Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama Juwenalia Politechniki Lubelskiej 2026 | Lublin | bilety na eBilet.pl

Ścigany Romanowski. „Brali od niego pieniądze, a teraz się go wstydzą”

Nie na takie rozstrzygnięcie wyborów parlamentarnych na Węgrzech liczyli Zbigniew Ziobro i Marcin Romanowski. Viktor Orban zapewniał im azyl polityczny. Peter Magyar zapowiedział zaś, że wyda ich Polsce. Posłowie PiS mówią nam, że Ziobro i Romanowski w ojczyźnie nie mogą liczyć na uczciwy proces. Politycy KO ripostują, że 55-latek i 50-latek są tchórzami, bo uciekają przed sprawiedliwością.
Ścigany Romanowski. „Brali od niego pieniądze, a teraz się go wstydzą”

Źródło: Biuro prasowe posła Marcina Romanowskiego

Marcin Romanowski, poseł z Lubelszczyzny, w niedzielę 12 marca nie wyglądał ani na szczęśliwego, ani na szczególnie przestraszonego. 

– Nie będę ułatwiał „szajce 13 grudnia” działania. Nie ujawnię nowego adresu i swoich planów – mówił na antenie Republiki.

Wybory parlamentarne na Węgrzech wygrała opozycyjna TISZA. Bolesnej porażki doznał Fidesz, na którego czele stoi Viktor Orbán, przychylny „uciekinierom z Polski”, a więc Zbigniewowi Ziobrze i właśnie Romanowskiemu.

Peter Magyar, lider TISZY i przyszły premier Węgier, już w lutym mówił, że po utworzeniu rządu Ziobrę i Romanowskiego wyda „pierwszego dnia”.

- Nie powinni iść do IKEI i kupować mebli, bo długo tu nie zostaną – dodawał Magyar po wyborczym triumfie.

Podkreślał, że Budapeszt przestanie być „miejscem schronienia dla międzynarodowych przestępców”.

 - Mogę tylko zasugerować panom Ziobrze i Romanowskiemu, że powinni wrócić do domu i stanąć przed wymiarem sprawiedliwości – grzmiał 45-letni węgierski polityk.

Do USA albo… na Białoruś

Romanowski w rozmowie z Republiką robił dobrą minę do złej gry. Rzucił, że to nie Magyar będzie odwoził jego i Ziobrę w kajdankach zespolonych do Warszawy, bo ostateczną decyzję w ich sprawie podejmie nie rząd, a sąd. Paradoksalnie, taką wersję wydarzeń potwierdzili minister sprawiedliwości Waldemar Żurek i minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński.

Żurek w Onecie stwierdził, że nikt tak od razu nie powie Polsce: „zabierajcie sobie panów Ziobrę i Romanowskiego”. Kierwiński w Polsat News opowiadał o terminach konstytucyjnych i konieczności uzbrojenia się w kilkutygodniową cierpliwość.

Tak czy inaczej, kończy się azyl polityczny, który były minister sprawiedliwości Ziobro i jego były zastępca Romanowski otrzymali na Węgrzech. Polska prokuratura stawia im zarzuty związane z nieprawidłowościami w Funduszu Sprawiedliwości i podejrzeniem udziału w zorganizowanej grupie przestępczej.

Za Romanowskim wystosowano ponadto Europejski Nakaz Aresztowania. Ten, podobnie zresztą jak Ziobro, czuje się jednak niewinny i uważa, że w Polsce nie może liczyć na sprawiedliwy proces.

Plotkuje się, że Ziobro i Romanowski w obliczu zmiany sytuacji politycznej na Węgrzech schronienia mogliby szukać w Stanach Zjednoczonych, w Serbii, a nawet... na Białorusi.

Politycy prześladowani

O sytuację Marcina Romanowskiego spytaliśmy Michała Moskala, posła Prawa i Sprawiedliwości.

- Wybory na Węgrzech nic nie zmieniają, jeśli chodzi o łamanie prawa przez rząd w Polsce i to, że mamy do czynienia z politycznymi prześladowaniami polityków opozycji, które są absolutnie bezprawne. Jestem głęboko przekonany, że wybory na Węgrzech również nic nie zmieniają, jeśli chodzi o kwestię przyjaźni narodów polskiego i węgierskiego. Nie udało się tego zniszczyć Donaldowi Tuskowi. I z pewnością nie zmieni się to także po tych wynikach wyborów.

- Wierzy pan w to, że poseł Romanowski jest niewinny?

- Jestem głęboko przekonany, że to, co dzieje się dzisiaj w Polsce, nie daje szansy na sprawiedliwy proces - przekazał nam Moskal.

Wydaleni do Polski

Innego zdania są europosłanka Marta Wcisło i poseł Michał Krawczyk z Koalicji Obywatelskiej.

- W każdym demokratycznym państwie wszyscy jesteśmy równi wobec prawa. Za rządów Victora Orbana na Węgrzech schronienie znajdowali ludzie z pewnych układów i kręgów politycznych, których prawo europejskie nie dotyczyło. Ale Węgry wracają na tory państwa europejskiego, demokratycznego. Péter Magyar, mój kolega z Europarlamentu, zapowiedział, że jego kraj nie będzie miejscem schronienia dla skazańców. A jak zachowają się pan Ziobro i pan Romanowski? Tego nikt nie wie. Nie sądzę jednak, żeby czekali do momentu, aż zostaną wydaleni czy przekazani w ręce polskiego wymiaru sprawiedliwości. Będą szukali alternatywnego schronienia. Nie wiem, może na Białorusi? – pyta retorycznie Wcisło.

- Słucham pana Magyara, który mówi, że nie ma miejsca na Węgrzech na ukrywanie przestępców. Parasola politycznego nad oskarżanymi o poważne przestępstwa panem Romanowskim i panem Ziobrą nikt tam roztaczać nie będzie. Jeśli obaj panowie nie uciekną chociażby na Białoruś, to zostaną wydaleni do Polski – mówi nam Krawczyk. 

Wiceminister od Funduszu Sprawiedliwości

Romanowski pochodzi z województwa kujawsko-pomorskiego. Studiował w Toruniu, Ratyzbonie, Greifswaldzie i Berlinie. Pracę zaczął w Warszawie, tam też bezskutecznie ubiegał się o mandat radnego. Był ekspertem komisji śledczej w sprawie Rywina, kręcił się wokół ministerstwa sprawiedliwości. Został działaczem Solidarnej Polski, później Suwerennej Polski. 

Za rządów PiS i Zbigniewa Ziobry stał się wpływowym wiceministrem w MS. W dużej mierze odpowiadał za kontrowersyjny Fundusz Sprawiedliwości. I to po tym okresie prokuratura zarzuca mu popełnienie jedenastu przestępstw, „polegających na udziale w zorganizowanej grupie mającej na celu popełnianie przestępstw przeciwko mieniu, w szczególnie poprzez przekraczanie uprawnień i niedopełnienie obowiązków, a także poświadczenie nieprawdy w dokumentach, wyrządzanie szkody w wielkich rozmiarach w mieniu skarbu państwa w celu osiągnięcia korzyści osobistych i majątkowych”. 

Ośmiornica Romanowskiego

Mnóstwo kontrowersji budziła chociażby działalność Romanowskiego na Lubelszczyźnie. W okręgu wyborczym numer 7, a więc tym obejmującym przede wszystkim okolice Biłgoraja, Chełma, Hrubieszowa czy Zamościa, w 2023 roku dostał ponad 17 tysięcy głosów, które pozwoliły mu zostać posłem.

Politycy Koalicji Obywatelskiej zarzucali, że do podbicia poparcia cynicznie wykorzystał pieniądze z Funduszu Sprawiedliwości. Marta Wcisło wyliczała, że na kilkadziesiąt godzin przed wyborami na prawo i lewo szastał czekami, które trafiały do ochotniczych straży pożarnych czy kół gospodyń wiejskich.

- Wykorzystywał pieniądze nie tylko z Funduszu Sprawiedliwości, ale także z Funduszu Lasów Państwowych. Na ich czele w województwie lubelskim stał bowiem pan Andrzej Borowiec, który za środki tych właśnie Lasów Państwowych organizował Romanowskiemu imprezy typu festyny, pikniki. Takich koncertów i koncercików było kilkadziesiąt, w tym jeden zespołu Kombi, na którym się pan poseł mógł lansować. Mało tego, Borowiec drukował ulotki, na których Romanowski pod pretekstem organizacji pozarządowej niby działał na rzecz lokalnych społeczności. Pan Borowiec został później wójtem gminy Aleksandrów z listy pana Romanowskiego – wspomina Wcisło.

W województwie lubelskim Romanowski pomieszkiwał w Gilowie, pół godziny jazdy samochodem od Biłgoraja. Mieszkanie na wsi, jak dowiedziała się Wirtualna Polska, wynajmowała mu Anna Mamona-Szymańska, radna z Turobina, gdzie polityk umieścił „swojego” burmistrza – Andrzeja Kozinę. Wcisło mówi o „ośmiornicy Romanowskiego”.

- Łukasz Borowiec, rodzony brat Andrzeja, miał zarzuty prokuratorskie o wyłudzanie VAT-u, ale w czasie kiedy rządził PiS, a pan Romanowski był wiceministrem sprawiedliwości, żadne konsekwencje, żadne sankcje mu nie groziły. Młodszy Borowiec był nietykalny. W okolicach Biłgoraja powstało coś w rodzaju układu zamkniętego. Sieć powiązań Solidarnej czy też Suwerennej Polski, przystawki PiS-u, żeby tylko robić brudną kampanię, a gdy to wyjdzie na jaw, uciekać przed wymiarem sprawiedliwości. Mogę to śmiało nazwać „ośmiornicą Romanowskiego” – grzmi europosłanka z Koalicji Obywatelskiej.

Strzały za Romanowskiego

Dzwonię do urzędu gminy w Aleksandrowie.

- Mam kilka pytań do wójta Andrzeja Borowca o jego znajomość z panem posłem Romanowskim – mówię.

- Proszę wysłać maila – słyszę w sekretariacie.

Za kilkanaście minut z urzędu gminy w Aleksandrowie przychodzi odpowiedź: „Wszelkie zapytania dotyczące spraw prywatnych proszę kierować na osobistego maila Andrzeja Borowca”. 

Wójt Borowiec nie odpowiedział na pytania wysłane mu na prywatnego maila. Milczy też Marcin Mura, radny urzędu miasta Biłgoraj, wybrany z Komitetu Wyborczego Marcina Romanowskiego, swojego czasu też dyrektor biura poselskiego byłego wiceministra sprawiedliwości i posła RP. 

- Nikt teraz za Romanowskiego strzałów zbierać nie będzie, wstydzą się go, choć wcześniej wszyscy chętnie ogrzewali się w jego blasku i korzystali z jego wpływów,  a już na pewno wyciągali ręce po pieniądze, którymi rozdysponowywał – zauważa jeden z prawicowych polityków ze wschodu Lubelszczyzny. 

Z danych Ministerstwa Sprawiedliwości wynika, że powiat biłgorajski dostał prawie 5 milionów złotych z „pisowskiego” Funduszu Sprawiedliwości poza naborami i konkursami. To jedna piąta kwota, jaka popłynęła z tego źródła na Lubelszczyznę.

Uciekinier

- Byłam kilka razy w Biłgoraju pod biurem poselskim pana Romanowskiego. Wisi tam szyld „poseł RP”. A powinien wisieć: „Uciekinier przed wymiarem sprawiedliwości”. Albo: „Były minister, który nie wykonuje swojego mandatu”. Przynajmniej by nie kłamał – wyzłośliwia się Wcisło. 

Biuro poselskie Romanowskiego w Biłgoraju w ostatnich miesiącach organizowało kilka głośnych akcji. Jesienią przy ulicy Kościuszki 11 rozdawano… paprykę i kapustę. Zbierano tym samym na leczenie Adasia, który choruje na dystrofię mięśniową Duchenne'a i Amelii, która zmaga się z nowotworem.

Za to w okresie wielkanocnym Romanowski ogłosił w mediach społecznościowych, że jego biuro obdzieli mieszkańców darmowymi jajkami. Też z możliwością dołożenia się do zbiórki dla Adasia.

Romanowski nie pobiera pensji posła, ale bierze ponad dwadzieścia tysięcy złotych ryczałtu na prowadzenie biur poselskich w Biłgoraju i Hrubieszowie.

- Od wielu miesięcy Romanowski przebywa na Węgrzech, więc mówienie o jakichkolwiek jego działaniach na Lubelszczyźnie brzmi śmiesznie, zakrawa o fikcję. Lepiej zapytać, co robił do tej pory w Budapeszcie? Jak ktoś, kto nie jest fizycznie obecny w Polsce, może prowadzić jakąkolwiek działalność publiczną, społeczną czy polityczną w swoim okręgu wyborczym? To jest niewykonalne – kręci głową poseł Krawczyk.

Ścigani po węgiersku

- Pan Romanowski, który niestety ma mandat z województwa lubelskiego, oszukał swoich wyborców. Oszukał Polaków. Jak przyszło mu stanąć w prawdzie wobec tego, co robił, dał nogę i uciekł przed wymiarem sprawiedliwości. Naprawdę, to jest niebywałe i niespotykane w historii naszego kraju, że były wiceminister sprawiedliwości w taki żenujący sposób ucieka przed wymiarem sprawiedliwości – mówi Wcisło.

- Działalność pana posła Romanowskiego na Lubelszczyźnie zawsze skupiona była przede wszystkim na tym, w jaki sposób wykorzystywać publiczne środki dla realizacji celów partyjnych i osobistych, co nie pozostawia wątpliwości w ocenie jego postaci. A teraz jeszcze pan Romanowski nie ma odwagi, żeby stanąć przed polskim niezwisłym sądem i ponieść konsekwencję swoich czynów – dodaje Krawczyk.

- Jeśli panowie Romanowski i Ziobro uważają, że są niewinni, to dlaczego schronili się w niedemokratycznych wtedy Węgrzech, a nie w Niemczech, Francji czy nawet Włoszech? Najwyraźniej grubo, grubo nabroili. I wiedzą, że wymiar sprawiedliwości w Polsce należycie oceni ich działalność. Za rządów PiS byli bezkarni. Ale ta bezkarność się skończyła. Zapraszamy do do ojczyzny. Mianują się przecież takimi patriotami. A żaden patriota nie daje nogi z własnego kraju. Tylko walczy o swoją prawdę. Również wobec obywateli, którym ślubowali to jako posłowie – puentuje Wcisło.

Romanowski w zaprzyjaźnionej Republice bronił się, że ci, którzy go nienawidzą, nie mają racji. Jeśli w Budapeszcie nie próżnował i nauczył się podstaw języka, powinien już jednak przynajmniej kojarzyć słowa, które wraz ze Zbigniewem Ziobrą słyszy na każdym kroku: menekültek, czyli „uciekinierzy” i körözöttek, czyli „ścigani”.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama