To miał być kolejny weekendowy wieczór spędzony przy kieliszku. Zamiast tego w jednym z domów rozegrały się sceny jak z rasowego dramatu kinowego. Między 49-letnią kobietą a jej 53-letnim mężem wybuchła gwałtowna kłótnia. W oparach procentów racjonalne argumenty szybko ustąpiły miejsca agresji. W pewnym momencie kobieta całkowicie straciła nad sobą kontrolę, chwyciła za nóż i zadała mężowi cios w klatkę piersiową.
Skala brutalności szła w parze ze stanem, w jakim znajdowała się napastniczka. Kiedy na miejsce dotarli wezwani policjanci z Komisariatu Policji w Żmudzi, badanie alkomatem przyniosło szokujący wynik. Zatrzymana kobieta miała w organizmie aż 3,8 promila alkoholu. Przy takim stężeniu większość ludzi traci przytomność – ona miała jeszcze siłę, by wznieść ostrze przeciwko mężowi.
Chwila otrzeźwienia i ratunek
Co uderzające, po zadanym ciosie u kobiety nastąpił nagły przebłysk opamiętania. Widząc krwawiącego partnera, nie próbowała uciekać ani zacierać śladów. Zamiast tego natychmiast powiadomiła o wszystkim sąsiadów, dzięki czemu na miejsce błyskawicznie wezwano służby ratunkowe.
Dzięki tej reakcji i natychmiastowej interwencji medyków, ranny 53-latek przeżył ten brutalny atak. Mężczyzna z poważnymi obrażeniami ciała trafił do szpitala pod opiekę lekarzy. Na szczęście najgorsze już minęło – w tej chwili jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
Widmo dożywotniego wyroku
Dla 49-latki chwila furii będzie miała gigantyczne konsekwencje. Po nocy spędzonej w policyjnym areszcie i kilkugodzinnym trzeźwieniu, kobieta stanęła przed obliczem prokuratora. Śledczy nie mieli dla niej litości – sprawę potraktowano z pełną surowością, kwalifikując czyn jako najcięższe przestępstwo przeciwko życiu.
O powadze sytuacji i szybkich działaniach służb mówi wprost oficjalny komunikat:
„Wczoraj została doprowadzona do prokuratury, a następnie do sądu, gdzie zastosowano wobec niej izolacyjny środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy” – podsumowuje nadkomisarz Ewa Czyż z chełmskiej policji.
Sąd Rejonowy podzielił obawy prokuratury o możliwość mataczenia lub ucieczki i bez wahania odizolował kobietę od społeczeństwa. Za usiłowanie zabójstwa, w świetle polskiego prawa, grozi jej kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności. O tym, na jak długo trafi za kraty, zadecyduje zbliżający się proces.

Komentarze