Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Pieniądze ze zbiórek dla chorej dziewczynki miesiącami trzymała w szafie

To miał być pokaz solidarności mieszkańców Chełma, a zamienił się w wizerunkową i moralną katastrofę. Komisja Skarg, Wniosków i Petycji Rady Miasta Chełm bez głosu sprzeciwu uznała skargi na dyrektorkę Szkoły Podstawowej nr 8 Beatę Tomaszczuk za w pełni zasadne. Społecznicy i rodzice żądają natychmiastowego zawieszenia szefowej placówki, wytykając, że osoba podejrzewana o poświadczenie nieprawdy i przetrzymywanie gotówki dla chorego dziecka uczy w szkole... etyki. Konsekwencji personalnych nadal jednak nie ma.
Gramy dla Marysi Chełm
Mimo jednoznacznego stanowiska radnych, Urząd Miasta Chełm nie zdecydował się jeszcze na ruchy kadrowe

Źródło: Szkoła Podstawowa nr 8 w Chełmie

Miała to być jedna z tych historii, które budują lokalną wspólnotę. Uczniowie, nauczyciele, rodzice, księża, sportowcy i dziennikarze spotkali się 14 listopada 2025 roku w Szkole Podstawowej nr 8 w Chełmie, by zagrać dla Marysi – dziewczynki walczącej z białaczką.

Turniej odbywał się pod honorowym patronatem prezydenta miasta. Pieniądze wrzucano do puszek z przekonaniem, że każda złotówka szybko trafi na leczenie dziecka. Po zakończeniu zbiórki gotówkę przeliczono i zabezpieczono w szkolnej szafie pancernej.

Tam jednak pomoc się zatrzymała.

Siedem miesięcy zamiast kilku dni

Z ustaleń przedstawionych podczas posiedzenia Komisji Skarg, Wniosków i Petycji wynika, że zebrano 18 160,98 zł. Zgodnie z dokumentacją pieniądze miały zostać przekazane 19 listopada 2025 roku na rachunek Fundacji „Na Ratunek”, z dopiskiem wskazującym Marysię jako beneficjentkę.

Przelewu w tym terminie nie wykonano.

– Nieprawidłowość polegała na przetrzymaniu gotówki pochodzącej ze szkolnej zbiórki charytatywnej przez ponad siedem miesięcy, od listopada 2025 do czerwca 2026 roku – mówiła Agnieszka Walewska-Maksymiuk, dyrektor Departamentu Oświaty Urzędu Miasta Chełm.

Fizyczne przekazanie pieniędzy na konto fundacji nastąpiło dopiero 30 czerwca 2026 roku.

W pierwszych informacjach dotyczących zbiórki wskazywano kwotę 18 176,01 zł. Protokół przedstawiony podczas posiedzenia komisji mówi natomiast o 18 160,98 zł. Z udostępnionych materiałów nie wynika, skąd wzięła się ta różnica.

Zaświadczenie o przelewie, którego nie było

Sprawa nie dotyczy wyłącznie opóźnienia. Stowarzyszenie „Załoga Ósemki”, które współpracowało przy organizacji wydarzenia, przez kolejne miesiące domagało się dokumentu potwierdzającego rozliczenie zbiórki.

29 maja 2026 roku dyrektorka szkoły wydała stowarzyszeniu zaświadczenie, z którego wynikało, że środki zostały przekazane. Miejska kontrola ustaliła jednak, że w tym czasie pieniądze nadal znajdowały się w szkole.

– Drugą nieprawidłowością było sporządzenie i wydanie zaświadczenia stwierdzającego, że środki zostały przekazane, co było niezgodne ze stanem faktycznym – przekazała przedstawicielka magistratu.

Miasto skierowało w tej sprawie osobne zawiadomienie do organów ścigania. Jak wyjaśniał podczas komisji mecenas reprezentujący urząd, chodzi o możliwość poświadczenia nieprawdy w dokumencie.

Postępowanie sprawdzające prowadzi Komenda Miejska Policji w Chełmie pod nadzorem Prokuratury Rejonowej. Wcześniej sprawę zarejestrowano także w kierunku możliwego przywłaszczenia powierzonego mienia. Samo wszczęcie czynności nie przesądza jednak o odpowiedzialności karnej żadnej osoby.

Skargi jednogłośnie uznane za zasadne

Komisja zajmowała się dwiema skargami Stowarzyszenia „Załoga Ósemki”. Jedna trafiła bezpośrednio do rady miasta, druga została przekazana przez Lubelskiego Kuratora Oświaty.

Radni nie mieli wątpliwości. Wszyscy obecni członkowie komisji zagłosowali za uznaniem skarg za zasadne. Nikt nie był przeciw i nikt nie wstrzymał się od głosu.

Kontrola przeprowadzona przez miasto wykazała także brak odpowiednich procedur dotyczących szkolnych zbiórek charytatywnych, niewystarczający nadzór oraz nieskuteczną kontrolę zarządczą.

Najwięcej emocji wzbudziło jednak pytanie, czy osoba kierująca placówką nadal powinna pozostawać na stanowisku.

„Personalne konsekwencje nie zostały wyciągnięte”

Radny Sebastian Bielecki pytał, czy poza zaleceniami pokontrolnymi wobec dyrektorki zastosowano jakiekolwiek środki służbowe oraz czy o sprawie powiadomiono rzecznika dyscyplinarnego dla nauczycieli.

Odpowiedź przedstawiciela urzędu była jednoznaczna.

– Na dzień dzisiejszy personalne konsekwencje, na razie przynajmniej, nie zostały wyciągnięte – powiedział mecenas.

Radny Tomasz Otkała zwrócił uwagę, że samo wystawienie dokumentu opisującego zdarzenie, do którego faktycznie nie doszło, może podważać wiarygodność osoby pełniącej funkcję dyrektora.

– Zwłaszcza w kwestii tego dokumentu poświadczającego zdarzenie, którego nie było, jest to z punktu widzenia osoby pełniącej taką funkcję dyskwalifikujące – mówił.

Pytał również, czy miasto rzeczywiście musi czekać wiele miesięcy na zakończenie postępowania prokuratorskiego, zanim podejmie decyzje administracyjne lub kadrowe.

Czy dyrektorka zostanie odsunięta?

Radny Łukasz Krzywicki zapytał wprost, czy organ prowadzący rozważa odsunięcie dyrektorki od zarządzania szkołą na czas wyjaśniania sprawy. Argumentował, że takie rozwiązanie mogłoby zabezpieczyć dokumentację i zapobiec wpływaniu na pracowników placówki.

Wiceprezydent Radosław Wnuk potwierdził, że taka możliwość jest analizowana.

– Jeżeli taka istnieje możliwość prawna, to organ prowadzący oczywiście ją rozważa. Jednak na dzień dzisiejszy nie ma ustalonej daty, kiedy taka decyzja zostanie podjęta – powiedział.

Oznacza to, że mimo jednoznacznych ustaleń miejskiej kontroli, jednogłośnego stanowiska komisji i trwających czynności organów ścigania dyrektorka nadal kieruje szkołą.

„To się w ogóle nie spaja”

Podczas komisji głos zabrała Elżbieta Rybak, prezes Stowarzyszenia „Załoga Ósemki” i nauczycielka SP nr 8. Podkreślała, że sprawa nie dotyczy wyłącznie księgowości czy szkolnych procedur.

– W murach publicznej szkoły, nad którą miasto sprawuje bezpośredni nadzór, doszło do sytuacji niszczącej fundamenty zaufania społecznego i etosu polskiej szkoły – mówiła.

Przypomniała, że pieniądze były zbierane dla konkretnego dziecka zmagającego się z ciężką chorobą. Najostrzej odniosła się jednak do faktu, że dyrektorka placówki prowadzi również lekcje etyki.

– Osoba, której działania są obecnie przedmiotem postępowania, nie tylko piastuje stanowisko dyrektora, ale uczy również etyki w naszej szkole. Jako nauczyciel staje przed uczniami i uczy o rozróżnianiu dobra i zła, wpaja zasady moralne, a przez siedem miesięcy przetrzymuje gotówkę dla chorego dziecka. Mnie się to w ogóle nie spaja – powiedziała Rybak.

Stowarzyszenie domaga się natychmiastowego zawieszenia dyrektorki do czasu prawomocnego wyjaśnienia sprawy.

Rodzice pytają: jak organizować kolejne zbiórki?

Oburzenia nie kryją również rodzice uczniów. Przewodnicząca Rady Rodziców Żaneta Wasyjczuk poinformowała, że 10 lipca rodzice złożyli własny wniosek o przeprowadzenie postępowania wyjaśniającego.

Choć rada rodziców formalnie nie organizowała zbiórki, aktywnie uczestniczyła w wydarzeniu.

– Dla nas jako rodziców było oczywiste, że człowiek, który stoi na stanowisku dyrektora, pełni funkcję zaufania publicznego. Jak w tej chwili to zaufanie wygląda? Jak mamy organizować kolejne zbiórki i pomoc, kiedy coś takiego się wydarzyło? – pytała.

To pytanie wykracza daleko poza mury „Ósemki”. Dotyczy wszystkich szkolnych kiermaszów, puszek, turniejów i koncertów, podczas których mieszkańcy przekazują pieniądze, wierząc, że trafią one do potrzebujących.

Patronat nie może być tylko logo na plakacie

Radni zwracali uwagę, że wydarzenie odbywało się pod honorowym patronatem prezydenta Chełma. Ich zdaniem przy kolejnych akcjach miasto powinno nie tylko użyczać swojego znaku, ale także sprawdzać, czy organizatorzy dopełnili formalności i czy istnieje przejrzysta procedura rozliczenia pieniędzy.

– To jest poważny problem na poziomie zaufania ludzi do ludzi, którzy zbierają pieniądze – stwierdził Tomasz Otkała.

Miasto zaleciło szkole wdrożenie procedur, które mają zapobiec podobnym sytuacjom. Pozostaje jednak pytanie, czy opracowanie nowych dokumentów wystarczy, by odbudować to, co zostało utracone.

Bo w tej historii najważniejsze nie są wyłącznie pieniądze. Ostatecznie trafiły na konto fundacji. Największą stratą może okazać się zaufanie uczniów, rodziców i mieszkańców, którzy uwierzyli, że pomagają choremu dziecku.

Gotówkę można wyjąć z sejfu i przelać. Zaufania nie da się odzyskać jednym przelewem.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama