Po trzech tytułach mistrzowskich z rzędu drużyna trenera Macieja Kuciapy, pod koniec września 2025 roku musiała uznać wyższość rywali z Torunia.
W pierwszym meczu o złoto Orlen Oil Motor przegrał z PRES Grupą Deweloperską 36:54. W rewanżu niewiele zabrakło, aby po raz kolejny odrobić straty i zrobić rywalom psikusa. Niestety, skończyło się na wyniku 52:38, co oznaczało, że tym razem puchar do domu zabrały „Anioły”.
A skoro w zimie „Koziołki” straciły kilka ważnych postaci, jak: Dominik Kubera, Jack Holder i przede wszystkim Wiktor Przyjemski, to eksperci nie widzą już w klubie z Lublina faworyta do mistrzostwa, tylko jednego z kandydatów do medali.
Wyżej stoją notowania Torunia, który utrzymał skład oraz Betard Sparty. Ekipa z Wrocławia też nie straciła żadnego z ważnych zawodników, a do tego ma jeszcze jeden atut – Mikkela Andersena. Duńczyk ma być jednym z czołowych juniorów PGE Ekstraligi.
A „Koziołki”? Jeżeli chodzi o seniorów, to na papierze wydaje się, że luki udało się świetnie uzupełnić, bo Martin Vaculik i Kacper Woryna, to więcej niż solidni ligowcy. Pytanie, jak poradzą sobie Bartoszowie: Bańbor i Jaworski w formacji juniorskiej. Nie ma co ukrywać, że Przyjemski był bardzo mocnym punktem drużyny, a jego punkty często były na wagę złota.
– Nawet, jak wszyscy stawiali nas jako murowanego kandydata do złota, to tej presji nie było. To że dziennikarze, kibice, tak mówią, to OK, ale to my musimy wyjechać na tor. To by działało na naszą niekorzyść, gdybyśmy na to patrzyli, skupiali na takich rzeczach. Moim zdaniem, dopiero, jak jesteśmy w finale, to można mówić o kandydacie do tytułu. Są dwie drużyny, a jedna z nich będzie mistrzem. Wtedy można mówić, kto jak jedzie i kto ma większe szanse. Teraz to dużo za wcześnie, żeby gdybać. Z drugiej strony, w kontekście medialnym, to dla nas na plus, że nikt na nas nie stawia. Niech inne drużyny przejmą pałeczkę – uważa Mateusz Cierniak.
W ostatnich latach o zupełnie inne cele walczył Woryna, która do Lublina przeniósł się z Częstochowy.
– Bywały jednak sezony, gdzie z Włókniarzem walczyliśmy o najwyższe cele, ale z różnym skutkiem. Tutaj jest oczywista oczywistość, że jestem teraz w drużynie, która pięć razy z rzędu była w finałach. Nie ma co ukrywać, że skuteczność jest wyższa. Wiem jednak, na co się pisałem i myślę, że tego nadal oczekuje się od zespołu z Lublina, walki o najwyższe cele – wyjaśnia Kacper Woryna.
O inne oczekiwania względem zespołu z Lublina, który z głównego faworyta stał się jednym z kandydatów do medali zapytaliśmy też Bartosza Zmarzlika. Mistrz świata odpowiedział jednak krótko.
– My mamy pełne ręce roboty i cele wciąż te same – zapewnia lider Orlen Oil Motoru.
"Koziołki" nowy sezon rozpoczną w niedzielę przed własną publicznością, a rywalem będą mistrzowie Polski z Torunia. Spotkanie zaplanowano na godz. 19.30, oczywiście, o ile na rozegranie zawodów pozwoli pogoda.













Komentarze