Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
SKRÓT MECZU

Jaga nadal im nie leży. Motor bez punktów w pierwszym meczu u siebie

Niestety, okazuje się, że Jagiellonia nadal nie leży Motorowi. W piątkowym meczu drugiej kolejki PKO BP Ekstraklasy Lublinianie musieli uznać wyższość rywali, z którymi przegrali 1:2. Gospodarze rozegrali jednak dobre zawody i pechowo nie dopisali do swojego konta ani jednego „oczka”.
Jaga nadal im nie leży. Motor bez punktów w pierwszym meczu u siebie
Jacques Ndiaye o mały włos nie zdobył w piątek bardzo efektownego gola

Autor: DW

Przed meczem zapytaliśmy trenera Misiurę czy będzie miał do dyspozycji wszystkich zawodników, czy coś niedobrego wydarzyło się podczas inauguracji. Szkoleniowiec odpowiedział tylko „pomidor”, więc można było się spodziewać, że coś jest na rzeczy. Kiedy gospodarze opublikowali składy okazało się, że w kadrze nie ma... Ivo Rodriguesa, czyli jednego z najlepszych piłkarzy w Łodzi.

Jak poradzili sobie żółto-biało-niebiescy bez lidera drugiej linii? W pierwszej połowie całkiem nieźle. Chociaż trzeba przyznać, że ekipa z Lublina miała furę szczęścia. Już po siedmiu minutach mogło spokojnie być 0:2. Najpierw, w trzeciej minucie Kajetan Szmyt raczej dośrodkowywał z lewego skrzydła, a wyszedł z tego centrostrzał, po którym piłka trafiła w słupek i wyszła w pole. 

Niedługo później, po wrzutce z rzutu rożnego świetnie na piątym metrze znalazł się Yuki Kobayashi. Na szczęście jakimś cudem Japończyk uderzył głową obok słupka.

Tuż po kwadransie odpowiedzieli miejscowi. I to podwójnie. Po chaotycznym ataku Jacquesa Ndiaye, błąd popełnił Kobayashi, który we własnej szesnastce zagrał między dwoma kolegami, a tak naprawdę wystawił na piątce piłkę Karolowi Czubakowi. Sławomir Abramowicz bardzo przytomnie wyszedł z bramki i kapitan Motoru uderzył prosto w niego. Szansę na dobitkę miał jeszcze Ndiaye. I byłaby to oczywiście efektowna dobitka, bo Senegalczyk próbował przewrotki. Futbolówkę z linii bramkowej wybił jednak Kobayashi, który przy okazji trochę się zrehabilitował za swojego „wielbłąda”.

Między 28, a 29 minutą zawodów obie ekipy miały swoje okazje. Najpierw Sergio Lozano niecelnie uderzył z dystansu. Po chwili Bernardo Vital w ostatniej chwili sprzątnął piłkę sprzed nosa Czubakowi, kiedy ten szykował się już do strzału z powietrza. Mateusz Łęgowski zgarnął jednak futbolówkę, wpadł w szesnastkę i z ostrego kąta uderzył celnie na bramkę. Abramowicz odbił jednak ten strzał nogą.

W 33 minucie „Jaga” objęła prowadzenie. Sporą cegiełkę do gola dorzucił zwłaszcza Vital. Portugalczyk świetnie zagrał po ziemi w kierunku Jesusa Imaza. Hiszpan nie przejął podania, ale zrobił to Nik Prelec, który za chwilę zdecydował się na strzał tuż zza szesnastki. I zrobił to idealnie, bo przymierzył tuż przy słupku na 0:1.

W końcówce pierwszej odsłony bardziej zanosiło się na drugie trafienie dla przyjezdnych niż wyrównanie. Zwłaszcza w 44 minucie. Filip Luberecki i Fabio Ronaldo stracili wtedy piłkę przy linii bocznej, a goście skrzętnie z tego skorzystali. Najpierw Prelec został zablokowany. Druga próba w wykonaniu Lozano była lepsza, ale tym razem na posterunku był Mihai Popa. Bramkarz zdołał odbić futbolówkę jedną ręką. Na koniec szansę na dobitkę miał jeszcze Prelec. W tym wypadku „główka” Słoweńca poszybowała jednak nad poprzeczką.

Motor wyszedł z szatni „naładowany” i podobnie, jak w meczu z Widzewem, zdominował przeciwnika. W przeciągu ośmiu minut dwa razy głową niecelnie uderzał Czubak, a raz po próbie Ndiaye ponownie musiał się wykazać golkiper zespołu z Białegostoku. Tuż po godzinie gry Ronaldo wycofał piłkę w szesnastce do „Czubiego”, a ten mierzył w krótki róg. Znowu na posterunku był jednak Abramowicz.

Gospodarze naciskali, naciskali, no i wreszcie dopięli swego. W 83 minucie dobrą akcję na lewym skrzydle przeprowadził Makan Aiko. Jego dośrodkowanie na dalszy słupek głową zgrał Ndiaye, a wszystko z bliska wykończył Czubak, który przy entej próbie w końcu się nie pomylił. Było jeszcze sporo czasu, żeby poszukać zwycięskiego trafienia, ale plany gospodarzy błyskawicznie wzięły w łeb.

Od gola na 1:1 minęło jakieś 135 sekund, a już było 1:2. Na murawie leżał Christopher Simon. Gospodarze kontynuowali jednak grę. Przed szesnastką „przebitkę” przegrał Paskal Meyer i przyjezdni ruszyli z kontrą. Szmyt pognał lewą flanką, a kiedy zobaczył, że przed polem karnym zupełnie sam stoi sobie Lozano, to odegrał do kolegi. Hiszpan miał dużo miejsca, więc dokładnie przymierzył do rogu. Popa sięgnął piłki, ale ta, po jego rękach i tak wylądowała w siatce.

Końcówka? Lublinianie rzucali już piłki do przodu na „aferę” i w piątej dodatkowej minucie gry pojawiła się jeszcze jedna okazja. Niestety, Czubak został zablokowany przez Vitala, a trzy punkty pojechały do Białegostoku.

Motor Lublin – Jagiellonia Białystok 1:2 (0:1)

Bramki: Czubak (83) – Prelec (33), Lozano (85).

Motor: Popa – Santos (79 Aiko), Bereszyński, Bartos, Luberecki, Bourhane (86 Plavotić), Simon (86 Haxha), Łęgowski (79 Meyer), Ndiaye, Czubak, Ronaldo.

Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Romanczuk, Imaz (68 Klynge), Lozano (86 Konstantopoulos), Conceicao (61 Agbonifo), Prelec (68 Rallis), Szmyt (86 Jóźwiak).

Żółte kartki: Montoia, Vital, Jóźwiak (Jagiellonia).

Sędziował: Tomasz Kwiatkowski (Warszawa).

Widzów: 15200.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama