Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Mariusz Misiura (Motor Lublin): Nie chcę widzieć nikogo ze spuszczoną głową, zagraliśmy dobry mecz

Motor Lublin jednak nie znalazł sposobu na Jagiellonię. W pierwszym meczu u siebie, przed kompletem publiczności gospodarze przegrali 1:2. Jak spotkanie oceniają trenerzy?
Mariusz Misiura (Motor Lublin): Nie chcę widzieć nikogo ze spuszczoną głową, zagraliśmy dobry mecz

Autor: DW

Adrian Siemieniec (Jagiellonia Białystok)

– Ten superpiątek, który jest za nami był naprawdę super. Zarówno dla kibiców przed telewizorami oraz tych, którzy pojawili się na stadionie. Fantastyczna atmosfera i klimat, mecz może nie fantastyczny, ale bardzo ciekawy, żywy i intensywny. Dużo się działo, z perspektywy postronnego kibica ten wieczór był ciekawy i fajna reklama ekstraklasy. Chciałbym pogratulować przeciwnikowi, który wysoko zawiesił nam poprzeczkę i razem stworzyliśmy fajne widowisko. Dziękuję kibicom za obecność i wsparcie, gratuluję drużynie za poświęcenie, które pokazaliśmy na koniec, żeby dowieźć wynik. I za wiarę w końcowy wynik. 

– Myślę, że po bramce na 1:1 taka przewaga mentalna była po stronie gospodarzy i można było bardziej oczekiwać, że to Motor przechyli szalę na swoją stronę. Indywidualna jakość piłkarzy spowodowała to, że wykorzystaliśmy ten swój moment, a potem na poświęceniu i obronie pola karnego dowieźliśmy ten rezultat. Bardzo dobra pierwsza połowa, gospodarze też mieli sytuacje. My przejęliśmy potem kontrolę i długi fragment do bramki i po bramce byłem bardzo zadowolony, jak się prezentujemy. Względem ostatniego meczu widzę dużą poprawę pod względem stwarzanego zagrożenia pod bramką, ale i pod względem intensywności. Druga połowa? Na początku kontynuowaliśmy dobrą grę, ale potem Motor przycisnął, narzucił dużą intensywność. Jako trener wiedziałem, że muszę pomóc zmianami, żeby trochę przenieść mecz na połowę przeciwnika. To była trudna druga połowa, ale dowieźliśmy wynik. Bardzo się cieszymy, bo liga jest trudna, a mecze bardzo wyrównane, to pokazują pierwsze kolejki. Każde punkty trzeba wyszarpać. Cieszymy się, że po dwóch meczach mamy komplet po bramkach w końcówkach. Cieszy, że utrzymujemy ten trend, jeżeli chodzi o walkę do końca, to też buduje drużynę. 

Mariusz Misiura (Motor Lublin)

– Chciałbym podziękować drużynie, bo uważam, że zagraliśmy drugi dobry mecz w tym sezonie. Musimy jednak dojrzeć, aby wykorzystywać sytuacje, które mamy. Patrząc na naszą grę w pierwszej połowie – początek bardzo dobry i sytuacja też dobra. Trudny moment między 20, a 45 minutą, kiedy zabrakło nam zdecydowania, głównie w pressingu. Za bierni byliśmy w obronie niskiej. W drugiej części spotkania udało nam się to skorygować, udało się zmienić moment, jak chcemy pressować. To było na tyle skuteczne, że potrafiliśmy wypychać przeciwnika i częściej odbierać piłkę oraz mieć szansę na kreowanie sytuacji. Uważam, że zasłużenie wyrównaliśmy. I teraz wrócę do naszej odprawy. Rozpocząłem ją od slajdu, że mamy soldout i poprosiłem, żebyśmy dali z siebie wszystko, tyle, ile mamy. Patrząc, jak stadion eksplodował po golu na 1:1, wydaje mi się, że zabrakło nam wtedy takiej oceny sytuacji, spokoju, więcej wyrachowania, żeby szanować ten punkt. My poszliśmy z wiatrem i Kiki miał problemy już z nogami, Yacine i Paskal tak bardzo chcieli strzelić na 2:1, że zaatakowali pole karne, a my odkryliśmy środek boiska. Doby szybki atak i uderzenie zawodnika Jagielloni, przez co przegrywamy. Dziękujemy kibicom za niesamowite widowisko, jakie stworzyli. Trudno jest zaakceptować końcowy wynik, ale mówiłem drużynie, że nie chcę widzieć nikogo ze spuszczoną głową, bo zagraliśmy dobry mecz. Po prostu musimy być bardziej skuteczni.

Brak skuteczności czy dobra postawa Sławomira Abramowicza w bramce?

– Ja bardzo szanuję tego bramkarza, w poprzednim sezonie też bronił dobrze. Graliśmy z czołowym zespołem ligi, który jest regularnie na podium i reprezentuje nas skutecznie na arenie międzynarodowej. Prozę mi wierzyć, że na tym etapie, na jakim jesteśmy wspólnej pracy po ledwie dwóch miesiącach jestem naprawdę zadowolony, jak się zaprezentowaliśmy, zagraliśmy dobry mecz. Oczywiście, jestem zły ze względu na wynik, bo w takich meczach musimy być wyrachowani i nauczyć się tego, że w takim meczu musimy dopisać sobie chociaż jeden punkt. Wracasz do meczu w takich okolicznościach i nie możesz go wypuścić, to cenna lekcja dla nas.

Obrona...

– My mieliśmy swoje sytuacje, ale Jaga strzeliła dwa gole. Jak my traciliśmy? Dwa strzały zza pola karnego, ciężko mi winić strukturę, linię defensywy, organizację, bardziej to był moment, kiedy atakowaliśmy i my mieliśmy sytuacje. Bardziej mam pretensje, że szybciej nie przerwaliśmy akcji wcześniej przy drugim golu, albo jak mieliśmy piłkę, że nie wybraliśmy innego rozwiązania, nie mam jednak zastrzeżeń do obrońców. Uważam, że dopuściliśmy do małej liczby sytuacji w tych dwóch meczach, a graliśmy z dobrymi drużynami.

Gol na 0:1...

– Mamy ustalone dwa momenty, jak z niskiej obrony chcemy wypchnąć przeciwnika, sprowokować go do zagrania piłki do tyłu. Byliśmy zbyt bierni około 5-6 sekund, nie było naszego zachowania i taki zespół, jak Jagiellonia, z taką jakością potrafił to wykorzystać. My dużo rozmawiamy, jak się rozwija ekstraklasa, jacy zawodnicy tu trafiają. Każdy mały błąd dużo kosztuje. Kiedyś trzy sekundy może nie było konsekwencji, teraz trzy sekundy wolności dla takiego zespołu jak Jagiellonia, to jest bramka. Kiedy my mieliśmy więcej czasu i kiedy Karol czy Fabio doszli do sytuacji, to też z tego powinny być bramki. Uważam, że w sezonie takie sytuacje będą już zamieniali na gole.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama