Jeszcze niedawno moglibyśmy napisać, że to jest dobry moment, żeby zagrać z Radomiakiem. W ekipie „zielonych” nie działo się dobrze. Zarówno jeżeli chodzi o boisko, jak i „gabinety”. Duża w tym „zasługa” Goncalo Feio, czyli byłego trenera Motoru. W Lublinie wiedzą sporo, chyba nawet najwięcej, na temat zachowania Portugalczyka. Przekonali się o tym także działacze z Radomia.
Awantura, przepychanki, a na koniec interwencja policji. Feio miał zostać uderzony przez jednego z pracowników klubu po spotkaniu z GKS Katowice, a następnie zrezygnował z pracy. Najpierw zastąpił go dotychczasowy asystent – Kiko Ramirez. Hiszpan nie wytrwał jednak na stołku za długo, szybko podziękowano mu za współpracę.
Pod koniec marca zespół przejął doskonale znany w Radomiu Bruno Baltazar, który prowadził drużynę od maja do grudnia 2024 roku. Później przez chwilę był szkoleniowcem drugoligowego, francuskiego Caen. Przegrał tam jednak wszystkie siedem meczów i w lutym 2025 roku wylądował na bezrobociu. Nową pracę znalazł dopiero teraz.
– Wierzę, że dzięki wiedzy o drużynie szybko odnajdzie się w pracy z zespołem oraz dobrze przygotuje go do ostatnich spotkań sezonu – mówi Antonio Ribeiro dyrektor sportowy klubu. Trzeba dodać, że Baltazar będzie czwartym trenerem Radomiaka w tym sezonie. W końcu rozgrywki zaczynał Joao Henriques.
Problemy gabinetowe mamy wyjaśnione, więc teraz dwa słowa na temat formy zespołu. A ta nie jest w ostatnim czasie najlepsza. Licząc spotkania rozegrane tylko w 2026 roku „zieloni” są prawie najgorszą ekipą w PKO BP Ekstraklasie. Z ośmiu meczów wygrali tylko jeden. W sumie zdobyli zaledwie siedem punktów. Gorszy był jedynie Bruk-Bet Termalica Nieciecza (ani jednego zwycięstwa i zaledwie trzy „oczka” na wiosnę).
Co miałoby jednak odmieć grę drużyny, jeżeli nie: nowa miotła, a do tego przerwa reprezentacyjna, podczas której można będzie solidnie popracować? Na to liczą w Radomiu. W Lublinie mają nadzieję na podtrzymanie dobrej formy. W końcu drużyna trenera Mateusza Stolarskiego jest na fali. W ostatnich pięciu występach wywalczyła 13 punktów. W sumie wygrała już pięć spotkań na wiosnę, czyli o jedno więcej niż jesienią. W tegorocznej tabeli żółto-biało-niebiescy są na trzecim miejscu. Znajdujące się wyżej ekipy z Poznania i Katowic rozegrały jednak o jeden mecz więcej.
Po ostatnim spotkaniu z Zagłębiem Lubin, który Jacques Ndiaye i jego koledzy wygrali 1:0, trener Stolarski przyznał, że drużyna zaczyna myśleć o wyższych celach.
– Na pewno mniej patrzymy już za siebie i to jest normalne. Nie chodzi o jakieś wariactwo, trzeba być spokojnym i docenić ten okres. Wiedzieć też, że przed nami może się zdarzyć słabsza seria przy tak równej lidze. Byłbym jednak nieszczery gdybym powiedział: skupmy się na utrzymaniu, kiedy jesteśmy na siódmym miejscu w tabeli, a przewagi nie są duże. I to w dwie strony, dlatego po prostu gramy. Mamy osiem kolejek i 24 punkty do zdobycia – wyjaśniał szkoleniowiec.
Cały czas trzeba mieć jednak na uwadze, że różnice w tabeli są minimalne. Gdyby w poniedziałek wygrał znajdujący się tuż nad kreską Radomiak, to zbliżyłby się do Motoru zaledwie na... „oczko”. A to oznacza, że ekipę z Lublina czeka kolejny arcyważny mecz, który może określić, o co tak naprawdę powalczy drużyna trenera Stolarskiego.














Komentarze