Dwa światy, jedna impreza
W czwartek, 11 czerwca, Gminne Centrum Kultury w Siennicy Nadolnej stało się areną starcia dwóch zupełnie skrajnych narracji. Z jednej strony barykady stoi pełen samozadowolenia, oficjalny wpis urzędników, którzy odtrąbili wielki sukces imprezy zorganizowanej pod dumnym hasłem „Energia. Współpraca. Rozwój”. Z drugiej – twarda relacja naocznych świadków, dla których wydarzenie okazało się fatalnie przygotowaną i zmarnowaną szansą na realny dialog.
Prelegenci-widma i uciekająca publiczność
Choć zapowiedzi urzędu brzmiały imponująco, diabeł jak zwykle tkwił w szczegółach. O tym, co dokładnie i kiedy wydarzy się na forum, przedsiębiorcy dowiedzieli się zaledwie sześć dni przed jego rozpoczęciem. Prawdziwym zgrzytem okazała się jednak lista gości. Zapowiadani z pompą przedstawiciele Agencji Rozwoju Przemysłu w ogóle nie pojawili się na wydarzeniu, a nazwiska innych prelegentów sztukowano i podawano do wiadomości publicznej niemal w ostatniej chwili.
Szybko zweryfikowano też deklarowaną frekwencję. Zamiast tłumu niezależnych inwestorów, na starcie pojawiło się skromne grono około 45 osób, z czego większość stanowili pracownicy urzędu i szefowie lokalnych spółek. Prawdziwy kryzys przyszedł jednak po przerwie.
„Po pierwszym panelu liczba uczestników zaczęła gwałtownie spadać. W końcowej części spotkania na sali pozostało zaledwie kilka osób, a wydarzenie zakończono przed planowanym czasem, ponieważ kolejni prelegenci praktycznie nie mieli już do kogo mówić” – relacjonuje pan Jerzy, jeden z rozczarowanych uczestników forum.
Eksperci od... uczenia się na błędach
Największy niesmak pozostawił panel energetyczny, który w teorii miał być flagowym punktem programu i wizytówką całego forum. Gmina chciała pochwalić się projektem lokalnej spółdzielni energetycznej. Zamiast konkretów – twardych danych o zapotrzebowaniu, analiz ekonomicznych, planowanych mocy czy wyliczeń stóp zwrotu – zgromadzeni przedsiębiorcy usłyszeli, że wszystko jest w głębokich powijakach.
Kuriozum osiągnęło szczyt, gdy prezes spółdzielni otwarcie zadeklarował, że samorząd będzie „uczyć się na własnych błędach”. Słowa te padły w obecności zaproszonych gości z pobliskiego Skierbieszowa, gdzie taka spółdzielnia działa z powodzeniem w praktyce, oraz eksperta, który przypomniał, że w Polsce funkcjonuje już kilkaset takich podmiotów. Wygląda na to, że zamiast czerpać z gotowych, sprawdzonych na rynku wzorców, organizatorzy woleli wyważać dawno otwarte drzwi.
Pechowy kalendarz czy brak wyobraźni?
Oliwy do ognia dolewa fakt, że tego samego dnia w regionie odbywały się dwie inne, potężne imprezy: inauguracja Festiwalu Kultury Żydowskiej oraz kluczowe spotkanie dotyczące powołania Lubelskiej Agencji Energetycznej z udziałem władz wojewódzkich i samorządowców z całego powiatu. Wybór akurat tego terminu na lokalne forum gospodarcze pokazuje, że organizatorzy kompletnie nie oszacowali rangi własnego wydarzenia na tle regionalnej konkurencji.
II Gminne Forum Gospodarcze w założeniu miało przyciągać realną treścią i budować trwałe mosty między biznesem a samorządem. Na razie pozostawiło po sobie głównie pytania o poziom przygotowania merytorycznego, puste krzesła i urzędowy wpis pełen optymizmu, którego przedsiębiorcy za nic nie potrafią dostrzec.

Komentarze