Jego pomysłem na ten sezon była dominacja w strefie podkoszowej. Budowę tej przestrzeni rozpoczął od zatrudnienia Markeishy Gatling. Amerykanka przyjechała do Lublina nieco ociężała i bez formy. Z każdym kolejnym treningiem jednak wyglądała lepiej i stała się czołową środkową Orlen Basket Ligi. Ma pewne problemy fizyczne, co skutkuje tym, że źle znosi granie dzień po dniu. Widać to w fazie play-off, kiedy w drugich meczach danej serii grała słabo – z Wisłą Kraków nie była w stanie ani razu trafić do kosza, a ze Ślęzą zdobyła ledwie 2 pkt. A trzeba zaznaczyć, że w obu przypadkach dzień wcześniej miała genialne występy. Na szczęście w zespole są jeszcze Dragana Stanković i Kamila Borkowska, które potrafią zastąpić Amerykankę, a przy okazji zaoferować drużynie coś nowego. Obie są zdecydowanie bardziej mobilne, a Borkowska przy okazji potrafi zagrozić rzutem z dystansu. W tym elemencie poczyniła olbrzymie problemy, co jest wynikiem współpracy z drugim trenerem LOTTO AZS UMCS, Wojciechem Eljaszem-Radzikowskim.
Na obwodzie Karol Kowalewski również stworzył zespół, który potrafi sobie dobrze radzić. Szkoleniowiec reprezentacji Polski lubi zawodniczki broniące agresywnie. Takimi są przecież Aleksandra Wojtala i Klaudia Wnorowska. A przecież w tym wszystkim jest jeszcze niezła defensorka i świetna snajperka, Dominika Ullmann. 20-latka ma olbrzymi talent rzutowy chociaż brakuje jej jeszcze regularności. Najlepszy mecz w tym sezonie rozegrała niedawno, w drugim spotkaniu play-off ze Ślęzą, kiedy trafiła 6 „trójek”.
Całość spinają Robbi Ryan oraz Brooque Williams. Obie są bardzo pewne, chociaż mocno się od siebie różnią. Williams jest bardziej stateczna i opanowana. Ryan z kolei lubi szukać punktów, ale też genialnie podaje. W przypadku Ryan trzeba tez pamiętać, że jest to serce defensywy – 1,5 przechwytu na mecz to najlepszy wynik z obecnej kadry LOTTO AZS UMCS.
Karolowi Kowalewskiemu trzeba też oddać, że, o ile to możliwe, to stara się dać szansę miejscowej młodzieży. Do kadry drużyny włączono młodziutkie Wiktorię Kaczmarek i Nikolę Pogorzelską. Obie grają przysłowiowe „ogony”, ale do swojego CV będą mogły dodać medal mistrzostw Polski.
Czy złoty? Na pewno LOTTO AZS UMCS jest wyraźnym faworytem rywalizacji z Eneą AZS Politechnika Poznań. Wszak zespół z Wielkopolski półfinałową pięciomeczową batalię z KSSSE Enea AJP Gorzów Wielkopolski skończył dopiero w sobotę. Do tego jeszcze w ciągu dwóch wolnych dni od grania musiał się zregenerować i pokonać niemałą odległość pomiędzy Poznaniem, a Lublinem.
Można więc spodziewać się, że poznanianki zaczną lekko zmęczone. Z drugiej strony jednak jest to finał mistrzostw Polski, dla wielu zawodniczek Politechniki jest to być może jedyna okazja na wywalczenie takiego tytułu. Liderkami przeciwniczek są Jovana Popović i Jessika Carter. Pierwsza to Serbka, która w przeszłości reprezentowała barwy klubu z Lublina. Popović to znakomita specjalistka od rzutów trzypunktowych. Z kolei Carter to podkoszowa, która jednak warunkami fizycznymi zdecydowanie odbiega od Gatling. Imponuje za to regularnością i przygotowaniem fizycznym.
Innym ciekawym wątkiem finału jest postać trenera Enei AZS Politechnika Poznań. Jest nim Wojciech Szawarski. To rodowity lublinianin, który w końcówce XX w. zachwycał kibiców grą dla lubelskiego AZS. W obliczu kryzysu lubelskiej koszykówki poszedł szukać szczęścia w kraju, a jego drugim domem stał się Ostrów Wielkopolski. Barwy miejscowej Stali reprezentował przez wiele lat stając się legendą tego klubu. Później związał się głównie z koszykówką kobiecą, a zaczynał w... Ostrovii Ostrów Wielkopolski. Dostał szansę w AZS UMCS Lublin, gdzie pracował w latach 2017-2019. Od 2022 r. jego trenerskim domem jest Poznań, bo właśnie tak długo już prowadzi Eneę AZS Politechnika Poznań.
Gra w tej fazie Orlen Basket Ligi toczy się do trzech wygranych spotkań. Wtorkowy mecz w hali MOSiR im. Zdzisława Niedzieli rozpocznie się o godz. 18. Bezpośrednią transmisję z tej rywalizacji przeprowadzi TVP Sport, a relacja będzie dostępna na stronie internetowej publicznego nadawcy.














Komentarze