Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Mateusz Łęgowski (Motor Lublin): Nie zasłużyliśmy na porażkę z Jagiellonią

Motor rozegrał dobre zawody, ale nie zdobył w piątek ani jednego punktu. Żółto-biało-niebiescy na własnym stadionie przegrali z Jagiellonią 1:2. Jak spotkanie oceniają piłkarze obu ekip?
Mateusz Łęgowski (Motor Lublin): Nie zasłużyliśmy na porażkę z Jagiellonią
Przy piłce Mateusz Łęgowski

Autor: DW

Po końcowym gwizdku do dziennikarzy wyszli: Mateusz Łęgowski oraz Sławomir Abramowicz. 

Piłkarz Motoru po raz pierwszy miał okazję zagrać przed lubelską publicznością. Tak się złożyło, że spotkanie z „Jagą”, z wysokości trybun obserwował komplet 15200 kibiców. Jak pomocnik, który ostatnie lata spędził we Włoszech, Szwajcarii i Turcji czuł się po pierwszym, domowym spotkaniu w nowych barwach?

– Wiadomo, zawsze może być lepiej – mówi Mateusz Łęgowski. – To był mój pierwszy mecz, publiczność, w ogóle atmosfera była super. Czuliśmy to wsparcie z trybun. Szkoda tylko, że nie wykorzystaliśmy naszych sytuacji, bo uważam, że parę ich było, żeby coś strzelić. Myślę, że ta druga połowa też była lepsza w naszym wykonaniu. Poprawiliśmy pressing i lepiej to wyglądało – przyznaje pomocnik ekipy z Lublina.

Co stało się w końcówce zawodów, kiedy tuż po bramce na 1:1, Mihai Popa musiał sięgnąć do siatki po strzale z dystansu w wykonaniu Sergio Lozano?

– Niestety, straciliśmy bardzo szybko bramkę na 1:2. Generalnie, akurat wtedy, był taki moment zamieszania w meczu, bo i od nas leżał Kiki i to już jakiś czas. Może sędzia powinien to przerwać? Szkoda tej drugiej bramki, bo uważam, że nie zasłużyliśmy na porażkę. Teraz musimy się zregenerować, odpowiednio przepracować mikrocykl, żeby w Szczecinie zdobyć trzy punkty, bo taki będzie nasz cel. Będziemy chcieli pokazać tam dobrą grę – zapowiada Łęgowski.

Zawodnik żółto-biało-niebieskich był jeszcze pytany o nieobecność na murawie Ivo Rodriguesa.

– Wiadomo, że zawodnik z taką jakością, to jest ogromne wsparcie dla nas i taki duży plus w ofensywie. Ivo ma takie dobre podania prostopadłe i po prostu robi różnicę. Szkoda, że nie było go z nami, bo być może zmieniłoby to przebieg meczu – wyjaśnia Mateusz Łegowski.

Bez wątpienia jednym z bohaterów po stronie „Jagi”, oprócz Lozano był bramkarz Sławomir Abramowicz, który kilka razy popisał się świetnymi interwencjami i trzymał swój zespół w meczu.

– Punktowo na pewno to nasz najlepszy start. Tak jak powiedziałem po naszym pierwszym meczu z Koroną Kielce, liczy się wynik, trzy punkty zdobywamy na bardzo ciężkim terenie. Liga jest bardzo wyrównana i myślę, że z każdym sezonem coraz trudniej jest mówić o słabszych czy lepszych drużynach. Każdy mecz, czy to u siebie, czy na wyjeździe, jest na zbliżonym poziomie. Motor też wysoko zawiesił nam poprzeczkę i stwarzał sobie bardzo dużo sytuacji. Nie wiem czy nasze zwycięstwo, patrząc tak czysto statystycznie, to był sprawiedliwy wynik, ale to nie nasz problem. Cieszymy się z trzech punktów. Trochę się napociłem, ale było warto, cieszę się, że mogłem dołożyć cegiełkę do tego zwycięstwa – wyjaśnia golkiper zespołu z Białegostoku.

W drugiej kolejce podopieczni trenera Adriana Siemieńca po raz drugi przesądzili o losach spotkania w samej końcówce. Na inaugurację pokonali u siebie Koronę Kielce 1:0 po golu z 89 minuty. Tym razem zwycięskie trafienie zaliczyli kilka chwil wcześniej.

– Cały czas powtarzamy ten slogan, aby wierzyć do końca i walczyć do ostatniej minuty. W Lublinie było tak samo. Mimo cięższego momentu. W drugiej połowie Motor był częściej przy piłce i miał swoje sytuacje. My w końcu straciliśmy bramkę i musimy to jeszcze przeanalizować, na pewno straciliśmy ją za łatwo. To było jednak najlepsze w meczu, że potrafiliśmy szybko odpowiedzieć – tłumaczy Abramowicz.

Motor wróci do gry w sobotę, kiedy zmierzy się w Szczecinie z Pogonią (godz. 17.30). „Jagę” czekają dwa spotkania. W czwartek, w ramach eliminacji Ligi Europy ze szkockim Rangers FC. Z kolei w niedzielę domowe spotkanie o ligowe punkty z Widzewem.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama