Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
Nie ma to jak kompot, chińska gumka i pizza z kapustą

PRL – za czym z tego okresu tęsknią Polacy?

Jedni twierdzą, że gdy słyszą o PRL-u, to z niczym dobrym im się to nie kojarzy. Inni zaś wciąż tęsknią za oranżadą w proszku, barami mlecznymi, a nawet za spisem lokatorów, który wisiał na prawie każdej klatce schodowej. Za czym z czasów PRL-u Polacy jeszcze tęsknią?
PRL – za czym z tego okresu tęsknią Polacy?

– Z tamtych lat najbardziej mi żal barów mlecznych – przyznaje Zdzisław Mamcarz z Lublina. – W Lublinie było ich kilkanaście. Ja najczęściej chodziłem do „Racławickiego”. Za niewielkie pieniądze można było naprawdę dobrze, tanio i smacznie zjeść. Wiele dań z tamtych lat odeszło już do lamusa. Dzisiaj trudno o kluski z serem, z truskawkami, kaszę gryczaną ze skwarkami, kotlet pożarski czy nawet poczciwy kompot. I to wszystko kosztowało jakieś śmieszne pieniądze. Wystrój tych barów był wprawdzie siermiężny, ale jedzenie – naprawdę palce lizać. Podobnie było w uczelnianych barkach. Studiowałem prawo na UMCS-ie i prawie codziennie tam jadłem. Wybór dań był ogromny: fasolka po bretońsku, forszmak, łazanki – smak pamiętam do dzisiaj. I oczywiście kawa w szklance z uchwytem. To była klasyka. Aha, nie wiem, jak było w innych miastach, ale w Lublinie, w pizzerii na ówczesnej ul. Pstrowskiego, dziś Peowiaków, można było kupić pizzę z niecodziennym farszem – kiszoną kapustą. Pewnie dlatego, że trudno było wtedy o mięso czy wędliny. Kilka lat temu poprosiłem żonę, żeby mi zrobiła taką pizzę, ale to już nie był ten smak.

TĘSKNIĘ TYLKO ZA MŁODOŚCIĄ

Zupełnie inne wspomnienia związane z PRL-em ma z kolei Marek Kasperek z Lublina. Dzisiejszy 68-latek cieszy się, że ta epoka minęła.

– Jedyne, za czym tęsknię, to za młodością – mówi pan Marek. – Dorastałem w czasach PRL-u, a był to dla mnie beztroski czas. O wszystko troszczyli się rodzice. Dopiero gdy zacząłem się usamodzielniać, poszedłem do pracy, odczułem na własnej skórze, czym był ten PRL. Gdy sobie przypomnę, z jakimi problemami człowiek na co dzień musiał się borykać, to aż mnie ciarki przechodzą. Nawet głupiego papieru toaletowego nie można było kupić. A władze w kółko powtarzały, że jesteśmy gospodarczą potęgą świata. Takimi bzdurami nas karmiono. Co roku w gazetach pisano, że znów brakuje sznurka do snopowiązałki, a urzędnik mógł zrobić z człowiekiem, co chciał. Taka to była z nas potęga. Nawet taksówkarz pokazywał, kto tu rządzi – podjeżdżał na postój, kolejka kilkanaście osób, przez okno mówił, że jedzie na Czechów, i tyle. Jak nie pasuje, to czekaj dalej. Pamiętam, że kiedyś, gdy stałem na mrozie w takiej kolejce, myślałem, że może przyjdzie taki czas, że będzie więcej taksówek niż chętnych do jazdy i że taksówkarze będą jeszcze tęsknić za pasażerem. I się doczekałem. Nie, za PRL-em nie tęsknię. Teraz żyje mi się o wiele lepiej. Nie tęsknię za tym czasem.

SZKOŁA W INNYM KLIMACIE

O wiele bardziej pozytywne wspomnienia związane z latami 70. i 80. ubiegłego wieku ma Anna Zawadzka, pochodząca z Chełma.

– Wie pan, że ja do dzisiaj, a mam już prawie 70 lat, potrafię narysować kontur Polski? – zaczyna swoje wspomnienia. – Tego uczyli nas w szkole. I takiego poziomu nauczania mi teraz brakuje. Nie tylko z geografii. Dzisiaj, gdy widzę, że organizowane są jakieś specjalne, przyspieszone kursy i maturę można zrobić w rok, to jestem przerażona. Czego można się nauczyć przez rok? Wiem, że epoka liczydeł, pisania kredą na tablicy czy noszenia fartuszków już dawno minęła, ale żal mi tamtych czasów. Pamiętam ze szkoły jeszcze jedną, bardzo pozytywną rzecz: podręczniki. Do każdego przedmiotu był jeden podręcznik, który służył latami. Był używany z pokolenia na pokolenie. Z tyłu była nawet specjalna rubryczka, w której wpisywało się kolejnego właściciela książki. A najbardziej lubiłam moment, gdy kończyły się wakacje, rodzice kupowali nowe zeszyty i każdy taki zeszyt wkładało się w specjalne, kolorowe okładki oraz podpisywało. Do dzisiaj pamiętam też chińskie, kolorowe gumki do ścierania, które kusiły zapachem tak bardzo, że aż chciało się je ugryźć. Fakt, że w szkołach było wtedy mnóstwo ideologii – wszystko było podporządkowane partii, hołubiono ZSRR, nie wolno było mówić głośno o Katyniu itd. Jednak poziom nauczania – mówię to jako pedagog na emeryturze – był o niebo wyższy niż teraz. Oczywiście można dyskutować o tym, co dziś jest bardziej przydatne w życiu – znajomość wszystkich dopływów Wisły czy umiejętność pisania bloga plotkarskiego. Ale nikt mnie nie przekona, że to jest normalne, gdy młody człowiek po ukończeniu szkoły nie wie, jak nazywa się najdłuższa rzeka Polski. A są tacy.

