Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Stal Kraśnik lepsza od Świdniczanki, ciągle są szanse na utrzymanie

Nie był to łatwy mecz, ale Stal Kraśnik jednak pokonała w derbach Świdniczankę 2:0. To pozwoliło wyprzedzić w tabelki Cracovię II. Aby mieć szansę na utrzymanie drużyna Szymona Szydełki musi w ostatniej kolejce wygrać na wyjeździe z Naprzodem Jędrzejów, a do tego liczyć, że „Świdnia” ogra przed własną publicznością Sokoła Kolbuszowa Dolna.
Stal Kraśnik lepsza od Świdniczanki, ciągle są szanse na utrzymanie
Stal Kraśnik ciągle walczy o utrzymanie

Autor: FKS Stal Kraśnik/facebook

Od pierwszego gwizdka było widać, że gospodarze są nieco sparaliżowani stawką spotkania. Strata punktów w sobotę oznaczałaby koniec marzeń na uratowanie III ligi dla Kraśnika. Gra nie bardzo kleiła się niebiesko-żółtym, ale pomocną dłoń wyciągnęli do nich rywale.

Nie dość, że nie potrafili zamienić swoich okazji na gole, to na dodatek rozdawali prezenty. W 27 minucie fatalnie we własnym polu karnym zachował się Bartosz Woder. Przejął piłkę i zamiast wybić ją daleko do przodu podał przed szesnastkę do Rafała Króla. Kapitan miejscowych długo się nie namyślał, tylko uderzył zza pola karnego do siatki. 

W 55 minucie przedziwnie zachował się Miłosz Kutyła. Pomocnik „Świdni” był ostatnim zawodnikiem swojej drużyny. Po rzucie rożnym gości Stal wyszła z kontrą. Kutyła najpierw nie próbował zaatakować piłki, która leciała w jego kierunku, więc obok niego futbolówkę dzióbnął sobie Patryk Peciak. Pognał na bramkę, ale do pokonania miał pół boiska. Gracz przyjezdnych nie gonił rywala, tylko złapał go od razu za koszulkę. W tej sytuacji sędzia nie mógł podjąć innej decyzji i słusznie wyciągnął z kieszonki czerwoną kartkę.

Ekipa ze Świdnika straciła zawodnika, a za chwilę drugą bramkę i było po zawodach. Znowu tego gola można było jednak uniknąć. Ostap Shpakivsky odbił strzał Peciaka, ale Malamine Doumbouya głową posłał piłkę w piątkę rywali. Tam Michał Sienicki niby odbił futbolówkę. Chyba obrońca czekał jednak na wyjście swojego bramkarza. Nie doczekał się, a we wszystko wmieszał się Sacha Martinez, który wskoczył między przeciwników i także po strzale głową ustalił wynik na 2:0.

– Ten mecz wcale nie musiał się skończyć naszą porażką. Uważam, że na nią nie zasłużyliśmy. Jeżeli chodzi o sytuacje, to z obu stron było podobnie. My bardziej wypracowaliśmy sobie szanse na gole, a przeciwnik zagrażał nam głównie po stałym fragmentach. Niestety, sami sprezentowaliśmy Stali oba gola. W pierwszej połowie my zaliczyliśmy dwa strzały w poprzeczkę, a rywale jeden. W jednej akcji oddaliśmy jeszcze trzy strzały, a gospodarze wybijali piłkę z linii bramkowej. Po przerwie mogliśmy jeszcze powalczyć, ale wszystkie plany pokrzyżowała czerwona kartka. Chociaż muszę przyznać, że nie widziałem tego braku jednego zawodnika po naszej stronie. Mogliśmy jeszcze coś strzelić, ale zawiedliśmy pod bramką – tłumaczy Łukasz Jankowski, trener przyjezdnych.

Szkoleniowiec gospodarz przyznał, że to nie był dla jego zespołu łatwy mecz.

– Na pewno nie tak to sobie wyobrażaliśmy, to nie był występ marzeń. Popełnialiśmy proste błędy, które napędzały przeciwnika. Można powiedzieć, ze niewiele brakowało, abyśmy sami zrobili sobie krzywdę. Cieszą trzy punkty, ale na pewno na przyszłość musimy grać z większą intensywnością i jednak lepiej radzić sobie z presją. To, że musieliśmy wygrać powodowało, że byliśmy nerwowi przez cały mecz i męczyliśmy się na boisku. Nadal mamy jednak szansę na utrzymanie. Decydująca będzie ostatnia kolejka, zrobimy wszystko, żeby wyprzedzić Sokoła, chociaż wiemy, że musimy też liczyć na Świdniczankę, która musi pokonać drużynę z Kolbuszowej Dolnej – wyjaśnia Szymon Szydełko.

Ostatnia seria gier w grupie czwartej Betclic III ligi została zaplanowana na sobotę, 30 maja. Wszystkie mecze mają się rozpocząć o godz. 17.

Stal Kraśnik – Świdniczanka 2:0 (1:0)

Bramki: Król (27), Martinez (57).

Stal: E. Topór – Zawistowski, Duarte, Czerech, Marcinkowski, Łukawski, Doumbouya (85 Tonin), Martinez (74 Żabecki), Król, Peciak (66 Babor), Buhai (85 Moradsiewicz).

Świdniczanka: Shpakivsky – Szatała, Mykytyn, Sienicki, Dubiel, Woder, Kutyła, Konojacki (80 Trumiński), Łuczuk (60 Guzewicz), Poleszak, Białek.

Czerwona kartka: Kutyła (Świdniczanka, 55 min, za faul).

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama