Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Moskal o autobusach widmo. PiS uderza w ratusz po fiasku inwestycji

Lubelscy politycy PiS zarzucają władzom miasta nieudolność i „zmarnowanie 64 mln zł” na autobusy wodorowe. – W zeszłym tygodniu podążaliśmy śladem metra niewidki w Lublinie. Dziś podążamy śladem autobusów widmo – mówił poseł Michał Moskal podczas poniedziałkowej konferencji. Chodzi oczywiście o niezrealizowane przez firmę Arthur Bus zamówienie na 20 autobusów wodorowych, które miały trafić do Lublina dzięki dofinansowaniu z Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Ostatecznie – jak wiemy – pojazdów nie ma, a firma zbankrutowała. Miasto odpowiada, że konferencja polityków PiS to wyłącznie polityka, a przetarg na autobusy był dobrze przygotowany.
moskal radni pis
Radni PiS w towarzystwie posła Michała Moskala podczas konferencji prasowej pod lubelskim ratuszem.

Autor: AM

„Gigantyczna porażka”

Do sprawy odnieśli się w poniedziałek poseł Michał Moskal oraz radni PiS. To kolejna w ostatnich dniach konferencja tej formacji – wcześniej politycy krytykowali PSL za nierealistyczne ich zdaniem zapowiedzi budowy metra w Lublinie. W sprawie autobusów wodorowych Moskal również nie brał jeńców, stawiając mocne zarzuty. 

– Był to projekt, którym lubelski ratusz niezwykle się chwalił, mówiąc o tym, że Lublin stanie się tutaj pionierem, jeśli chodzi o autobusy wodorowe w Polsce. Z całej tej historii została pusta hala, szkielet jednego autobusu i pracownicy bez pensji – powiedział. 

– Lubelski ratusz nie potrafił dopilnować warunków przetargowych w taki sposób, żeby z tego przedsięwzięcia powstało coś realnego. Został przygotowany przetarg, który wygrała niemiecka firma krzak, która nie miała żadnego doświadczenia w realizacji takich przedsięwzięć. I jesteśmy w takim momencie, w którym lubelski ratusz wiedząc, że ta firma nie dowiezie projektu, nie ma możliwości przedłużenia umowy. Środki z KPO muszą być wydatkowane do czerwca. I cały projekt przepadł. 64 miliony, które Lublin uzyskał, zostały zmarnowane. W taki sposób wydatkowane są środki nie tylko w Lublinie przez nieudolność urzędników zasiadających dzisiaj w lubelskim ratuszu, takich jak pan Krzysztof Żuk, takich jak pan Tomasz Fulara. Ale w taki sposób w całej Polsce wydatkowane są środki z KPO, o których słyszymy bardzo dużo – kontynuował Moskal.

– I to jest pewien symbol tego, w jaki sposób działa Platforma Obywatelska. Słyszymy bardzo dużo wielkich słów, widzimy konferencje, widzimy informacje o tym, jakie niewiarygodne miliony z Unii Europejskiej będą płynąć na realizację tych wszystkich przedsięwzięć. Ale potem się okazuje, że na koniec dnia mieszkańcy, obywatele Polski, otrzymują tylko figę z makiem – skwitował poseł Prawa i Sprawiedliwości. 

Z kolei radny Tomasz Gontarz winą obarczył przede wszystkim wiceprezydenta Fularę.

– Jest to ogromna porażka. Gigantyczna porażka pana wiceprezydenta Tomasza Fulary, który za ten obszar odpowiada i który ten cały proces przetargu, a potem realizacji umowy kontrolował. Najpierw jako prezes MPK, a potem już jako wiceprezydent do spraw inwestycji i rozwoju – ocenił Gontarz.

Derewenda o braku planu B

Gorzko o postawie ratusza wypowiadał się również przewodniczący opozycyjnego klubu radnych PiS, Robert Derewenda.