LISTA NA KLATCE

Antoni Migas z Lublina ma z kolei zupełnie inne skojarzenia z PRL-em.

– Najbardziej żal mi tego, że nie ma już spisu lokatorów w blokach – przyznaje. – Wiem, że jest ochrona danych osobowych. Wiem też, że wiele osób nie chciałoby figurować na takiej ogólnodostępnej liście. A dlaczego o tym mówię? Bo wiele lat temu, jeszcze za komuny, pojechałem na Dolny Śląsk. Byłem służbowo w Wałbrzychu, a kolega miał coś do załatwienia w Jeleniej Górze. Miałem tam ciocię, której nie widziałem od lat. Wiedziałem jedynie, że mieszka na osiedlu Zabobrze i że w wieżowcu. Nic więcej. O szóstej rano chodziłem od bloku do bloku i po jakimś czasie znalazłem jej mieszkanie właśnie dzięki liście lokatorów. Dwa lata temu byłem z kolei w Bieszczadach na urlopie i próbowałem sobie przypomnieć, gdzie w Sanoku mieszka mój kolega z wojska. Byłem kiedyś u niego, ale to było wiele lat temu. Kojarzyłem osiedle, ale tak się tam wszystko zmieniło, że nie trafiłbym do jego bloku. I wtedy właśnie żałowałem, że nie ma już tych spisów lokatorów jak za czasów PRL-u. Wtedy bym go znalazł.

Z PIŁKĄ DO NOCY

Za oranżadą w proszku i dawnymi lekcjami WF-u tęskni natomiast Marek Skowronek, redaktor naczelny Radia Centrum Lublin.

– Ta oranżada czasami śni mi się po nocach – mówi. – Szczególnie ta w proszku. Do dzisiaj dziwię się, jak my wtedy – jako dzieciaki – nie chorowaliśmy po tym, jak każdy wkładał zaśliniony palec do torebki z taką oranżadą. Bo tak smakowała najlepiej – oblizując palce. Ale najbardziej żal mi lekcji WF-u i tego, że po lekcjach od rana do wieczora biegaliśmy po dworze, graliśmy w piłkę. Czasami piłki już nie było widać, bo robiło się ciemno. Nie było boisk ani orlików, za słupki służyły tornistry, był „lotny bramkarz”, trzy rogi to był karny, a chętnych do grania było tylu, że można było grać kilkoma drużynami. Nasz nauczyciel WF-u, pan Marek Kitliński z Hrubieszowa, potrafił tak zachęcić do sportu, że wiele osób w klasie zaczęło trenować różne dyscypliny w klubie – najwięcej lekkoatletykę. Modne były m.in. biegi przełajowe. Dzisiaj, gdy obserwuję, że młodzi ludzie unikają WF-u jak ognia, jest mi trochę żal. Mój znajomy wuefista zrobił niedawno test sprawnościowy w pierwszej klasie liceum. Zdradził mi, że na 28 osób jedynie dwanaście potrafiło wykonać przewrót w przód. To jest coś strasznego.

BYLEJAKOŚĆ I… JAKOŚĆ

W czasach PRL-u dorastał także Zbigniew Nowaczek z Włodawy.

– Dla mnie PRL kojarzy się przede wszystkim z bylejakością na każdym kroku – mówi. – Gdy budowano osiedle czy drogę, robiono to byle szybciej i byle jak, aby oddać w terminie. Potem latami pod blokami leżały resztki materiałów, nikt tego nie sprzątał. Za tym nie tęsknię. Ale produkowaliśmy wiele rzeczy, które jakościowo różnią się od współczesnych przepaścią. Sam mam jeszcze w domu odkurzacz z lat 70., w pełni sprawny. Znajomy ma na działce lodówkę, w której przez 30 lat wymienił jedynie uszczelkę na drzwiach. Do dzisiaj chłodzi aż miło. W PRL-u, gdy coś się zepsuło, było dużo zakładów usługowych, gdzie można było to naprawić. Dzisiaj nikomu się to nie opłaca. Tego nie jestem w stanie zrozumieć i to jest jedyna rzecz z tego okresu, za którą tęsknię.

Krzysztof Załuski

A za czym Wy tęsknicie z tamtych czasów? Z czym kojarzy się Wam PRL? Podzielcie się swoimi wspomnieniami. Piszcie – krzysztof.zaluski@dziennikwschodni.pl

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama