To nie są dobre dni dla piłkarzy Tomasovii. Zespół Pawła Babiarza po derbowej porażce z Ładą 1945 Biłgoraj pojechał do Lubartowa na mecz z wiceliderem tabeli. Lewart nie miał dla nich litości. Po 25 minutach prowadził już 3:0, a ostatecznie wygrał różnicą pięciu goli.
Od pierwszego gwizdka gospodarze ruszyli do natarcia. Już w drugiej minucie niezła okazję miał Łukasz Najda. Jego próbę z kilkunastu metrów odbił jednak Amir Agalarov.
W ósmej minucie niewiele zabrakło, a byłoby 0:1. Jakub Jabłoński jako ostatni obrońca próbował „zgasić” futbolówkę na udo. Kiepsko mu to jednak wyszło, bo piłka wyraźnie mu odskoczyła, z czego skorzystał Maciej Szuta. Dopadł do rywala, Tomasovia zaliczyła przechwyt i miała szansę na kontrę. Damian Szuta dostał podanie na lewym skrzydle, wygrał „przebitkę” z... Jabłońskim w polu karnym, ale na koniec, z ostrego kąta uderzył minimalnie obok słupka.
Po drugiej stronie boiska świetną centrę w szesnastkę posłał Mateusz Kompanicki, a centymetrów zabrakło, aby futbolówki sięgnął Ernest Skrzyński.
Tuż przed upływem pierwszego kwadransa gospodarze rozwiązali worek z bramkami. Po krótkim rozegraniu rzutu rożnego Arkadiusz Bednarczyk dośrodkował na dalszy słupek, gdzie sporo miejsca miał Kompanicki. Popularny „Kompan” ładnie opanował piłkę i z powietrza huknął na 1:0.
Niedługo później Kompanicki miał już na koncie dublet. Najpierw ładnie odegrał do kolegi piętką, a za chwilę z powrotem dostał piłkę już w polu karnym. Niby uderzył dokładnie tam, gdzie stał bramkarz rywali. Agalarov popełnił jednak fatalny błąd i przepuścił ten strzał do siatki.
Tomasovia dostała mocny drugi cios, chwiała się już na nogach, a po kilkudziesięciu sekundach leżała na deskach. Agalarov dostał piłkę od kolegi, odegrał przed pole karne do Romana Karasiuka, a ten próbował podawać z „pierwszej”. Wyszło fatalnie, bo we wszystko wmieszał się Bednarczyk, który pięknym lobem z około 30 metrów podwyższył na 3:0. A na zegarze była dopiero 25 minuta.
Na drugą połowę trener Paweł Babiarz posłał na boisko trzech nowych zawodników, jego podopieczni mieli też swoje szanse. Ładną akcję przeprowadził chociażby Cristyan, który oddał też celny strzał. Zamiast 3:1, w 58 minucie było jednak 4:0. Po podaniu górą od Najdy, spalonego uniknął Karol Kalita i w sytuacji sam na sam pokonał bramkarza strzałem w krótki róg.
Później było sporo niepotrzebnych fauli, przepychanek, a w krótkim odstępie czasu dwa „żółtka” obejrzał Wiktor Łuczkowski. Ostre strzelanie w Lubartowie, w końcówce zakończył Krystian Żelisko. Po centrze Kompanickiego, z bliska musnął piłkę i ustalił rezultat na 5:0.
Lewart Lubartów – Tomasovia Tomaszów Lubelski 5:0 (3:0)
Bramki: Kompanicki (14, 24), Bednarczyk (25), Kalita (58), Żelisko (89).
Lewart: D. Podleśny – Jabłoński, Niewęgłowski (77 Gede), Duda (83 Marciniak), Kompanicki, Czapski (65 Szymona), Paluch, Skrzyński (77 Brzyski), Bednarczyk (74 Zieliński), Najda (67 Plesz), Kalita (74 Żelisko).
Tomsovia: Agalarov (46 Kamiński) – Pleskacz (90 Bobko), Łuczkowski, Skiba, Orzechowski, Karasiuk, Leszczyński (83 Piwko), Żerucha (58 Smoła), Koszel (46 Cristyan), M. Szuta (75 I. Czuryło), D. Szuta (46 Dziura).
Czerwona kartka: Łuczkowski (Tomasovia, 73 min, za drugą żółtą).














Komentarze