– Lubelski ratusz rozkłada bezradnie ręce i właściwie nie ma alternatywy. Podpisano bardzo ryzykowną umowę z firmą, która nie miała doświadczenia, tak jak przed chwileczką było powiedziane, praktycznie z firmą krzak – stwierdził.

Derewenda nawiązał też do innych problemów komunikacyjnych miasta. 

– Zwróćmy uwagę na stan lubelskiej komunikacji. Te autobusy, trolejbusy codziennie są bardzo niszczone, dlatego, że mamy fatalny stan nawierzchni w Lublinie. Wystarczy spojrzeć na ulicę Zana, Głęboką, zobaczyć jak bardzo zniszczona jest tam nawierzchnia i jak niszczone są dzisiaj autobusy.

Z kolei Gontarz znów zwrócił uwagę na obietnicę prezydenta Żuka, dotyczącą autobusów kursujących co 10 minut na podstawowych liniach.

– Jeżeli nie ma tych dwudziestu autobusów wodorowych, to jak teraz pan prezydent Krzysztof Żuk zamierza wypełnić swoją obietnicę – pytał radny PiS.

Umowa bez realizacji

Przypomnijmy, że umowa z firmą Arthur Bus na dostawę 20 autobusów została podpisana w kwietniu zeszłego roku. Pojazdy miały zostać dostarczone w ciągu 12 miesięcy. Do Lublina nie trafił jednak ani jeden autobus.

Problemy wykonawcy były widoczne już wcześniej – spółka zmagała się z kłopotami finansowymi, a do sądu wpłynął wniosek o jej upadłość. Produkcja faktycznie nie ruszyła, a w hali powstał raptem jeden niedokończony pojazd.

Na początku kwietnia stało się jasne, że inwestycja nie zostanie zrealizowana w terminie. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej nie zgodził się na jego wydłużenie, co w praktyce oznacza utratę dofinansowania.

Radni żądają kontroli i kar

Radny Tomasz Gontarz ocenił, że sytuacja to „gigantyczna porażka” władz miasta i zażądał szczegółowej kontroli całego procesu.

– Należy wyjaśnić, dlaczego kryteria przetargowe pozwoliły wygrać firmie, która nie miała doświadczenia i nie była w stanie zrealizować kontraktu – mówił.

Radni PiS domagają się także wyegzekwowania kar umownych. Ich zdaniem może to być łącznie ponad 8 mln zł, wliczając wadium i kary za opóźnienia.

Gontarz zwrócił również uwagę na rosnące koszty eksploatacji autobusów wodorowych. Jak podkreślał, ceny wodoru są dziś znacznie wyższe niż prognozowano jeszcze rok temu, co może wpływać na opłacalność takiego rozwiązania.

– Wiceprezydent Fulara zapewniał mnie w maju zeszłego roku, że ceny wodoru wkrótce spadną i będą po 40 zł za kilogram. Rok później, na chwilę obecną, ceny wodoru w Polsce do tankowania takich autobusów wynoszą 69 zł za kilogram, czyli 70% więcej niż prognozował rok temu prezydent Fulara – powiedział Gontarz, dodając, że wedle rachunku ekonomicznego najtańsze są autobusy elektryczne, potem spalinowe, a wodorowe to najmniej korzystne rozwiązanie. 

Prezydent Fulara odpowiada

O komentarz do zarzutów posła Moskala i radnych PiS poprosiliśmy wiceprezydenta Fularę. 

Przetarg został dobrze i prawidłowo przygotowany, o czym Państwo Radni doskonale wiedzą, m.in. z obszernej odpowiedzi na interpelację, dlatego dzisiejsze wystąpienie traktuję wyłącznie jako zabieg o charakterze czysto politycznym. 

Jak wielokrotnie podkreślaliśmy, sytuacja związana z przetargiem na dostawę autobusów wodorowych jest efektem zdarzeń całkowicie niezależnych od spółki. Przepisy jasno określają, jakie warunki może postawić zamawiający i zgodnie z z ustawą Prawo zamówień publicznych muszą być one proporcjonalne i nie mogą ograniczać konkurencji. Miasto natomiast nie może działać dowolnie, lecz w granicach prawa.

W praktyce oznacza to m.in., że: nie można stosować kryterium oceny ofert, które porównywałoby wiarygodność finansową firmy – ustawa wprost tego zabrania, jednocześnie spółka zastosowała szereg zabezpieczeń w postaci m.in. obowiązkowego ubezpieczenia OC na poziomie co najmniej 10 mln zł, braku zaległości wobec ZUS i urzędu skarbowego, wadium w wysokości 1 mln zł, a także zabezpieczenia wykonania umowy na poziomie blisko 2 mln zł. Wykonawca spełnił wszystkie warunki formalne i złożył najkorzystniejszą ofertę, a w takiej sytuacji MPK Lublin nie miało podstaw prawnych do jej odrzucenia.

Spółka MPK rozpocznie naliczanie kar umownych w wysokości 3 tys. zł za każdy dzień zwłoki za każdy pojazd. Oczekuję konsekwentnego i zdecydowanego egzekwowania zapisów umowy, zarówno w zakresie kar, jak i ewentualnego dochodzenia odszkodowania na drodze sądowej, jeśli zajdzie taka potrzeba. 

Różnicowanie źródła napędu to świadoma strategia miasta. Stawiamy zarówno na autobusy hybrydowe, elektryczne, wodorowe oraz trolejbusy, co zwiększa bezpieczeństwo związane z wahaniami cen energii. Przypomnę, że dostawa autobusów wodorowych to jedno z trzech zamówień spółki, które miało być w 100% finansowane ze środków zewnętrznych, a MPK nie ponosiło kosztów budowy infrastruktury tankowania wodoru. Jesienią spółka wystartuje w kolejnym konkursie o środki zewnętrzne na ten cel.

Niezależnie od tej sytuacji inwestycje w tabor są konsekwentnie realizowane. Do Lublina trafi w pierwszym półroczu 2026 roku 29 nowych autobusów hybrydowych, trwa zakup 20 nowoczesnych trolejbusów, a spółka przygotowuje się do kolejnych naborów o środki na pojazdy zeroemisyjne.

MPK Lublin posiada już doświadczenie w eksploatacji autobusów wodorowych. Jednocześnie chcę jasno podkreślić, że ewentualne zwiększenie liczby takich pojazdów nie przełoży się na ceny biletów, ponieważ te zależą od całego systemu finansowania transportu publicznego, a nie od jednego projektu inwestycyjnego – wyjaśnia Fulara.

MPK: będą konsekwencje wobec wykonawcy

Jak już wiemy, Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne zapowiada działania prawne wobec firmy Arthur Bus. Spółka informowała wcześniej, że rozpocznie naliczanie kar umownych, a w grę wchodzi także odstąpienie od umowy i dochodzenie odszkodowania na drodze sądowej.

Przedstawiciele MPK podkreślają, że dochowali należytej staranności przy wyborze wykonawcy, a obecna sytuacja wynika z okoliczności niezależnych od miejskiego przewoźnika.

Co dalej z transportem zeroemisyjnym?

Mimo niepowodzenia miasto nie rezygnuje z planów rozwoju ekologicznego transportu. MPK zapowiada udział w kolejnych naborach na dofinansowanie zakupu autobusów zeroemisyjnych – zarówno wodorowych, jak i elektrycznych.

Na razie jednak zamiast wodorowej rewolucji Lublin stawia na inne rozwiązania. Do miasta trafiają nowe autobusy hybrydowe, a w kolejnych latach planowane są dostawy trolejbusów.

Spór o niezrealizowany kontrakt pokazuje jednak, że ambitne plany modernizacji transportu publicznego mogą napotkać poważne przeszkody – zarówno technologiczne, jak i organizacyjne.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama