozycji kilku graczy z pierwszej drużyny. Na boisku pojawili się: bramkarz Patryk Kukulski, a także zawodnicy z pola: Florian Haxha i Franciszek Lewandowski. Trudno jednak powiedzieć, że regularnie trener Witkowski będzie mógł liczyć na posiłki z „jedynki”.
– Pierwszy zespół jest najważniejszy, od niego wszystko zależy, więc zobaczymy, jak to się potoczy. Szkoda, że pojawiło nam się w zespole trochę kontuzji, zwłaszcza w ataku. Żałujemy urazów Michała Palucha i Mikołaja Jankowskiego. Oba wydają się poważne, ten drugi rundę wiosenną ma z głowy – przyznaje opiekun ekipy z Lublina.
Dobre wieści dotyczą za to Jana Sobczuka. Były bramkarz Janowianki Janów Lubelski, który świetnie spisywał się w IV lidze wrócił do Motoru, ale doznał bardzo poważnej kontuzji kolana. Teraz wraca do gry. Przed tygodniem pojawił się na ławce rezerwowych.














Komentarze