Trzeba przyznać, że sobotnie spotkanie nie było wielkim widowiskiem. Dominowała przede wszystkim walka, a sytuacji podbramkowych było, jak na lekarstwo. Do przerwy żadnej z drużyn nie udało się wpisać na listę strzelców.
W drugiej odsłonie długo zanosiło się na to samo. Chociaż kilka razy pod bramką Antona Alfimowa robiło się gorąco, to ciągle brakowało konkretów. Tak było w 51 i 52 minucie, kiedy ani rzut wolny, ani za chwilę korner nie przyniosły zmiany wyniku.
Na niecały kwadrans przed końcowym gwizdkiem niespodziewanie, to przyjezdni otworzyli wynik. Świetnie zachował się Michał Wachowicz. 19-latek nie kalkulował tylko poszedł wślizgiem na piłkę i z bliska wpakował ją do siatki. Chwilę wcześniej w polu karnym zderzyli się piłkarze obu ekip. Ławka Hetmana sygnalizowała faul na Dawidzie Dobromilskim, ale sędzia nie dopatrzył się przewinienia. Trener gospodarzy wyleciał nawet z ławki rezerwowych, z czerwoną kartką.
Zamościanie dopiero po stracie bramki zaczęli coś kreować. Po wrzutce z prawego skrzydła tuż obok bramki głową uderzył Dominik Skiba. Niedługo później ten sam gracz znalazł się w jeszcze lepszej sytuacji. Igor Szczygieł dośrodkował piłkę do Daniela Eze, a ten zgrał ją w piątkę. Skiba z kilku metrów przymierzył jednak w słupek, a za chwilę sędzia i tak podniósł chorągiewkę. Do końca meczu gospodarze starali się wyrównać, ale nic z tego nie wyszło.
W efekcie na wiosnę w Macron IV lidze mamy już tylko jeden zespół, który nie stracił nawet punktu – to właśnie Łada, która nie tylko wygrała wszystkie sześć spotkań, ale dodatkowo może się pochwalić bilansem bramkowym 15-1.
– To był zamknięty mecz, do którego dobrze się przygotowaliśmy. Mieliśmy odciąć Sikorę od kreowania gry, a do tego Serdiuka, aby nie zagrywał nam piłek między linie. Może nie zawsze byliśmy w tych założeniach idealni, ale w niskiej obronie byliśmy konsekwentni i skoncentrowani. Dużo rozmawialiśmy, aby nie dać się w tym spotkaniu ponieść emocjom, tylko skupić się na zasadach i na tym, co chcieliśmy realizować. Wiadomo, że Hetman ma bardzo mocne stałe fragmenty gry, ale w tym przypadku też wybroniliśmy wszystko, co się dało. Zero z tyłu w Zamościu i trzy punkty, to duża rzecz, cieszymy się, że nasza ciężka praca przynosi efekty – mówi Marcin Zając, trener ekipy z Biłgoraja.
A czy bramka jego zdaniem została uznana prawidłowo?
– Byłem za daleko, żeby dobrze wszystko widzieć, ale po rozmowach z zawodnikami wiem, że to była normalna walka o piłkę. Gdyby arbiter nie uznał gola, to uważam, że po prostu by nas skrzywdził – przyznaje szkoleniowiec Łady.
Niepocieszony był oczywiście Łukasz Gieresz, który końcówkę oglądał zza ławki rezerwowych. Za co obejrzał czerwień?
– Moja kartka wynikała z tego, że wyszedłem ze strefy po golu dla przeciwnika. Sygnał od nas był taki, że Dawid Dobromilski w walce o piłkę dostał cios łokciem w głowę. W emocjach mieliśmy o to pretensje do sędziego. Piłka spadła w polu karnym, gdzie dobrze zachował się Michał Wachowicz. Wykazał się sprytem i ofiarnością, u nas jej zabrakło, bo mieliśmy przewagę liczebną w naszej szesnastce – wyjaśnia opiekun Hetmana.
A jak w ogóle ocenia sobotnie derby?
– Długo wydawało się, że to będzie właśnie taki mecz w stylu: kto pierwszy strzeli, ten wygra. Na pewno możemy mieć pretensje tylko do siebie. Zabrakło tam tego czegoś. Byliśmy przy piłce, doprowadzaliśmy ją do pola karnego, ale tam brakowało konkretów. Nie było dokładności i dopieszczenia sytuacji, żeby w ogóle do nich dojść. Brakowało nam ostatniego podania. Byliśmy tam, gdzie trzeba, ale zabrakło konkretu. Stałe fragmenty też tym razem nie funkcjonowały tak, jak zwykle. To są główne przyczyny naszej porażki. Szkoda, że nasza seria została przerwana akurat w derbach z Ładą, ale w piłce piękne jest to, że szybko będzie szansa, żeby się podnieść. Już w środę gramy ważny mecz z Lewartem, dlatego od niedzieli zabieramy się do pracy – zapewnia trener Gieresz.
Hetman Zamość – Łada 1945 Biłgoraj 0:1 (0:0)
Bramka: Wachowicz (78).
Hetman: Kot – Myszka, Dobromilski (85 Wołoch), Serdiuk, Zieliński (85 Ceci), Gierała (69 Eze), Bartoś, Sikora, Kosior (85 Mroczek) Yampol (77 Szczygieł), Skiba.
Łada: Alfimov – Pytka (90+3 Blicharz), Chmura, Kryvolapov, Woźniak (88 Szmit), Goncharevich, Yanchuk (65 Pęcak), Czułowski, Polishchuk (72 Nowak), Wachowicz (81 Bis), Dorosz.














Komentarze