Przed nami pierwsza kolejka PGE Ekstraligi, która jak zawsze może być pewną niewiadomą. Niewiadomą nie jest jednak forma większości topowych żużlowców, którzy pod koniec marca często wyjeżdżali na tory w różnych miastach. Jednym z najbardziej zapracowanych żużlowców u progu sezonu był Bartosz Zmarzlik. Mistrz świata wziął udział w szeregu turniejów indywidualnych i jednym drużynowym.
Lider Orlen Oil Motoru na półfinale zakończył zmagania w XIX Memoriale Edwarda Jancarza. W Łodzi wziął udział w Indywidualnych Międzynarodowych Mistrzostwach Ekstraligi im. Zenona Plecha. Tam był piąty. Drugie miejsce zajął za to Martin Vaculik. Zmarzlik ciut wyżej uplasował się w Memoriale Rifa Saitgariejewa, gdzie zajął trzecią lokatę.
W XVI Turnieju o Koronę Bolesława Chrobrego Zmarzlik był trzeci, w środku stawki uplasował się Fredrik Lindgren, a Mateusz Cierniak i Kacper Woryna zajęli miejsca w drugiej dziesiątce.
Liderowi „Koziołków” zdecydowanie lepiej poszło w Mistrzostwach Polski Par Klubowych. Zmarzlik do spółki z Vaculikiem okazali się najlepsi i wywalczyli piąty z rzędu triumf dla Orlen Oil Motoru w tej imprezie.
5 kwietnia polski mistrz świata okazał się najlepszy w turnieju pożegnalny Grzegorza Walaska. Groźne zdarzenie na torze spotkało Vaculika, który zajął 11 miejsce. Na szczęście Słowakowi nic poważnego się nie stało.
Ostatnimi zawodami jakie miały miejsce przed startem PGE Ekstraligi był finał Reall Złotego Kasku, który odbył się w Opolu. Wówczas formą błysnął Woryna, który po raz pierwszy w karierze sięgnął po to zwycięstwo. Zmarzlik był tuż za „pudłem”, a dziewiąte miejsce zajął Cierniak.
Jak więc widać żużlowcy Orlen Oil Motoru mają prawo rozpoczynać sezon w dobrych nastrojach. W pierwszej rundzie PGE Ekstraligi do Lublina przyjedzie Pres Grupa Deweloperska Toruń czyli obecni mistrzowie Polski. Najbliżsi rywale „Koziołków” mają nieco powodów do zmartwień. Wydaje się, że w dobrej dyspozycji jest Mikkel Michelsen, ale nie można tego powiedzieć o formie Patryka Dudka, który jak dotąd spisywał się poniżej oczekiwań. Dlatego należy się spodziewać, że w Lublinie żużlowiec „Aniołów” będzie chciał wreszcie „odpalić”.
– Jestem zdania, że nie można sobie pozwolić na żadną wpadkę, każdy mecz jest tak samo ważny. Wiadomo jednak, że jedne ważą więcej, a inne troszeczkę mniej, ale jeżeli wygrasz, to punktów za każde dostajesz tyle samo. Pierwszy mecz na pewno to nie będzie dla nas spacerek – mówi Kacper Woryna.
Trochę inaczej na inaugurację zapatruje się Mateusz Cierniak.
– Z jednej strony to będzie rewanż za finał, a z drugiej nie. Wszyscy będą tak mówić, a kto wygra, ten pokaże moc przed sezonem. Ja uważam jednak, że ten pierwszy mecz tak naprawdę nic nie znaczy. Różne drużyny nie raz pokazywały, że po zwycięstwie na inaugurację, później łapały zadyszkę w połowie rozgrywek. Albo odwrotnie, bywały zespoły, które po kiepskim początku miały dużo lepszą, drugą część sezonu. Później świetnie jechały w fazie play-off i zdobywały medale. To będzie po prostu mecz otwarcia, który powinien być super do oglądania przede wszystkim dla kibiców. Dla nas to nowe rozdanie, bo wszystko zaczyna się od nowa – wyjaśnia żużlowiec „Koziołków”.
Początek niedzielne meczu zaplanowano na godzinę 19.30. Spotkanie będzie można obejrzeć na antenie Canal Plus Sport. Zachęcamy do śledzenia naszej relacji tekstowej z żużlowej inauguracji w Lublinie na dziennikwschodni.pl.














Komentarze