Bartosz Grzelak (Cracovia)
– Jak się patrzy na wynik, to jest ciężko. Zagraliśmy dobry mecz i strzeliliśmy trzy bramki. Niestety, w końcówce puściliśmy dwa gole i to dla nas trudna sytuacja. Jak przejmowałem zespół to wiedziałem, że nie będzie łatwo. Pozytywne jest to, że drużyna ciągle się rozwija. Z każdym meczem gramy lepiej. W Lublinie strzelaliśmy bramki, a mieliśmy z tym ostatnio problemy. Drużyna wierzy w siebie, a ja dziękuję kibicom za niesamowite wsparcie. Mamy przed sobą ostatni mecz i nadal wszystko jest w naszych rękach, wierzę, że razem z kibicami to zrobimy. Mimo remisu w Lublinie musimy być pozytywnie nastawieni, bo widzę, że cały czas się rozwijamy i gramy coraz lepiej.
– Przed meczem byliśmy w trudnej sytuacji. Trzech zawodników pauzowało za kartki, więc sporo musieliśmy pozmieniać. Jestem dumny z zawodników. Wiemy, że w naszej branży wyniki są najważniejsze, ale jako trener ja muszę patrzyć na to trochę inaczej – ja uważam, że idziemy do przodu. Mieliśmy dużo energii, dużo biegaliśmy i może z powodu zmęczenia w końcówce straciliśmy koncentrację. Musimy nad tym pracować, bo dwie bramki były do siebie podobne. Dośrodkowania i przegrywamy pojedynki. Ja jestem dumny z piłkarzy. Nie możemy myśleć, że my mieliśmy pecha. Ja mam nastawienie takie, że jak dobrze trenujesz, to masz więcej szczęścia. Jak zagramy kolejne spotkania tak, jak z Motorem, to mamy szansę na dobry wynik. Mam szacunek do Korony Kielce, ale uważam, że mamy możliwości.
Mateusz Stolarski (Motor Lublin)
– Nie jesteśmy zadowoleni, bo nie wygraliśmy. Graliśmy przy komplecie publiczności i chcieliśmy zakończyć to spotkanie z trzema punktami i uplasować się w górze tabeli. Nie udało się tego zrobić z różnych względów. Widzieliśmy, że spotkamy się zespołem walczącym naprawdę o życie. Cracovia wyszła bardzo agresywnie i w pierwszych 15 minutach nie do końca byliśmy, przegraliśmy za dużo pojedynków. Rywale doszli do jednej sytuacji, po strzale z dystansu zdobyli bramkę. Potem odzyskaliśmy kontrolę, nasze ataki były dynamiczne i takie, że czułem, że zaraz możemy coś strzelić. I to się stało – po stałym fragmencie. Do przerwy wynik remisowy. Druga bramka to jest najwyższy poziom i ciężko przed takim czymś się wybronić. To była faza przejściowa i nie mogliśmy zdążyć odbudować światła bramki. Szacunek za jakość i to, że Cracovia stworzyła taką akcję. Trzecia po naszym błędzie i nie ma się co oszukiwać. Za szybkie wznowienie autu, nieprzygotowane pozycje, powinniśmy wybić piłkę w trybuny, a nie rozgrywać. Ten błąd biorę na siebie.
– Druga część mojej wypowiedzi dotyczy tego, że przy wyniku 1:3 nasza sytuacja w tabeli robiła się troszkę poważniejsza. Wtedy poznaje się mocny charakter. Kibice nieśli nas dopingiem, a my zaczęliśmy zagrażać rywalowi. To było trudne, bo przeciwnik ustawił jedenastu ludzi przed polem karnym. Dobrze bronili, ale udało nam się przebić. Stworzyliśmy sytuacje, dobre zmiany, cieszę się z tego comebacku mojego zespołu, bo w trudnym momencie wróciliśmy do gry i zakończyliśmy mecz z jednym punktem.
Gol na 1:3...
– Cały czas tłumaczę drużynie, że jest różnica między budowaniem akcji przez tył z wykorzystaniem bramkarza czy stoperów i pójściu do przodu. Ale są też sytuacje, w których ponosi nas brawura. Nie ratuj akcji tylko zawodnika. Jeden za szybko wrzucił piłkę, kiedy nie było odbudowanej pozycji. Ten, który dostaje piłkę musi ratować akcję. Albo przebijamy piłkę za linie Cracovii, albo jest takie powiedzenie: trybuny bramki ci nie strzelą. Po prostu wybijamy w trybuny i to jest coś, co musimy rozwinąć jako drużyna i ja też musze przywiązać do tego większą uwagę.
Podsumowanie sezonu...
– Nikt nie spodziewał się takiego sezonu. Dla wielu pod kątem mentalnym ten sezon jest bardzo ciężki. Wiadomo, że wszyscy mieli inne cele. Celem Motoru była stabilizacja i zajęcie miejsca w środkowej części tabeli. Kręcimy się koło tego, ale mamy jeszcze mecz Legią i zobaczymy, co z tego wyniknie. Przy tak równej liczbie punktów decyduje jeden mecz. Ciężki sezon, pod kątem gry za dużo było remisów w pierwszej rundzie. Gdybyśmy wygrali dwa mecze więcej, to bylibyśmy w górze. Nie wyciągałbym jednak z drużyn u góry i tych na dole pochopnych wniosków, jeśli chodzi o punktowanie, bo czegoś takiego nie było i nie wiem czy się powtórzy.
Karol Czubak...
– Na jego miejscu też bym się cieszył. On ma jedno spotkanie, a niektórzy przeciwnicy mają do rozegrania dwa, więc nie wszystko jest zakończone. Karol w ostatnich dwóch meczach prezentuje się świetnie. Nie tylko ze względu na gole, ale i to jak pomaga zespołowi na boisku. Myślę, że będzie możliwość, aby poprawił swój dorobek w Warszawie.
Gasper Tratnik...
– Dwie pierwsze bramki Cracovii to nie była wina Gaspera. Od jakiegoś czasu prezentuje równą i stabilną formę. Pomógł z Lechem, pomógł z Cracovią, ja jestem zadowolony, jak zastąpił Ivana. Myślę, że daje sygnały, żeby myśleć o nim w kontekście przyszłego sezonu.
Legia...
– Coś porotujemy, bo mamy kartki (ósmą w sobotę obejrzał Ivo Rodrigues i czeka go pauza – red), może pojawić się kontuzja. Chcemy jednak wygrać to ostatnie spotkanie. Zgodnie z zasadą: nie ma nic za darmo. Jedziemy grać na Legię i musimy szanować naszych kibiców, którzy pewnie pojadą tam w komplecie i szanować inne drużyny, które grają o poszczególne miejsca. Pojedziemy tam z szacunkiem do ekstraklasy, innych przeciwników i naszych kibiców wyjdziemy najmocniejszym składem.














Komentarze