Goście prowadzili w Andrychowie od 39 minuty. Wyprowadzili wtedy kontrę czterech na dwóch. W sytuacji sam na sam piłki do siatki nie skierował Kamil Zieliński, ale na szczęście bramkarz rywali odbił ją dokładnie tam, gdzie nadbiegł Dorian Paluch. 19-latek nie miał problemów, żeby posłać futbolówkę do siatki.
Tak naprawdę, w tym momencie powinno być już 0:2. W 34 minucie po kapitalnej akcji, którą przeprowadzili Krystian Żelisko (świetnie zagrał piętką) i Łukasz Najda, ten drugi przymierzył w poprzeczkę.
Końcówka pierwszej połowy, to spore nerwy kibiców z Lubartowa. Beskid miał kilka stałych fragmentów gry, a po nich porządnie „kotłowało” się pod bramką Damiana Podleśnego. Raz od straty gola przyjezdnych uratował arbiter, który nie uznał bramki na 1:1 ze względu na zagranie ręką. W ostatnich sekundach wykazał się też bramkarz Lewartu.
Druga połowa? Przyjezdni byli bliżej zdobycia drugiego gola, niż gospodarze wyrównania. Szkoda zwłaszcza sytuacji z 72 minuty. Kapitalną akcję przeprowadził wtedy Paluch. „Urwał” się prawym skrzydłem, a rywale nie potrafili go zatrzymać nawet faulem. Nastolatek wpadł w pole karne, a tam jego strzał został zablokowany. Paluch szybko pozbierał się jednak z murawy i zdołał uderzyć po raz drugi. Do pełni szczęścia zabrakło centymetrów, bo piłka nieznacznie minęła słupek.
Trzeba wspomnieć, że w 58 minucie trener Bonin był zmuszony dokonać zmiany na prawej obronie. Kontuzjowanego Sebastiana Plesza zastąpił Paweł Stępak. Niestety, ten drugi został antybohaterem spotkania. Przegrywał mnóstwo pojedynków, zarobił głupią żółtą kartkę, a za chwilę drugą. Efekt? Nie spędził na murawie nawet dwóch kwadransów, bo już w 84 minuty zespół z Lubartowa musiał sobie radzić w dziesiątkę.
Beskid wykorzystał okazję. W końcówce mocno naciskał, a do wyrównania, w 89 minucie po strzale z rzutu karnego doprowadził Dawid Nagi. Jedenastkę sprokurował Paluch. Przez sześć minut doliczonego czasu gry goście zdołali się wybronić i obie ekipy musiały się szykować na dogrywkę. Ta zaczęła się jednak fatalnie dla przyjezdnych.
Mateusz Kompanicki wybił piłkę spod swojej bramki przed szesnastkę. Tam był jednak Nagi, który od razu huknął do siatki na 2:1. W końcówce drugiej dogrywki ten sam gracz skompletował hat-tricka po tym, jak wykorzystał kolejnego karnego.
W finale piłkarze trenera Tomasza Moskały (parę ładnych lat temu piłkarz Groclinu Grodzisk Małopolski oraz Cracovii) zagrają z Moravią Morawica, która pokonała w środę na wyjeździe Izolatora Boguchwała 1:0. Decydujący mecz o awansie również zostanie rozegrany w Andrychowie.
Beskid Andrychów – Lewart Lubartów 3:1 (0:1, 2:1) po dogrywce
Bramka: Nagi (89-z karnego, 92, 117-z karnego) – Paluch (39).
Lewart: Podleśny – Plesz (58 Stępak), Niewęgłowski, Marciniak, Kompanicki, Skrzyński, Bednarczyk (81 Gede), Paluch, Najda (69 Skoczylas), Zieliński (69 Brzyski), Żelisko (81 Kalita).
Czerwona kartka: Stępak (Lewart, 84 min, za drugą żółtą).


Komentarze