Zarówno Omega jak i Potok rundę jesienną mogli spisać na straty, bo osiągane przez oba zespoły rezultaty były zdecydowanie poniżej oczekiwań. W Starym Zamościu zachowano zimą spokój, a w Sitnie zdecydowano się na zmianę trenera. Jarosława Czarnieckiego zastąpił Krzysztof Krupa i tchnął w zespół wiarę w skuteczną walkę o utrzymanie.
Jak dotąd można powiedzieć, że oba rozwiązania są trafne, bo drużyna ze Starego Zamościa wiosną regularnie punktuje. Potok zanotował przed sobotnim starciem dwie wygrane i trzy porażki, ale dwie ekipami walczącymi o czołowe lokaty – Gryfem Gminą Zamość, BKS Bodaczów i Victorią Łukowa.
Drużyna trenera Krupy wybrała się na stadion Omegi z zamiarem wywalczenia chociażby jednego punktu i już w ósmej minucie wyszła na prowadzenie. Po zagraniu górą za linię obrony i nieporozumieniu bramkarza Omegi ze swoim kolegą z obrony szansę bezlitośnie wykorzystał Krystian Bondyra i kopnął do pustej bramki. Goście utrzymali prowadzenie do 39 minuty. Wówczas piłkę w polu karnym otrzymał Damian Buczek i strzałem między nogami Kacpra Roczniaka doprowadził do remisu. Chwilę później miejscowi prowadzili już 2:1 po tym jak rzut karny na gola zamienił Filip Zakrzewski.
Tuż po przerwie Omega wywalczyła kolejny rzut karny. Znów do piłki podszedł Zakrzewski, ale Roczniak popisał się piękną paradą i odbił piłkę. Zawodnik Omegi zachował czujność i dobijał strzał uderzeniem głową. Wydawało się, że bramkarz gości bez problemu złapie piłkę, tymczasem prześlizgnęła się ona mu przez ręce i między nogami wpadła do siatki.
Stracony gol nie podłamał gości i w 54 minucie po wrzutce w „szesnastkę” Piotr Malec obrócił się z piłką i ładnym strzałem zdobył gola kontaktowego. W 72 minucie gospodarze ponownie prowadzili dwoma golami. Na piłkę dośrodkowaną z lewej strony nabiegł Buczek i wspaniałym strzałem głową skierował ją do siatki. Potok nie złożył jednak broni i walczył do ostatniego gwizdka. W doliczonym czasie gry fantastycznego gola bezpośrednio z rzutu rożnego strzelił Mateusz Kalman. Na więcej gościom nie starczyło jednak czasu i komplet punktów został w Starym Zamościu.
– Bardzo żałujemy tego meczu, bo mogliśmy w Starym Zamościu pokusić się przynajmniej o jeden punkt, jeśli nie o trzy – mówi Krzysztof Krupa, trener Potoku. – Przy prowadzeniu 1:0 powinniśmy otrzymać rzut karny. Gdybyśmy trafili na 2:0 to mecz mógłby się inaczej potoczyć. Natomiast sami sprokurowaliśmy dwie „jedenastki” których z całą pewnością mogliśmy uniknąć. Niestety wciąż w naszej grze defensywnej jest dużo niefrasobliwości, ale będziemy nad tym pracować. Za tydzień gramy z Andorią Mircze i będziemy chcieli zapunktować – dodał szkoleniowiec Potoku.
Mimo wygranej w obozie gospodarzy po końcowym gwizdku było dużo zastrzeżeń dotyczących gry.
– Powiem szczerze, że po takim meczu mam ogromny ból głowy – mówi Paweł Lewandowski, trener Omegi. – To było bardzo słabe spotkanie w naszym wykonaniu, popełniliśmy wiele błędów i można powiedzieć, że „przepchnęliśmy” to zwycięstwo. Potok zagrał bardzo ambitnie, choć też nie wystrzegł się błędów. Nam niejako na osłodę pozostaje bardzo ładna bramka Buczka zdobyta w drugiej połowie. Musimy zapomnieć o tym spotkaniu i grać dalej. Wciąż budujemy naszą serię meczów bez porażki i to chyba najważniejsze po tym spotkaniu – dodaje szkoleniowiec drużyny ze Starego Zamościa.
Dzięki sobotniej wygranej Omega jest coraz wyżej w tabeli, a Potok nadal znajduje się w strefie spadkowej.
– Przychodząc do Sitna wiedziałem w jakim położeniu w tabeli znajduje się drużyna. Podjąłem jednak rękawice i udało się wygrać wiosną dwa spotkania. To podniosło morale w zespole, że możemy bić się o utrzymanie do samego końca mimo trudnego terminarza na początku sezonu. Jestem zadowolony z tego jak zespół przepracował okres przygotowawczy. Jedyne co martwi to absencje zawodników. Niemal w każdym meczu musimy radzić sobie bez części piłkarzy. Nie poddajemy się jednak i walczymy dalej – zapewnia trener Krupa.
Omega Stary Zamość – Potok Sitno 4:3 (1:1)
Bramki: Buczek (39, 72), Zakrzewski (41-karny, 48) – Bondyra (8), Malec (54), Kalman (90).
Omega: Wołoszyn – Zakrzewski, Pieczykolan, Baran (65 Fidler), Kostrubiec – P. Miedźwiedź (82 Płatek), Bubeła, Dyrkacz (76 Lichota) – Buczek, Dziuba, Łapiński (71 Tucki).
Potok: Roczniak – Kłapouchy, Drozdowski, Kalman, Kołodziejczuk – Malec, Zwolak – A. Miedźwiedź, K. Suszek, Dąbkowski – Bondyra.
Sędziował: Wróbel.














Komentarze