To scenariusz, który powtarza się w całej Polsce – i wciąż działa. Telefon, pośpiech, presja i strach.
Oszuści podszywający się pod policjantów i funkcjonariuszy służb specjalnych wyłudzili pieniądze od kobiet w wieku od 69 do 85 lat, wykorzystując ich zaufanie i poczucie zagrożenia.
Działali metodycznie.
Najpierw był telefon z informacją o rzekomej przesyłce z banku lub ZUS. Potem kolejny – już od „policjanta”.
– Informowali, że wcześniejszy kontakt to próba oszustwa i że konieczna jest współpraca, aby ochronić pieniądze – relacjonuje nadkomisarz Ewa Czyż.
Strach, który kosztował dziesiątki tysięcy
Schemat był prosty, ale skuteczny.
Dwie kobiety przekazały gotówkę osobom podsłanym przez oszustów, wierząc, że ratują swoje oszczędności.
Trzecia została zmanipulowana w inny sposób: podała kod PIN i – zgodnie z instrukcją – wyrzuciła kartę bankową przez balkon.
Efekt?
Z jej konta zniknęło 6 tysięcy złotych, a kolejne próby wypłat powstrzymała dopiero blokada karty przez bank.
Łącznie straty sięgnęły blisko 90 tysięcy złotych.
Zatrzymani w dwóch akcjach
Sprawą zajęli się kryminalni z Chełma, wspierani przez funkcjonariuszy z Lublina.
Ich działania szybko przyniosły efekty.
Pierwszy z podejrzanych – 23-latek – został zatrzymany na gorącym uczynku w Zamościu, tuż po odebraniu pieniędzy od jednej z ofiar.
Drugi – 32-latek – wpadł w ręce policji w Lublinie, w miejscu swojego zamieszkania.
Funkcjonariuszom udało się odzyskać część skradzionych pieniędzy.
Zarzuty i areszt
Obaj mężczyźni usłyszeli poważne zarzuty: oszustwa, kradzieży oraz usiłowania włamania na konta bankowe.
Na wniosek śledczych sąd zdecydował o zastosowaniu tymczasowego aresztu na trzy miesiące.
Grozi im kara nawet do 8 lat pozbawienia wolności.
Mechanizm, który wciąż działa
Choć sprawcy zostali zatrzymani, sam mechanizm przestępstwa pozostaje niebezpiecznie aktualny.
Oszustwo „na policjanta” opiera się na jednym: wywołaniu strachu i zmuszeniu ofiary do natychmiastowego działania.
I choć ostrzeżenia pojawiają się regularnie, to – jak pokazuje ta sprawa – wystarczy jeden telefon, by zaufanie zamieniło się w stratę całego dorobku życia.
To kolejna historia, która przypomina, że w starciu z przestępcami najważniejsza jest jedna zasada: prawdziwy policjant nigdy nie prosi o pieniądze ani nie każe ich przekazywać obcym osobom.














Komentarze