O tym, że mecze Dynamo są doskonałą promocją dla Lublina można było przekonać się spacerując w czwartkowe południe po Starym Mieście. Z Kluż-Napoki do naszego miasta przyjechała grupa kibiców, która liczyła około pół tysiąca osób. Rumuni opanowali lokalne restauracje, co sprawiło, że przez wiele godzin trwała w nich bałkańska fiesta.
Dla kibiców w Polsce czwartkowy mecz również był wyjątkowy, bo był to pierwszy oficjalny mecz Tomasza Kędziory w barwach Dynama. Reprezentant Polski w przeszłości grał już w ukraińskim potentacie, ale później przeniósł się do Lecha Poznań oraz PAOK Saloniki. Przy tej okazji warto zwrócić uwagę na jeden fakt – Kędziora jako jedyny zawodnik Dynama nie wyszedł owinięty w ukraińską flagę, ale trzymał ją przed sobą. Inna sprawa, że Kędziora był jedynym obcokrajowcem w wyjściowym składzie kijowian. Polskich akcentów nie zabrakło też na banerach wokół murawy, gdzie co chwila pojawiał się napis „Dynamo Kijów dziękuje Polsce i Lublinowi za gościnę”.
Na boisku również sporo się działo, chociaż w pierwszej połowie zabrakło bramek. Dynamo natomiast wykreowało bohatera w ekipie Universitatei. Był nim Neofytos Michael. On Lublin zna już całkiem nieźle, bo w poprzednim sezonie grał tu przeciwko Dynamu, ale w barwach cypryjskiego Pafos, które wyrzuciło kijowian z eliminacji Ligi Mistrzów. Michael to aktualny reprezentant Cypru, a Universitatea zrobiła znakomity interes sprowadzając go do siebie. W wypromowaniu Michaela pomógł Nazar Voloshyn, który już w ciągu pierwszej połowy mógł ustrzelić hat-tricka. Na przeszkodzie stawał mu jednak albo cypryjski golkiper, albo jego własna nieskuteczność. Rumuni skupieni na głębokiej defensywie czekali na swoje szanse w kontratakach. Przed przerwą mieli jedną okazję, którą powinni wykorzystać, ale Oucasse Mendy przegrał pojedynek z Ruslanem Nescheretem. Tomasz Kędziora pierwszą połowę natomiast zaliczyć do udanych – zablokował jedno dośrodkowanie, wygrał kilka pojedynków i przyzwoicie radził sobie w rozprowadzaniu akcji ofensywnych swojej ekipy.
W drugiej połowie obraz gry ani bohater się nie zmienił, chociaż tym razem w buty Voloshyna wszedł Mykola Shaparenko. Reprezentant Ukrainy na początku tej części gry groźnie uderzał, ale znowu przeszkodą okazał się Michael. W 79 min natomiast Shaparenko pięknie uderzył z 14 m, ale trafił tylko w poprzeczkę.
W 83 min niespodziewanie na lubelskiej Arenie zgasła część reflektorów, co spowodowało krótką przerwę. Na murawie zapanował półmrok z czym jednak kibice obu ekip poradzili sobie wyśmienicie i rozświetlili trybuny latarkami w swoich telefonach.
Ostatecznie Dynamo zremisowało z FC Universitatea Cluj i postawiło się w bardzo trudnej sytuacji przed zaplanowanym na przyszły tydzień rewanżem w Rumunii. Jeżeli Dynamo odpadnie z kwalifikacji Ligii Europy wówczas zostanie przesunięte do eliminacji Ligi Konferencji Europy. Tam na Ukraińców czeka już norweski SK Brann. Jeżeli natomiast Dynamo pokona Universitateę to w kolejnej rundzie kwalifikacji Ligi Europy zagra z greckim PAOK Saloniki.
Dynamo Kijów – FC Universitatea Cluj 0:0
Dynamo: Nescheret – Dubinchak, Mykhavko, Bilovar, Kędziora, Shaparenko, Brazhko, Pikhalonok (60 Bulalskyi), Redushko, Voloshyn (90 Ogundana), Ponomarenko.
Universitatea: Michael – Chipciu, Coubis, Cristea, Stanojev, Drammeh (83 Pinho), Codrea, Mendy (64 Adams), Bic, Stefanescu, Macalou (73 Aliev).
Żółta kartka: Drammeh. Sędziował: Jaanovits (Estonia). Widzów: 1795.

Komentarze